Bułeczki śniadaniowe

SONY DSC

Bułeczki śniadaniowe


Mięciutkie , przypominające chałkę bułeczki. Nie są jednak słodkie , więc doskonale nadają się zarówno na kanapkę z dżemem , jak też z szynką , czy czymkolwiek innym. W oryginale z ciasta formuje się owalne bułeczki i po części tak też zrobiłam , ale resztę zaplotłam jak w przepisie do nocnych bułeczek. Ciasto jest elastyczne , nie klei się do rąk i aż samo się prosi , żeby wyczarować z niego coś innego niż tradycyjnie okrągłe , czy owalne kształty. Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki:
- 80 ml (1/3 szkl.) oleju lub 2 duże łyżki miękkiego masła
- 1 łyżeczka soli
- 500 g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
- 2 łyżeczki suszonych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 250 ml (1 szkl.) maślanki , mleka lub wody
- 1 jajko

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku (maślance lub wodzie) z cukrem i zostawić na kilka minut , aż zaczną bąbelkować. Mąkę wsypać do miski , dodać resztę składników oraz wyrośnięte drożdże i dobrze wyrobić (5-10 minut) , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 30 minut lub do podwojenia objętości. Następnie lekko zagnieść i podzielić na 10 części. Uformować owalne bułeczki (ja część z nich zaplotłam) , poukładać na blasze w co najmniej 2,5 cm odstępach i zostawić do ponownego wyrośnięcia. Piec 10-15 minut w temp. 220 st.C.

SONY DSC

Baguetins


To takie mini-bagietki , równie smaczne , co te w pełnym rozmiarze (a może nawet smaczniejsze) i mniej skomplikowane w przygotowaniu. Musiałam dokonać tylko drobnych zmian na własne potrzeby , ale to naprawdę niewielkie zmiany. Przepis znalazłam na blogu Tatter.

Składniki:
- 625 g mąki białej pszennej chlebowej (potrzebowałam trochę więcej)
- 15 g swieżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 1 łyżka soli
- 1 łyżeczka cukru
- 400 g letniej wody

Drożdże drobniutko pokruszyć i dodać do mąki z cukrem i solą , wlać wodę i łyżką wszystko razem wymieszać (ja najpierw wsypałam do miski mąkę z cukrem , w środku zrobiłam dołek , wlałam wodę , wsypałam drożdże i chwilę poczekałam , aż zaczną bąbelkować). Ciasto wyjąć na blat posypany mąką (musiałam podsypywać całkiem sporo , bo mocno kleiło się do rąk) i wyrabiać ok. 8 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć z powrotem do miski , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na 1 i 1/2 godziny, odgazowując dwukrotnie co 45 minut. Po tym czasie ciasto podzielić na 10 równych części (ja podzieliłam na 8 , bo tak mi lepiej pasowało do wymiarów blachy) , uformować kulki i zostawić pod przykryciem na 15 minut. Następnie każdą kulkę rozpłaszczyć dłonią na mały placek i zrolować , dociskając w trakcie zwijania. Układać na blasze posypanej semoliną (lub wyłożonej pergaminem) i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 45 minut. W tym czasie piekarnik nagrzać do 220 st.C. Tuż przed włożeniem do piekarnika , bułeczki naciąć wzdłuż i spryskać wodą. Piec około 25 minut.


SONY DSC

Chrupiące bułeczki


Kolejny przepis , któremu trzeba poświęcić dwa dni. Jeżeli wszystko dobrze się rozplanuje , to nie będzie to wcale uciążliwe , a wręcz pomocne , bo już z samego rana możemy mieć gotowe , chrupiące bułeczki. I mam tu na myśli naprawdę baaardzo chrupiące bułeczki. Za pierwszym razem (piekłam już trzykrotnie) trochę za długo przetrzymałam je w lodówce i wyszły wręcz za twarde. Dlatego też , aby uniknąć „przesuszenia”, proponuję skorzystać z moich uwag , które wpisałam pod przepisem. Właściwie , to bułeczki nie muszą leżakować w lodówce przez całą noc , ale , jeśli chcemy je mieć świeżo upieczone na śniadanie i to bez zarywania nocy , to chyba nie ma innego wyjścia. Oczywiście ostatecznie można je upiec od razu po wyrośnięciu (bez wkładania do lodówki) , ale wtedy nie będą już takie chrupiące , a w tym cały ich urok ;-)

Starter:
- 1/2 szkl. wody
- 1 szkl. mąki
- 1/8 łyżeczki drożdży instant

Wymieszać wszystko razem , przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na całą noc.

