Może nie są to typowe muffiny , bo do ich przygotowania trzeba użyć miksera , zamiast wymieszać wszystko łyżką , ale i tak łatwo się je robi. Marmolada natomiast nie stanowi nadzienia , tylko dodaje się ją razem do ciasta.
Ogólnie muffinki wyszły całkiem dobre – tuż po upieczeniu miały na wierzchu taką słodką , chrupiącą skorupkę. Spodziewałam się jednak , że w środku będą bardziej wilgotne ;-)

Przepis zaczerpnęłam z książki Rona Kalenuika „Po prostu pyszne”.


Składniki:
- 1/2 szkl. marmolady lub gęstego dżemu
- 2 łyżki soku z cytryny
- 3/4 szkl. mleka
- cukier waniliowy
- 3/4 szkl. cukru
- 1/4 kostki masła
- 2 jaja
- 2 i 1/2 szkl. mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1/2 łyżeczki soli

Wymieszać razem marmoladę , sok z cytryny , mleko i cukier waniliowy. W dużej misce utrzeć miękkie masło z cukrem , dodając po 1 jajku. Do drugiej miski przesiać razem mąkę z proszkiem do pieczenia , sodą i solą. Mieszając , dodawać do masy jajecznej suche składniki na zmianę z marmoladą – po 1/3 ilości. Gotowym ciastem napełniać foremki muffinkowe i piec 30 – 35 minut w temp. 180 st.C.