Na początek kilka słów wyjaśnienia. Miałam nie piec żadnych słodkości aż do Wielkanocy , no i… nie piekę. To ciasto było wykonane już dość dawno temu i właściwie nie miałam zamiaru wstawiać tego przepisu. Nie posiadam formy do gotowania i nawet nie wiem jak smakuje prawdziwa gotowana babka (słyszałam , że jest bardzo dobra). Wymyśliłam więc sobie , że spróbuję „ugotować” ją w naczyniu żaroodpornym – niestety nie był to dobry pomysł i musiałam ratować sytuację wkładając formę zwyczajnie do piekarnika. Ciasto i owszem wyszło całkiem niezłe , ale jego zrobienie zajęło mi prawie dwa razy więcej czasu niż powinno ;-)) Myślę , że gdybym od razu je upiekła , to wynik byłby lepszy , a gdybym miała tę specjalną formę , to wynik byłby zdecydowanie lepszy ;-)
W sumie ten przepis powinnam ulokować w nowym dziale pt.”Eksperymenty” albo w ogóle go tu nie zamieszczać , bo tak właściwie , to nie został on wypróbowany. Wiem jednak , że pochodzi z pewnego źródła , więc może szczęśliwi posiadacze formy do gotowania babki skuszą się :-)

Składniki:
- 25 dag masła lub margaryny
- 5 jajek
- 1 szkl. cukru
- 1 szkl. mąki pszennej
- 1 szkl. mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- olejek migdałowy lub cukier waniliowy

Jajka utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Mąkę ziemniaczaną i pszenną wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiewając przez sitko wymieszać z ubitymi jajkami , dodając stopniowo rozpuszczony , przestudzony tłuszcz. Ciasto wyłożyć do formy do gotowania babek wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką. Zamknąć formę, wstawić do garnka z gorącą wodą sięgającą do połowy formy i gotować ok. 1 godziny 15 minut. Przestudzić i wyjąc babkę z formy. Można polać czekoladą lub polukrować.