Ciasto właściwe:
- wyrośnięty ‚starter’
- 3 i 1/2 szkl. mąki
- 1 szkl. wody
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 1/4 łyżeczki drożdży instant (dałam odrobinę więcej zwykłych drożdży suszonych , rozpuszczonych wcześniej w wodzie)

Wszystkie składniki razem wymieszać (ręcznie , mikserem lub w maszynie do chleba) i wyrabiać , aż ciasto będzie miękkie i jednolite , ale wciąż odrobinę klejące. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny , delikatnie odgazowując i odwracając ciasto po 1 i po 2 godzinach wyrastania.
Ciasto wyłożyć na lekko natłuszczoną lub posypaną mąką powierzchnię , podzielić na 12 części i uformować z nich kulki. Poukładać na wyłożonej pergaminem blasze , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1,5 – 2 godz. , do podwojenia objętości. Następnie blachę wstawić do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.
Nagrzać piekarnik do 220 st.C. Bułki wyjąć z lodówki , posmarować białkiem wymieszanym z 1/2 szkl. wody (można to pominąć , bo różnica jest prawie niezauważalna) , po środku każdej bułeczki zrobić nacięcie ostrym nożem , wstawić do piekarnika i piec 20-25 minut (na rumiano).

Uwagi:
Wstawiając blachę z bułeczkami do lodówki należy upewnić się , że jest w miarę szczelnie przykryta folią , w przeciwnym razie bułeczki po leżakowaniu w chłodzie mogą się zrobić wysuszone z wierzchu , a po upieczeniu wręcz twarde , zwłaszcza , jeśli planujemy upiec je dopiero na drugi dzień – wtedy bułki musiałyby pozostać w lodówce całą noc i jeszcze pół dnia.
Lepiej jest zacząć wszystko z rana. Przygotować ‚starter’ , zostawić go na 8-10 godzin , a po południu i wieczorem zrobić resztę. Zanim położymy się spać , bułeczki powinny już odpowiednio urosnąć i wtedy można je wstawić do lodówki.
Chyba , że chcemy mieć świeże bułeczki na kolację , wtedy robimy dokładnie według przepisu , a blachę przed pieczeniem wstawiamy do lodówki tylko na kilka godzin.

SONY DSC

Bułeczki bez zagniatania


Zdawałoby się , że jeśli nie trzeba ciasta zagniatać , to mamy uproszczone zadanie – jak dla mnie , niestety nie było. Owszem samo przygotowanie to dosłownie chwila , potem należy ciasto odstawić na 12 godzin i można o nim na jakiś czas zapomnieć. Ale formowanie to już zupełnie inna bajka ;-) Ciasto jest naprawdę rzadkie i trzeba mocno podsypywać mąką , żeby nie przyklejało się ani do blatu , ani do rąk (a ja bardzo tego nie lubię). Jednak na pocieszenie muszę przyznać , że bułeczki były naprawdę smaczne – przypieczone z wierzchu i wilgotne w środku. Takie mini-ciabatty :-) Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1 i 1/2 szkl. wody
- 1/4 łyżeczki suszonych drożdży
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 i 1/4 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cukru
- 3 szkl. mąki

