Bagietki

Bagietki-2Bna-2Bzakwasie1

Bagietki na zakwasie


Kolejny już przepis na bagietki , tym razem na zakwasie. Z chrupiącą skórką , miękkim i wilgotnym wnętrzem , o dosyć wyrazistym smaku. Niektórzy twierdzą , że to bagietki „jak z Paryża”. Nie mam porównania , ale są bardzo smaczne :-) Przepis znalazłam na tym blogu.


Składniki:
- 100 g aktywnego zakwasu (100% hydracji)
- 375 g mąki pszennej
- 125 g mąki chlebowej
- 270 ml wody (temp. pokojowa)
- 1/2 łyżeczki drożdży instant
- 1 i 1/4 łyżeczki soli

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Wyrabiać 8-10 minut , aż gluten będzie dobrze rozwinięty. Zostawić w temp. pokojowej na 1 godz. do wyrośnięcia.
Następnie podzielić ciasto na 3 lub 4 równe części. Z każdej uformować bagietkę i ułożyć na blasze wyłożonej dużą ścierką grubo obsypaną mąką (ja użyłam formę bagietkową). Ze ścierki zrobić przegrody oddzielające bagietki od siebie. Włożyć całość do plastikowego worka i odstawić na 90 minut w temp. pokojowej.
Piekarnik nagrzać do maksymalnej temperatury. Wyrośnięte bagietki przełożyć (czy raczej stoczyć ze ściereczki) na blachę i ponacinać. Na dno piekarnika wstawić żaroodporne naczynie i wlać do niego kubek wrzącej wody. Włożyć bagietki i natychmiast obniżyć temperaturę do 220 st.C. Piec przez 10 minut, następnie obrócić blachę, żeby bagietki równo się przyrumieniły i piec dalsze 10-15 minut.

Bulki-wroclawskie2

Bułki wrocławskie


Bułka wrocławska – ta nazwa przynajmniej niektórym z Was na pewno jest znana i kojarzona. Ja do tych osób nie należę , choć możliwe , że jadłam w dzieciństwie taką bułkę nawet o tym nie wiedząc (u nas w domu każda długa bułka zawsze była nazywana batonem). Nie wiem , czy jest to wersja zbliżona do oryginału , ale smaczna. Najlepsza oczywiście tuż po upieczeniu , a na drugi dzień można z niej zrobić np. tosty francuskie lub ‚bread pudding’ , do którego przymierzam się już od bardzo dawna , tylko jakoś nigdy nie zostaje mi wystarczająca ilość bułki ;-) Przepis pochodzi z Pracowni wypieków Liski.

Składniki:
- 600 g pszennej mąki (dowolnego typu)
- 160 ml mleka
- 200-220 ml wody
- 15 g świeżych drożdży + 2 łyżeczki cukru
- 12 g soli (ok. 1 i 1/2 łyżeczki)
- 30 g oleju słonecznikowego

Drożdże pokruszyć i zasypać 2 łyżeczkami cukru. Kiedy sie roztopią, dodać do ciepłego (nie gorącego) mleka i odstawić na chwilę, by ‚ruszyły’.
Następnie do miski wsypać mąkę, na środku zrobić dołek, wlać drożdże i dodać pozostałe składniki. Zagnieść ciasto – powinno być miękkie i niezbyt klejące. Ręcznie należy je wyrabiać ok. 15 minut, mikserem – ok. 7.
Wyjąć na oprószony mąką blat, uformować z niego kulę, delikatnie posmarować olejem i przełożyć do miski. Przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1-1 i 1/2 godz.
Wyjąć ciasto, lekko spłaszczyć, podzielić na 2 (u mnie 3) części. Z każdej uformować podłużną, niezbyt cienką bułkę. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem, przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania na 45-60 minut.
Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno wsypać 1/2 – 1 szklanki kostek lodu. Kiedy się roztopią, naciąć bułki ostrym nożem lub żyletką, powierzchnię posmarować delikatnie wodą (może być lekko posłodzona , wtedy bułki mocniej się zarumienią) i wstawić do piekarnika. Po 10 minutach, obniżyć temperaturę do 210 st.C i piec kolejne 20-30 minut (moje bułki były cieńsze , więc piekłam je krócej).
Jeśli wierzch bułek zbyt szybko się rumieni, przykryć je folią aluminiową.
Po upieczeniu posmarować jeszcze raz wodą i wstawić do wyłączonego, ale gorącego piekarnika na 3 minuty. Ostudzić na kratce kuchennej.

