Jeszcze rok temu nawet nie pomyślałabym, żeby na Wigilię smażyć pączki. To nie ten czas, karnawał zaczyna się dopiero po Świętach ;-) 
Jednakże podczas zeszłorocznej kolacji wigilijnej mama zaserwowała takie oto miniaturowe pączusie z makowym nadzieniem w środku. Oczywiście nie smakowały jak typowe pączki, gdyż była to wersja „postna” – bez jajek, masła, czy mleka, ale całkiem smaczna. Spodobał mi się ten pomysł, dlatego też postanowiłam go tu przedstawić. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.
Składniki na 26-30 malutkich pączków:
- 250 g mąki tortowej
- 25 g świeżych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 1/2 szklanki ciepłej wody
- 2 łyżki oleju kujawskiego
- szczypta soli

Poza tym:
- ok. 3 czubate łyżki gotowej masy makowej
- olej kujawski do smażenia

Drożdże rozpuścić w kilku łyżkach ciepłej wody z cukrem. Po wierzchu posypać 1 łyżką mąki i odstawić do wyrośnięcia. Następnie wymieszać z mąką i pozostałymi składnikami , dobrze wyrobić. Ciasto powinno być na tyle gęste, żeby nie kleiło się do rąk. W razie potrzeby dolać nieco więcej wody lub dosypać mąki. Odstawić do wyrośnięcia na co najmniej pół godziny.
Wyrośnięte ciasto uformować w cienki wałek, odcinać małe kawałeczki ciasta, rozpłaszczać na dłoni, nadziewać gotową masą makową (ok. pół łyżeczki na 1 pączek) i formować w kulkę (wielkości dużego orzecha włoskiego). Gotowe pączki przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na około 30 minut. Smażyć na złoty kolor (ciasto jest niesłodkie, więc nie będzie się mocno rumienić) w oleju nagrzanym do temperatury około 180 st.C. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Uwagi:
Masę makową można przygotować samemu (będzie smaczniejsza), najlepiej przy okazji np. pieczenia makowca lub robienia kutii, bo maku do niej potrzeba  naprawdę niewiele.

Masa makowa:
- ok. 30 g maku
- odrobina białka – ok. 1 łyżka
- miód lub cukier do smaku
- kilka kropli aromatu rumowego

Sparzony i zmielony dwukrotnie mak wymieszać z resztą składników.