Wiem, że krąży po sieci przepis na podobne ciasto, tyle tylko, że z dodatkiem czwartego koloru. Musi  trochę poczekać na swoją kolejkę ;-) A póki co zapraszam na „trójniaka”. Ostatnio piekłam go jeszcze przed założeniem bloga i sama nie wiem dlaczego dopiero teraz do niego wracam. Ciasto bardzo mi smakowało. Poza tym ładnie wygląda, a przez dodatek maku szczególnie „pasuje” do świątecznego stołu.
Przepis pochodzi z książeczki „Poradnika domowego”.
  
Składniki:
- 2 szkl. mąki + 1 łyżka
- 250 g masła
- 8 łyżek oleju
- 5 jajek
- 1 szkl. cukru
- 1 łyżeczka octu
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżka kakao
- 1/2 szkl. maku
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego

Masło utrzeć z cukrem i żółtkami na puszystą masę. Dodać ocet, olej i aromat waniliowy. Następnie dosypywać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, ciągle ucierając. Na koniec dodać pianę ubitą z białek i delikatnie wymieszać łyżką.
Ciasto podzielić na 3 równe części: do jednej dodać łyżkę mąki, do drugiej kakao, a do trzeciej mak. Do natłuszczonej formy (u mnie tortownica 26 cm) wyłożyć najpierw jasne ciasto, potem kakaowe, a na końcu makowe. Piec w 180 st.C przez około 50 minut. Po wystygnięciu ciasto posypać cukrem pudrem lub oblać polewą. 

 Do pieczenia użyłam tortownicy, którą otrzymałam do przetestowania od firmy Tchibo. Ciasto upiekło się dobrze, nie było problemów z wyjęciem go z formy, która ma faliste dno i nie przywiera tak łatwo. Za to łatwo daje się umyć ;-) Okazało się też, że po wlaniu wody do tortownicy nie wyciekła ani kropla. Być może resztki ciasta, które zapiekły się w rąbku dodatkowo ją uszczelniły, ale i tak uważam, że pod tym względem jest naprawdę dobra. Ciekawa jestem tylko jak długo wytrzyma, bo do tej pory udało mi się kupić tylko jedną taką, z której byłam naprawdę zadowolona. Mam nadzieję, że ta będzie druga, ale przekonam się o tym dopiero po kilku lub kilkunastu wypiekach ;-)