Cuban-bread1

Bułki kubańskie (Cuban Bread)


Cuban bread jest chlebem tylko z nazwy i żeby nie wprowadzać nikogo w błąd , ja nazwałam go bułką. Od razu muszę dodać , że bardzo puszystą bułką. Te oryginalne (ze sklepu) są czasami tak napowietrzone , że aż puste w środku – nam to jednak nie przeszkadza , bo i tak je lubimy ;-) Natomiast domowy ‚cuban bread’ oczywiście różni się od sklepowego , ale też jest bardzo smaczny. Piekłam go już dwa razy – musiałam przecież zużyć cały zaczyn ;-) Pierwszy raz wyrastał w cieple , a drugi w lodówce i muszę przyznać , że ten „lodówkowy” jest smaczniejszy – ma bardziej wilgotne wnętrze. Przepis pochodzi z tej strony.


Zaczyn:
- 3/4 łyżeczki drożdży suszonych
- 1/3 szkl. ciepłej wody
- 1/3 szkl. mąki chlebowej

Dzień przed pieczeniem wymieszać wszystkie składniki zaczynu , zaczynając od rozpuszczenia drożdży w wodzie. Przykryć folią i wstawić do lodówki na 24 godziny.

Ciasto:
- 2 opakowania suszonych drożdży (4 i 1/2 łyżeczki)
- 1 łyżka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody
- 3-4 łyżki smalcu lub tłuszczu roślinnego (typu „Planta”), o temp. pokojowej
- 1 łyżka soli
- 4-5 szkl. mąki chlebowej (lub zwykłej)
- 1/2 zaczynu

W dużej misce rozpuścić drożdże z cukrem i 3 łyżkami wody. Zostawić na 5-10 minut , aż mikstura zacznie bąbelkować , a następnie dodać tłuszcz , resztę wody i połowę zaczątka (resztę można przechowywać w lodówce przez kilka dni albo zamrozić). Wymieszać , dodać sól oraz stopniowo dosypywać mąkę (po jednej szklance). Powinno powstać na tyle gęste ciasto , żeby łatwo je było zagniatać rękoma. Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać 6-8 minut , aż będzie gładkie i elastyczne (w razie potrzeby podsypywać mąką). Włożyć do naoliwionej miski , przykryć i zostawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 45 minut – jeśli potrzeba dłużej (do podwojenia objętości).
Wyrośnięte ciasto uderzyć z góry w celu odgazowania , wyłożyć na stolnicę i podzielić na 3-4 równe części. Z każdej z nich uformować długą bułkę (jak bagietka), ułożyć na blasze w dużych odstępach (ja użyłam formy bagietkowej) , przykryć zwilżoną ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę w cieple lub na kilka godzin w chłodnym miejscu (może być lodówka , ale wtedy bułki raczej nie podwoją objętości i trzeba potrzymać je potem jeszcze jakiś czas w cieple).
Wzdłuż , po środku każdej wyrośniętej bułki położyć gruby , namoczony w wodzie sznurek (pominęłam to). Wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 180 st.C i piec ok. 30 minut. Bułki powinny pozostać dosyć blade i wydawać głuchy odgłos przy stukaniu palcami. Lekko ostudzić i usunąć sznurki – powstanie wtedy ozdobny rowek.

Bagietki-na-maslance1

Bagietki na maślance


To najprostsze , najszybsze i jedne z najlepszych bagietek , jakie do tej pory piekłam. Mają chrupiącą skórkę i wilgotne wnętrze , które nawet na drugi dzień pozostaje sprężyste (a nie jak w wielu przypadkach , kruszące się). Z tego przepisu korzystałam już kilka razy i właściwie za każdym razem bagietki wychodziły inne , choć tylko z wyglądu. Tak jak widać na zdjęciach , mogą być równe i gładkie , prawie bez śladu nacięć , albo z wyraźnymi nacięciami i dosyć nierówne , albo wręcz „sękate” z mocnymi pęknięciami (to znaczy , że trochę za krótko wyrastały). Jednak zapewniam , że w każdym przypadku smakowały równie dobrze.