Wszystkie składniki wymieszać w misce za pomocą drewnianej łyżki , formując wilgotne , bardzo lepiące ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić na 12 godzin w temp. pokojowej.
Stolnicę obficie posypać mąką , wyłożyć ciasto używając łyżki (ciasto jest naprawdę rzadkie , jak na ciabattę). Umączonymi rękoma uformować prostokąt i podzielić go na 8 kwadratów. Z każdego z nich uformować okrągłą lub podłużną bułeczkę (moje i tak nie „trzymały” kształtu , lekko rozlewając się podczas wyrastania , a potem pieczenia). Układać na mocno posyapnej kaszką kukurydzianą blasze (w przeciwnym razie bułeczki mogą przywrzeć do spodu) , a jeszcze lepiej na pergaminie , wtedy nie trzeba niczym posypywać , łączeniem do dołu. Po wierzchu posypać mąką. Przykryć posypaną mąką ściereczką (ja nie przykrywałam , bo bałam się , że mimo posypywania ściereczka przyklei się do ciasta) , odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1 godzinę.
Średniej wielkości blaszkę napełnić do połowy wodą , wstawić na dół piekarnika. Piekarnik nagrzać do temp. 220 st.C.
Wyrośnięte bułeczki odkryć , zrobić po środku każdej z nich niewielkie nacięcie (nie robiłam) za pomocą ostrego noża. Piec ok. 35 minut. Wyłożyć na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

SONY DSC

Bułeczki wiedeńskie


Na początek należałoby uprzedzić , że za przygotowanie tych bułeczek trzeba się zabrać dzień wcześniej. Za to następnego dnia zostaje nam mniej do zrobienia. Owszem , ogólnie jest z nimi trochę pracy , podobne jak w przypadku croissantów , ale jednak trochę mniej. Poza tym bułeczki wiedeńskie zawierają znacznie mniej tłuszczu , no i są to bułeczki , więc nie aż tak delikatne jak croissanty. Dosyć jednak tych porównań , bo same w sobie są przepyszne. Tuż po upieczeniu mają cudownie chrupiącą skórkę i mięciutki środek. Idealne na śniadanie. No , dobrze… późne śniadanie , chyba , że ktoś nie ma problemu z bardzo wczesnym wstawaniem ;-) Przepis pochodzi z tej strony .


Składniki:
- 228 ml ciepłej wody
- 228 ml pełnego mleka
- 770 g mąki chlebowej
- 15.6 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych (1 opakowanie)
- 1 i 3/4 łyżeczki drobnej soli morskiej
- 50 g masła

Dodatkowo:
- 1 żółtko + 1 łyżka wody (do posmarowania)

Mleko zagotować z solą , ostudzić (żeby było ciepłe). Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na ok. 5 minut , aż zacznie bąbelkować. Wyrośnięte drożdże wymieszać z mąką , dodać mleko. Wyrabiać , aż ciasto będzie gładkie i miękkie. Jeśli wydaje się być zbyt klejące , można dodać mąki , lub wody , jeśli jest zbyt suche. Przykryć i zostawić na 15 minut w temperaturze pokojowej. Następnie ciasto włożyć do natłuszczonej miski , przykryć i wstawić na całą noc do lodówki.

Następnego dnia wyrośnięte ciasto spłaszczyć , rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 1/2 cm , na lekko posypanej mąką stolnicy.
Na całej powierzchni ciasta porozkładać wiórki zimnego masła.


Całość złożyć tak jak papier listowy (1/3 ciasta założyć od dołu do góry , a potem 1/3 od góry do dołu – wzdłuż dłuższego boku).


Przekręcić o 90 stopni , ponownie rozwałkować i złożyć.


Wałkowanie i składanie powtórzyć jeszcze 2 razy , w międzyczasie dając ciastu odpocząć kilka minut po każdym składaniu (tak , jak to się robi z ciastem na croissanty).

Gotowe ciasto podzielić na porcje (nożycami lub ostrym nożem). Źródło podaje wagę jednej porcji 45 g – ja dzieliłam na większe. Z każdej części formować dowolne kształty: paluchy , rogale lub zwykłe bułeczki (w oryginale są jeszcze inne , bardziej wymyślne kształty , ale zrezygnowałam z nich). Moim zdaniem najlepsze są rogale lub paluchy. Okrągłe bułeczki są mniej atrakcyjne , bo nie widać w nich „zwojów”.

