Mięciutkie , przypominające chałkę bułeczki. Nie są jednak słodkie , więc doskonale nadają się zarówno na kanapkę z dżemem , jak też z szynką , czy czymkolwiek innym. W oryginale z ciasta formuje się owalne bułeczki i po części tak też zrobiłam , ale resztę zaplotłam jak w przepisie do nocnych bułeczek. Ciasto jest elastyczne , nie klei się do rąk i aż samo się prosi , żeby wyczarować z niego coś innego niż tradycyjnie okrągłe , czy owalne kształty. Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki:
- 80 ml (1/3 szkl.) oleju lub 2 duże łyżki miękkiego masła
- 1 łyżeczka soli
- 500 g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
- 2 łyżeczki suszonych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 250 ml (1 szkl.) maślanki , mleka lub wody
- 1 jajko

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku (maślance lub wodzie) z cukrem i zostawić na kilka minut , aż zaczną bąbelkować. Mąkę wsypać do miski , dodać resztę składników oraz wyrośnięte drożdże i dobrze wyrobić (5-10 minut) , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 30 minut lub do podwojenia objętości. Następnie lekko zagnieść i podzielić na 10 części. Uformować owalne bułeczki (ja część z nich zaplotłam) , poukładać na blasze w co najmniej 2,5 cm odstępach i zostawić do ponownego wyrośnięcia. Piec 10-15 minut w temp. 220 st.C.