 


Składniki:
- 500 g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
- 400 ml maślanki
- 30 g drożdży świeżych (dałam 3 płaskie łyżeczki suszonych)
- 2 płaskie łyżeczki soli

Drożdże rozpuścić z pięcioma łyżkami ciepłej maślanki i dwiema łyżkami mąki , zostawić na 15 minut pod przykryciem.
Resztę mąki przesiać do miski , dodać wyrośnięty zaczyn drożdżowy , resztę maślanki (o temp. pokojowej) i sól. Dosyć energicznie zagniatać , aż ciasto zacznie puszczać bąbelki (ja wyrabiałam mikserem przez ok. 5 minut). Odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce na 20-30 minut.
Ciasto podzielić na połowę i uformować dwie bagietki o długości 30 cm (ja czasami robię 3 bagietki , za to krótsze). Ponacinać ukośnie w odstępach co 5 cm i na głębokość 1/2 cm. Odstawić ponownie do wyrośnięcia na 30 minut (lub trochę dłużej , jeśli za słabo przez ten czas urosną). Tuż przed wstawieniem do piekarnika spryskać bagietki wodą i piec ok. 30 minut w temp. 200 st.C. W trakcie pieczenia jeszcze kilkakrotnie spryskać je wodą.

SONY DSC

Bagietki chrupiące


Zachęcona wpisami na innych blogach postanowiłam też skorzystać z przepisu Liski na te „chrrrupiące bagietki”. Moje wyszły troszkę blade , ale faktycznie chrupiące z wierzchu i mięciutkie , lekko wilgotne w środku , czyli takie jak lubię – pyszne ! Nawet m-żonek pochwalił (a bywa bardzo wybredny) i powiedział , że TAKIE mogę piec częściej ;-)


Wieczorem , dzień przed pieczeniem przygotować zaczyn z:
- 110 g mąki pszennej
- 75 g wody
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/4 łyżeczki drożdży suszonych

Wszystkie składniki wymieszać w misce. Przykryć folią i odstawić na noc w temperaturze pokojowej.

Rano do wyrośniętego zaczynu dodać:
- 335 g mąki
- 225 g wody
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczkę drożdży instant (lub zwykłych , rozpuszczonych w wodzie)
- 2 łyżki oliwy lub oleju

Wszystkie składniki wymieszać i wyrabiać do uzyskania gładkiego ciasta. Jeśli jest bardzo luźne, można dodać trochę więcej mąki. Ciasto powinno być jednak dosyć luźne.
Włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na 2 godziny do wyrośnięcia.

Następnie podzielić ciasto na 2-3 części, z każdej uformować długą bułkę. Spryskać z wierzchu olejem. Układać na dużej blasze , na papierze do pieczenia (lub w formie do bagietek) i zostawić do wyrośnięcia na 30-40 minut. Wyrośnięte bagietki ponacinać ostrym nożem.

Piekarnik nagrzać do 220 st.C. Kiedy osiągnie pożądaną temperaturę, na dnie umieścić kostki lodu lub podczas pierwszych 15 minut pieczenia spryskiwać piekarnik co kilka minut wodą (można użyć spryskiwacza do kwiatów) – dzięki odpowiedniej wilgotności bagietki będą miały rumianą skórkę. Wstawić bagietki do piekarnika i piec ok. 20-25 minut.

SONY DSC

Bagietki II


Bardzo dobry przepis znaleziony na tej stronie. Co prawda nie użyłam „mąki króla Artura” , ale bagietki i tak wyszły iście królewskie ;-) Chrupiące na zewnątrz , mięciutkie i wilgotne w środku. Nawet na drugi dzień były smaczne i wciąż wilgotne , o sprężystym miąższu. Polecam!


Starter:
- 1/2 szkl. letniej wody
- 1 szkl. mąki pszennej (zwykłej lub chlebowej)
- 1/16 łyżeczki drożdży instant (dosłownie szczypta)

Dobrze wymieszać wszystkie składniki , przykryć i zostawić w temp. pokojowej na około 14 godzin (najlepiej na noc).