Formowanie palucha…


…lub rogala , czyli w sumie tak samo , tylko końce zawijamy do środka


Gotowe bułeczki układać na blachach i smarować żółtkiem wymieszanym z wodą. Zostawić w cieple do wyrośnięcia (na co najmniej 45 minut). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec na złoty kolor (u mnie zajęło to tylko 15 minut). Studzić na kratce kuchennej.

SONY DSC

Bułeczki francuskie


Mięciutkie i puszyste bułeczki śniadaniowe. Może nie są one typowo francuskie , ale bardzo zbliżone do oryginału i przede wszystkim smaczne. Przepis znalazłam na tej stronie. Wprowadziłam tylko drobną zmianę i zamiast dwóch łyżek cukru dałam jedną (tak też podałam w przepisie).


Składniki:
- 4 szkl. mąki chlebowej
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1 łyżka drożdży suszonych
- 1 łyżeczka soli

W dużej misce wymieszać wodę z drożdżami i cukrem , zostawić na 10 minut. Gdy drożdże zaczną bąbelkować , dodać olej , sól , 2 szkl. mąki i wymieszać. Następnie dodawać stopniowo pozostałą mąkę (po 1/2 szklanki) , dobrze wymieszać , wyłożyć na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać około 8 minut , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć do naoliwionej miski , podrzucić kilka razy , żeby ciasto z każdej strony pokryło się warstewką oleju , przykryć folią i zostawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (aż podwoi swoją objętość).
Wyrośnięte ciasto odgazować , wyłożyć z powrotem na stolnicę , podzielić na 16 równych części i uformować z nich kulki. Układać na lekko natłuszczonej blasze , przykryć wilgotną ściereczką (lub lekko naoliwioną folią) i zostawić do wyrośnięcia na około 40 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec 18-20 minut , na złoty brąz.

SONY DSC

Nocne bułeczki


Poszukiwałam właśnie takich bułeczek , które mogłabym zrobić na śniadanie i to bez wstawania o nieludzko wczesnej porze. Idealny przepis znalazłam na blogu Atiny. Ciasto zagniata się dzień wcześniej wieczorem , tak , że na rano pozostaje już tylko formowanie , powtórne wyrastanie i pieczenie. Bułeczki są pyszne , a do tego jeszcze można je sobie ciekawie zapleść :-)


Składniki na około 12 bułeczek:

– 3 szklanki mąki pszennej typ 650

– 1 łyżka mąki ziemniaczanej

– 1 łyżka cukru

– 40 g drożdży (dałam 4 płaskie łyżeczki suszonych)

– ½ szklanki wody

– ½ szklanki mleka

– 1 łyżeczka soli

– 1/3 szklanki oleju

Dodatkowo:

– do posmarowania: 1 jajko i mleko

– do posypania: sezam, mak, siemię lniane

Wieczorem:

Mąkę (pszenną i ziemniaczaną) przesiać do miski. W małej miseczce lub filiżance rozkruszyć drożdże i zasypać je cukrem. Poczekać, aż się rozpuszczą (jeżeli nie mogą „ruszyć”, to można im pomóc rozgniatając je i mieszając łyżeczką). Do mąki dodać łyżeczkę soli, mleko, wodę, olej i rozpuszczone drożdże. Wszystko wymieszać łyżką , aż do połączenia się składników. Następnie ciasto przełożyć na blat posypany mąką i zagniatać przez około 5 minut (gdy mocno klei się do rąk, podsypać jeszcze mąką). Przykryć miską i zostawić na następne 5 minut. Po odpoczynku wyrabiać jeszcze przez około 3 minuty. Wyrobione ciasto włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. Powinno dużo urosnąć.

