Tym razem , na odmianę , ciasto , którego mój m-żonek nie lubi i nazywa „ciastem trzeciej kategorii” , choć je , jeśli nie ma nic innego do wyboru ;-) Nie piekłam Zebry już chyba z 10 lat (pierwszy raz zrobiłam ją jeszcze w podstawówce) i pomyślałam sobie , że czas przypomnieć sobie jej smak. Kiedyś zazwyczaj dolewałam do ciasta zwykłą , przegotowaną wodę i smakowała mi tak samo dobrze jak z dodatkiem napoju gazowanego (z tym drugim wychodzi trochę bardziej puszysta). Zapewne wiele osób zna to ciasto i piekło aż do znudzenia , ale skoro wcześniej nie podawałam przepisu , to… proszę bardzo , oto on :-)

Składniki:
- 3 szkl. mąki (+ dodatkowo 2 łyżki)
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 5 jaj
- 1 szkl. jasnego napoju gazowanego (równie dobrze może być zwykła , przegotowana woda)
- 3/4 szkl. oleju
- 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
- dowolny aromat
- 2 łyżki kakao

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę , dodać olej , napój gazowany i aromat , a następnie wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wymieszać łyżką lub mikserem (na małych obrotach). Ciasto podzielić na połowę – do jednej dodać kakao , a do drugiej taką samą ilość mąki. Na środek dużej , natłuszczonej tortownicy kłaść na przemian po 2 łyżki ciasta jednego i drugiego. Piec ok. 50 minut (sprawdzić patyczkiem) w temperaturze 180-200 st.C.