Ciasto właściwe:
- cały ‚starter’
- 1 łyżeczka drożdży instant lub zwykłych suszonych
- 1 szkl. letniej wody (przy użyciu mąki chlebowej dodać jeszcze 2 łyżki wody)
- 3 i 1/2 szkl. mąki pszennej (zwykłej lub chlebowej)
- 1 i 1/2 łyżeczki soli

Drożdże rozpuścić w wodzie (jeśli używamy drożdży instant , należy wsypać je bezpośrednio do mąki). Połączyć wszystkie składniki ciasta i dobrze wyrobić (ręcznie , mikserem lub w maszynie do chleba). Ciasto powinno być miękkie , elastyczne , ale nadal trochę klejące się do rąk. Przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny , lekko odgazowując je i odwracając co 1 godzinę.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na lekko natłuszczony lub posypany mąką blat. Podzielić na 3 części , każdą z nich lekko spłaszczyć formując owalny kształt. Przykryć naoliwioną folią i zostawić na 15 minut.

Każdy kawałek ciasta złożyć wzdłuż na połowę , docisnąć brzeg , całość lekko spłaszczyć i ponownie złożyć na połowę , dociskając brzeg.

Ułożyć łączeniem do dołu i delikatnie rolować rozciągając bagietkę na długość blachy. Gotowe bagietki ułożyć w formie do bagietek (jeśli ktoś oczywiście posiada) albo pomiędzy złożonymi ściereczkami posypanymi mąką , najlepiej od razu na blasze wyłożonej pergaminem lub lekko natłuszczonej

(moja blacha nie jest bardzo szeroka , więc pod koniec wyrastania włożyłam pomiędzy bagietki paski natłuszczonej folii aluminiowej , żeby zabezpieczyć je przed sklejeniem się).

Przykryć natłuszczoną folią i zostawić do wyrośnięcia na 60-90 minut. Bagietki powinny dość dobrze wyrosnąć , ale nie podwoić objętości (przegapiłam ten moment i moje wyrosły trochę za mocno).
Piekarnik nagrzać do temp. 230 st.C. Tuż przed włożeniem do piekarnika wyjąć ściereczki , a wyrośnięte bagietki obficie spryskać ciepłą wodą i ostrym nożem zrobić po 3 ukośne nacięcia na każdej z nich. Piec około 25 minut , aż dosyć mocno się zrumienią.

Epi4

Epi

To taka niezwykła bagietka , która swym kształtem przypomina kłos pszenicy albo sękaty kij , a czasem nawet koronę – zależnie od sposobu formowania i tego , co nam wyobraźnia podpowie. Do wykonania tej bagietki używa się kawałka przefermentowanego ciasta na bagietki francuskie (dobrze wpływa ono na smak i strukturę chlebków). Oczywiście nie trzeba dodatkowo piec bagietek francuskich , jeśli nie mamy tego w planach. Ja skorzystałam z przepisu na starter do Pain Polka i podzieliłam go na połowę (jedną część zamroziłam i będę miała gotowy zaczątek na następny raz). A jeśli chodzi o formowanie ciasta , to trochę kombinowałam i dosłownie w ostatniej chwili zmieniłam koncepcję (miała być na początku prostsza wersja) i nie do końca wyszło mi tak , jak planowałam. W każdym razie bagietki były naprawdę smaczne i miały wspaniale chrupiącą skórkę :-)

P.S. Epi najlepsze są , tak jak i większość pieczywa , bardzo świeże , więc jeśli nie mamy za bardzo z kim się nimi podzielić i z góry wiemy , że część zostanie na drugi dzień , to warto pozostawiony kawałek zamrozić – po rozmrożeniu będzie prawie tak samo dobry jak świeży , z tą tylko różnicą , że już niechrupiący.


