W czasach dzieciństwa bywało, że „biliśmy się” o ostatni kawałek ciasta, czy ciastko, krzycząc: to moje ! W takich sytuacjach tato miał zwyczaj żartować pytając: a co, podpisane ?…  ;-) Przy tych ciasteczkach nie było by żadnych wątpliwości – podpisane, a jakże !  
Od dawna chciałam mieć takie stempelki do robienia napisów na ciasteczkach i jakoś nigdy nie mogłam na nie trafić. Aż w końcu dzięki sklepowi  Tchibo stałam się szczęśliwą ich posiadaczką.
 Fajna zabawa z tymi stempelkami, szczególnie dla dzieci. Można układać dowolne napisy, zależnie od okazji (Święta, urodziny, imieniny… ), czy też zupełnie bez okazji, tak jak u mnie. Do tego typu ciasteczek trzeba wybierać przepisy na ciasto nie rosnące, żeby napis nie zanikł. Skorzystałam z receptury Pierre’a Herme, którą znalazłam na blogu  Doroty. Ciastka są chrupiące i nieco twardawe (jak dla mnie mogły być odrobinę bardziej miękkie), ale dobrze zachowują kształty. Moim dzieciom bardzo smakowały.

Składniki:
- 250 g mąki pszennej
- 125 g cukru pudru
- 125 g masła, o temperaturze pokojowej
- 1 jajko
- 1 strąk wanilii (dałam odrobinę aromatu waniliowego)

Strąk wanilii przekroić wzdłuż na pół i wyskrobać nasionka. W misce wymieszać nasionka wanilii i cukier. Mąkę przesiać na stolnicę, masło pokroić na drobne kawałki, dodać do mąki i rozcierać palcami, aż uformują się grudki. Pośrodku uformować wgłębienie, wbić do niego jajko i posypać cukrem z wanilią. Mieszać tylko do połączenia się składników – nie za długo.
Ciasto uformować w kulę, owinąć folią, włożyć do lodówki na około 60 minut. Wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość około 4 mm, podsypując mąką. Wycinać ciasteczka i robić stempelki.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut. Studzić na kratce.

Oprócz wspomnianych wcześniej stempelków,  otrzymałam od Tchibo także silikonową matę, która okazała się bardzo pomocna przy wałkowaniu ciasta, oraz  te śliczne kubeczki świąteczne, które widnieją na zdjęciach.