Rano:

Ciasto wyłożyć na blat i podzielić na około 12 części. Uformować bułki w dowolnych kształtach i ułożyć je na blaszce. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Przed włożeniem do piekarnika bułki posmarować roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i ew. posypać sezamem, makiem lub siemieniem.

Piec w temperaturze 220ºC, przez około 20 – 25 minut. Studzić na kratce kuchennej.

Uwagi:
Swoje bułeczki uformowałam podobnie , jak Atina , z tą różnicą , że jeszcze raz dodatkowo zaiwnęłam jeden koniec do środka.
Od początku wyglądało to tak:
1. Z każdej porcji ciasta uformowałam wałeczek (ok. 22 cm)
2. Wałeczek zawiązałam w węzełek , ale nie na środku , tylko bliżej brzegu.
3. Krótszy koniec zawinęłam pod spód.
4. Dłuższy koniec przeplotłam przez środek (od góry) , a potem jeszcze raz tak samo.


SONY DSC

Chlebki pitta


Pitty pochodzą z Turcji , ale zdobyły sobie popularność już niemalże na całym świecie. Mięciutkie , płaskie chlebki z charakterystyczną kieszonką w środku , doskonale nadają się do nadziewania warzywami , sałatkami lub mięsem. U mnie co prawda nie były one nadziewane , ale doskonale smakowały z sałatką gyros , którą również polecam :-)
P.S. Chlebki pitta nie muszą być zarumienione. U mnie część z nich była rumiana , a część zupełnie biała , dlatego , że piekłam je jednocześnie na dwóch poziomach w piekarniku , który grzeje tylko od dołu.


Składniki na 6 chlebków:
- 225 g białej mąki chlebowej
- 1 łyżeczka soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 140 ml ciepłej wody
- 2 łyżeczki oliwy z oliwek

Mąkę przesiać z solą. Drożdże rozpuścić w wodzie , dodać oliwę i wlać do mąki. Dokładnie wymieszać formując miękkie ciasto. Przełożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 5 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć do miski , przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości). Następnie ponownie wyłożyć na stolnicę , podzielić na 6 równych części , przykryć folią i zostawić na 5 minut. Każdą porcję rozwałkować na kształt owalu o długości ok. 15 cm i grubości 5 mm. Poukładać na posypanej mąką ściereczce , przykryć i pozostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik razem z blaszką do 230 st.C. Układać wyrośnięte chlebki i piec 4-6 minut lub do momentu , aż „napuchną” – nie muszą się zarumienić.

Uwagi:
Jeśli ktoś lubi , połowę mąki można zastąpić razową mąką chlebową.

SONY DSC

Sourdough Bagels


Bardzo dobry przepis , choć nieco kłopotliwy , ze względu na proporcje podane z dokładnością apteczną ;-) Nie posiadam wagi elektronicznej , więc jak zwykle zrobiłam tak trochę „na oko”. Moja mąka też nie była idealna (użyłam zwyczajnej chlebowej) no i nie miałam jeszcze okazji zaopatrzyć się w słód , więc zastąpiłam go brązowym cukrem. Pomimo napotkanych trudności , „bajgle” wyszły bardzo smaczne. Miały zwarty miąższ , a jednocześnie sprężysty i były łagodne w smaku. Zakwas nie był mocno wyczuwalny (tak , jak na przykład w chlebie) , a to dlatego , że proces wyrastania odbywał się w lodówce.
Przepis znalazłam na tej stronie i na pewno jeszcze tam powrócę.