Składniki:

- 7 g świeżych drożdży (dałam 1 łyżeczkę suszonych)
- 275 ml letniej wody
- 115 g 6-10 -godzinnego surowego ciasta na bagietki francuskie (użyłam połowę zaczątka z tego przepisu , resztę zamroziłam)
- 225 g białej mąki chlebowej
- 75 g delikatnej mąki francuskiej (tortowa będzie odpowiednia , choć ja dałam zwykłą pszenną)
- 1 łyżeczka soli

Drożdże wymieszać z wodą. Ciasto bagietkowe włożyć do dużej miski , porozrywać na małe kawałki i wymieszać z odrobiną rozpuszczonych drożdży , żeby rozmiękło. Dodać trochę mąki , wymieszać , a następnie dodawać po trochu , na przemian , wymieszane ze sobą obydwie mąki oraz wodę z drożdżami – mieszać , aż składniki dobrze się połączą. Na koniec ciasto posypać solą , zagnieść , przenieść na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać ok. 5 minut (aż będzie gładkie i elastyczne). Włożyć do lekko naoliwionej miski , przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 godzinę. Odgazować (uderzyć kilkakrotnie pięścią) , przykryć ponownie folią i pozostawić do wyrośnięcia na kolejną godzinę.
Następnie ciasto podzielić na dwie części (na posypanej mąką stolnicy), każdą z nich rozciągać i rolować formując bagietkę. Jeśli trzeba , robić w międzyczasie kilkuminutowe przerwy , żeby uniknąć rozerwania ciasta. Czystą ściereczkę posypać mąką i uformować z niej „rynienki”. Pomiędzy fałdy włożyć bagietki (ja zawsze mam problem z przenoszeniem wyrośniętych bagietek na blachę , dlatego układam je do wyrośnięcia od razu na posypanej mąką blasze) , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 30 minut.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. Używając nożyc nacinać bagietki mniej więcej w 5 – centymetrowych odstępach naprzemiennie (tak , żeby nacięcia z obydwu boków nie były naprzeciwko siebie) na głębokość do połowy bagietki. Delikatnie rozciągnąć każdą bagietkę tak , żeby nacięcia były bardziej widoczne. Przenieść na posypaną mąką blachę i piec 20 minut , do zrumienienia. Wnętrze piekarnika spryskać wodą 2-3 razy w ciągu pierwszych pięciu minut pieczenia.

Uwagi:
Bagietki można formować także w inny sposób (powyżej podałam najprostszy). Jeśli ktoś ma ochotę „pobawić się” można uformować takie kłosopodobne bagietki albo „koronę” , ale nie jestem pewna jak ona ma dokładnie wyglądać , bo nie było do niej instrukcji , ani zdjęć ;-)

Bagietki tuż przed nacinaniem:
W trakcie nacinania (u góry wersja prostsza , tyle , że powinna być trochę rozciągnięta wzdłuż , ale nie miałam już na to miejsca):
W zbliżeniu:Gotowe do pieczenia:I już po…

Bagietki-francuskie

Bagietki francuskie

Co prawda nie wypiekam ostatnio żadnych słodkości , ale za to testuję nowe przepisy na pieczywo (z niedawno zakupionej książki). Dzisiaj proponuję bagietki francuskie. Sposób wykonania może nie należy do najprostszych (ciasto trzeba kilkakrotnie składać) , ale nie jest też specjalnie trudny. Ja jednak popełniłam jeden błąd , który dostrzegłam dopiero wpisując przepis. Otóż składniki podane były zarówno w gramach jak i kubkach – skupiłam się na kubkach nie podejrzewając , że mogą być one mniejsze niż typowa szklanka (250 ml). Na szczęście bagietki i tak wyszły pyszne – chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku :-) Podejrzewam , że zrobione ściśle według przepisu byłyby jeszcze bardziej puszyste i delikatne , ale o tym przekonam się dopiero następnym razem.

