Jesień. Ta pora roku najbardziej kojarzy mi się z szarlotkami i ciastami z gruszkami (biorąc pod uwagę tylko ciasta z owocami). Jakiś czas temu zostałam obdarowana większą ilością gruszek, więc nie mogło zabraknąć na blogu jakiegoś przepisu z ich dodatkiem. Zrobiłam zatem ciasto kruche (czy dokładniej półkruche), posmarowałam dżemem i poukładałam gruszki, wierzch także przykryłam ciastem. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie wypieki. Zresztą nie tylko ja ;-) Po upieczeniu ciasto bardzo szybko zniknęło, więc upiekłam drugie – tym razem z półtorej porcji :-)

Składniki:
- 3 szkl. mąki
- 2/3 szkl. cukru
- 2 jajka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 200 g margaryny
- 50 g smalcu
- odrobina aromatu waniliowego
- szczypta soli

- ok. 9 gruszek
- kilka łyżek dżemu (najlepiej o wyrazistym smaku) – ja wymieszałam truskawkowy z wiśniowym

Jajka utrzeć (roztrzepać widelcem) z cukrem i wanilią.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać pokrojony na małe kawałeczki zimny tłuszcz i razem posiekać. Połączyć z masą jajeczną i zagnieść jednolite ciasto (będzie się trochę kleiło, ale nie podsypujemy mąką, dopiero na koniec, tuż przed wałkowaniem). Ciasto podzielić na dwie części – ok. 3/5 ciasta rozwałkować na wielkość blaszki (23 x 33 cm), a resztę włożyć do lodówki.

Gruszki obrać i podzielić na ćwiartki.
Ciasto w blaszce posmarować dżemem, poukładać gruszki i przykryć resztą rozwałkowanego ciasta. Wierzch nakłuć widelcem.
Piec w temp. 180 st.C z termoobiegiem (tylko dolna grzałka) przez 35-40 minut (bez termoobiegu tyle samo, tylko w wyższej temperaturze – ok.190-200 st.C).