Składniki:
- 693 g wysokoglutenowej mąki pszennej
- 304 g zakwasu (100% hydracji)
- 308 g zimnej wody
- 2,5 g (7/8 łyżeczki) drożdży instant
- 13,5 g (2 i 1/4 łyżeczki) soli
- 18 g (1 łyżka) cukru
- 15 g (4 i 1/3 łyżeczki) proszku słodowego (dałam 1 łyżkę brązowego cukru)
- 47 g mleka w proszku (dałam mleko w płynie zamiast części wody)
- 1 łyżka sody do gotowania
- kasza manna do posypania blachy
- ew. sezam , mak lub inne dodatki do posypania na wierzch

Wymieszać razem mąkę , zakwas , wodę , drożdże , sól , cukier , słód i mleko w proszku. Zagniatać ciasto przez 7-10 minut – powinno być gęste , gładkie , o prawie gumowej konsystencji. Uformować kulę , przykryć folią i zostawić na 10 minut , żeby ciasto „odpoczęło”. Następnie podzielić na 16 kawałków (o wadze ok. 85 g każdy) , uformować z nich kulki , przykryć i ponownie zostawić na 10 minut.
W międzyczasie blachy wyścielić pergaminem i posypać kaszą manną.
Z lekko wyrośniętych kulek formować bajgle (bez podsypywania mąką). Można to robić na dwa sposoby: każdą kulkę „przedzurawić” na środku kciukiem , lekko rozciągnąć i wyrównać brzegi (ja tak zawsze robię) albo z każdej kulki uformować wałeczek o długości 20-25 cm , a następnie dobrze połączyć obydwa końce. Jeśli ciasto wydaje się zbyt suche , należy je lekko spryskać wodą. Uformowane bułeczki poukładać na przygotowanych wcześniej blachach , przykryć folią i wstawić na noc do lodówki.
Na drugi dzień rano zagotować wodę w dużym garnku. W międzyczasie nagrzać piekarnik do ok. 230 st.C. Kiedy wodą już zacznie się mocno gotować , dodać 1 łyżkę sody i wkładać bajgle prosto z lodówki (po 3-4 na raz) i gotować ok. 20 sekund. Jeśli bajgle od razu wypływają na powierzchnię , to należy je przewrócić w połowie gotowania na drugą stronę. Jeżeli natomiast długo nie wypływają , to trzeba poczekać chwilę dłużej lub odkleić je od dna garnka ;-) Odcedzić , wyjąć na kratkę kuchenną (pod spód podłożyć papierowy ręcznik) i pozostawić na ok. 30 sekund. Po tym czasie przenieść z powrotem na blachę (wcześniej bajgle można obtaczać z jednej strony w sezamie , maku lub innych dodatkach). Wstawić do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 200 st.C. Piec około 20 minut , na rumiano.

SONY DSC

Bułeczki z siemieniem lnianym


Kolejny zdrowy wypiek. Tym razem bułeczki według przepisu Agusi z forum CinCin. Mięciutkie , dość długo zachowujące świeżość , a przede wszystkim smaczne. Widziałam je już na kilku blogach , ale jeśli ktoś jeszcze nie próbował – gorąco polecam :-)

Składniki:
- 1/2 – 3/4 szkl mleka
- 1/2 szkl wody
- 3 łyżki miodu
- 1 duże jajko
- 1 i 1/2 łyżki oleju z orzechów laskowych lub roztopionego masła
- 2 i 1/4 szkl mąki pszennej
- 1 i 1/4 szkl mąki pszennej razowej
- 1/2 szkl ziarenek siemienia lnianego
- 1 łyżeczka soli
- 1 i 1/3 łyżeczki suszonych drożdży

Na wierzch:
- 1 jajko
- 2 łyżeczki siemienia lnianego (najlepiej mieszanki złotego i ciemnego)
- 1 łyżka maku

Drożdże rozpuścić w 1/3 szkl. ciepłego mleka, wymieszać z miodem i 2 łyżkami mąki. Odstawić na 15 minut. Wsypać do miski resztę mąk, zmielone w młynku do kawy siemię lniane, miksturę drożdżową, ciepłą wodę, resztę mleka, sól, jajko. Wyrobić ciasto. Pod koniec wyrabiania dodać tłuszcz. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 1 godz.
Podzielić ciasto na 16 równych kawałków (u mnie 12), uformować z nich kulki. Poukładać na wyłożonej pergaminem blasze. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na jeszcze ok. 1/2 godziny. Posmarować roztrzepanym jajkiem , posypać makiem i siemieniem. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C. około 20 minut.