P.S. W przepisie podaję tylko w gramach , żeby nie „mieszać” tymi kubkami ;-)


Składniki:
- 500 g mąki pszennej chlebowej
- 115 g delikatnej mąki francuskiej
- 2 łyżeczki soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 525 ml letniej wody (na początek radzę dać mniej , a potem ew. dolać resztę)

Mąki i sól przesiać razem. Drożdże rozpuścić w wodzie (w dużej misce) , stopniowo dodawać połowę mieszanki mąk i soli , aż składniki dobrze się połączą. Miskę przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej na ok. 3 godziny albo do momentu , aż ciasto urośnie prawie 3 – krotnie i powoli zacznie opadać. Następnie dodawać stopniowo resztę mąki , przełożyć na blat lekko posypany mąką i wyrabiać przez 8 – 10 minut (ciasto powinno być miękkie i wilgotne). Włożyć do lekko wysmarowanej olejem miski i przykryć folią (także posmarowaną olejem) i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Kiedy ciasto urośnie prawie dwukrotnie – uderzyć z góry , żeby opadło , wyłożyć na lekko posypany mąką blat i podzielić na 3 równe części. Z każdej z nich uformować kulę , a następnie prostokąt o wymiarach ok. 15 x 7,5 cm. Dłuższy bok prostokąta złożyć od dołu do góry (1/3 całości) , a następnie tyle samo z góry na dół (tak jak się składa papier listowy) , dociskając lekko do dołu. Końce zlepić. Składanie powtórzyć 2 lub 3 razy. Jeśli trzeba , po każdym składaniu zostawić ciasto na kilka minut , żeby odpoczęło , a dzięki temu unikniemy rozrywania ciasta przy formowaniu prostokątów. Następnie każdą z trzech przygotowanych bagietek rozciągnąć na długość 33 – 35 cm. Na dużej blasze rozłożyć ściereczkę kuchenną , posypać mąką i ułożyć na niej bagietki (w dość dużych odstępach). Następnie bagietki przysunąć do siebie w ten sposób , aby pomiędzy nimi powstały fałdy ze ściereczki , oddzielające je i tworzące jednocześnie „formę” do wyrastania (najlepsze do tego celu byłyby specjalne podłużne koszyczki). Przykryć lekko naoliwioną folią i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 45 – 60 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do temp. 230 st.C. Bagietki „stoczyć” ze ściereczki na blachę (mnie się ta sztuczka za bardzo nie udała , więc musiałam jeszcze trochę poczekać , aż bagietki się „wyprostują”) , w dużych odstępach. Używając ostrego noża naciąć bagietki kilka razy ukośnie. Blachę umieścić w górnej części piekarnika , wnętrze piekarnika spryskać wodą , piec 20 – 25 minut na złoty kolor. Piekarnik spryskać jeszcze dwukrotnie podczas pierwszych 5 minut pieczenia.

Chlebek-zawijany2

Chlebki zawijane

Ten przepis mam dzięki Frani z forum “Same Baby” ;-)

Chlebki te są podobne do Bagietek , jednak przygotowuje się je inną techniką – ciasto zwija się jak rolady , a podczas pieczenia smaruje się wodą (lub spryskuje , tak jak ja to robiłam). Co prawda u mnie , po upieczeniu chlebków i przekrojeniu ich , nie było widać “zwoi” (prawdopodobnie powinnam dodać więcej mąki , chociaż i tak dałam więcej niż w przepisie) , a z wierzchu wyszły nieco blade (to wina piekarnika , ostatnio mi fiksuje ) , to i tak bardzo nam smakowały. Najlepsze oczywiście na świeżo , a jeśli coś zostanie na drugi dzień – można pokroić i usmażyć z nich francuskie tosty :-)

P.S. Przy drugim podejściu skórka była już bardziej przypieczona.

Składniki:
- 3,5 szkl. mąki tortowej(dałam inną pszenną)
- 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżeczka soli
- 1 opakowanie drożdży Dr.Oetker’a (7g)
- 325 ml ciepłej wody (ok.1,25 szkl.)

Cukier wymieszać z wodą, drożdżami i łyżką mąki, odstawić do wyrośnięcia. Rozczyn wlać do mąki z solą, zagnieść, podsypać mąką, jak będzie się kleić. Podzielić ciasto na dwie części, rozwałkować obie i pozwijać jak rolady. Odstawić na ok. 45 minut. Wierzch posmarować zimną wodą i wstawić do piekarnika. Piec w 200C ok. 45 minut, smarując co 15 minut zimną wodą lub można wstawić do piekarnika pod chlebki blaszkę z wodą (ja użyłam spryskiwacza – moim zdaniem najprostszy sposób).