Chocolate cake doughnuts

Czekoladowe pączki z dziurką w polewie także czekoladowej. W sam raz na tłustoczwartkowe łasuchowanie ;-) Są to typowe ‚cake doughnuts’, czyli nie drożdżowe, a z proszkiem do pieczenia. W smaku przypominają wilgotne ciasto czekoladowe z tym, że mają taki specyficzny posmak ciasta smażonego. Moje dzieci były nimi zachwycone.

Miałam jednak mały problem, bo akurat padła mi bateria w termometrze i musiałam dobrze kombinować, żeby pączki wyszły takie jak trzeba. Wam jednak odradzam ustawiania temperatury „na oko”, bo o ile w przypadku pączków na drożdżach można sobie poradzić bez termometru (mnie się to udawało przez długi czas), o tyle tutaj łatwo się pomylić i pączki wyjdą spalone lub niedopieczone  w środku.

Tak, że najpierw trzeba zaopatrzyć się w termometr cukierniczy albo frytownicę i do dzieła ! – korzystajmy, to już ostatni tydzień karnawału :-)

 

Chocolate cake doughnuts1

 

Składniki (na ok. 16 pączków):
- 300 g mąki (+ do podsypywania)
- 125 g kakao
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki soli
- 4 duże jajka
- 300 g cukru
- 80 ml maślanki
- 3 łyżki masła, roztopionego

- olej do smażenia

W dużej misce wymieszać razem mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sól.
W oddzielnym naczyniu krótko zmiksować jajka z cukrem, maślanką i roztopionym masłem, a następnie połączyć z suchymi składnikami. Dokładnie wymieszać, po czym schłodzić w lodówce przez co najmniej 1 godzinę, ale nie dłużej niż 3 godziny.

Schłodzone ciasto wyłożyć na dosyć obficie posypaną mąką stolnicę i za pomocą umączonych dłoni rozpłaszczyć ciasto na grubość ok. 1, 25 cm. Wykrawać kółka o średnicy ok. 8 cm, a po środku jeszcze małe kółeczka.
Można to zrobić też w inny sposób (ja wybrałam właśnie ten). Ciasto podzielić na 16 równych kawałków. Z każdego kawałka uformować dosyć gruby wałeczek i dokładnie połączyć końce.

Tak przygotowane pączki ułożyć na dobrze posypanej mąką stolnicy.

W średniej wielkości rondlu (lub frytownicy) rozgrzać olej do temp. 190 st.C. Wkładać po 3 pączki (nie więcej), przenosząc je pojedynczo za pomocą szerokiej szpatuły. Smażyć 3-4 minuty, odwracając na drugą stronę w połowie smażenia (przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy pączki nie są surowe w środku). Odcedzić i osączyć na papierowym ręczniku. Gdy chwilę przestygną, zamaczać je (tylko od góry) w polewie czekoladowej i odkładać na kratkę kuchenną do całkowitego wystygnięcia.

Polewa:
- 170 g czekolady deserowej (może być po połowie mlecznej i gorzkiej)
- 120 ml słodkiej śmietanki
- 1 łyżka masła
- 2 łyżeczki syropu kukurydzianego
- 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej (pominęłam)

Wszystkie składniki polewy umieścić w małym garnuszku (lub metalowej miseczce). W nieco większym garnku zagotować trochę wody, zestawić z ognia, na nim postawić mały garnuszek z zawartością i od czasu do czasu mieszać, aż składniki rozpuszczą się i dobrze się połączą. Trwa to ok. 10 minut.

Uwagi:
Do przygotowania tych pączków niezbędny jest termometr albo frytownica, ponieważ w odróżnieniu do tradycyjnych pączków drożdżowych trudno ustalić temperaturę ich smażenia „na oko” (łatwo je przypalić, gdyż od początku są ciemne).

Źródło przepisu

 

P.S. Przeglądając aktualne promocje wypatrzyłam w gazetce z Tesco, że co tydzień jest do wygrania aparat Nikon (wygląda przyzwoicie). Wystarczy kupić chipsy i wysłać sms-a ;-)