Ciastka

Francuskie-ciasteczka-z-serem1

Francuskie ciasteczka z serem


Wykorzystałam zamrożone ciasto francuskie , które zrobiłam kiedyś według tego przepisu , na nadzienie zużyłam resztki białego sera , a całość posypałam cukrem waniliowym domowej roboty. Tak oto w bardzo szybki i prosty sposób powstały smaczne ciasteczka , w dodatku bez specjalnej receptury :-)

Sposób wykonania:

Zamrożone ciasto francuskie wyjąć z lodówki ok. 1 godzinę wcześniej. Rozwałkować dość cienko na kształt prostokąta i pokroić radełkiem w kwadraty o boku ok. 10 cm. Na środek każdego kwadratu nakładać łyżką masę serową , lekko rozsmarowując w formę paska. Składać na połowę i dociskać lekko brzegi (można też naciąć w kilku miejscach , tak jak ja to zrobiłam). Wierzch ciasteczek smarować roztrzepanym jajkiem lub samym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cukrem waniliowym. Piec w temp. ok. 220 st.C. do lekkiego zrumienienia (20 – 25 minut).

Masa serowa (na 300 g ciasta francuskiego):
- ok. 20 dag zmielonego sera białego
- 1 żółtko
- cukier do smaku – ok. 1/3 szkl. (w zależności od kwaśności sera i własnych upodobań)
- odrobina aromatu waniliowego lub śmietankowego

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Jeśli masa jest zbyt „sucha” – dodać odrobinę śmietany.

festiwal-pierniczkowy-27071

Pierniczki z marmoladą


Nie mam zbyt wielkiego porównania , jeśli chodzi o przepisy piernikowe , ale jak dla mnie , ten był strzałem w dziesiątkę. Pierniczki wyszły pulchne i mięciutkie , w środku z marmoladą – po prostu ideał :-) Co prawda wprowadziłam do przepisu drobną zmianę (dodałam proszek do pieczenia zamiast amoniaku) , ale myślę , że to nie miało większego znaczenia. I jeszcze jedno… pierniczki można zrobić tuż przed świętami , ponieważ ciasto nie musi długo leżakować , wystarczy kilka godzin.


Składniki:
- 6 jaj (3 całe i 3 żółtka) + 1 jajko do smarowania
- 1 kg mąki
- 25 dag margaryny
- 1 szkl. miodu
- 20 dag cukru
- 1/2 szkl. kwaśnej śmietany
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżeczka amoniaku (dałam proszek do pieczenia)
- 2 łyżeczki sody
- 1 op. przyprawy do piernika
- 1 łyżka smalcu (niekoniecznie)
- marmolada lub gęsty dżem (u mnie powidła śliwkowe z dżemem truskawkowym)

Z 10 dag cukru zrobić karmel (cukier podgrzewać na niezbyt silnym ogniu , aż się rozpuści) , wlać ok. 1/2 szkl. gorącej wody , dobrze wymieszać i dodać miód.
3 jajka i 3 żółtka ubić z resztą cukru (10 dag). Mąkę wymieszać z sodą , a karmel z amoniakiem. Margarynę roztopić. Wszystkie składniki wymieszać razem i pozostawić w chłodnym miejscu na co najmniej kilka godzin (najlepiej na noc).
Ciasto cienko rozwałkować (na ok. pół cm – ja wałkowałam nieco cieniej) i wycinać kółka. Na środek kłaść marmoladę i przykrywać drugim krążkiem , lekko dociskając brzegi. Układać na wysmarowanej i posypanej mąką blasze. Wierzch pierniczków posmarować roztrzepanym jajkiem. Piec 10-20 minut (zależnie od wielkości i grubości ciasteczek) w temp. 160 st.C.

Pumpkin-cookies2

Pumpkin Cookies


Jako , że została mi jeszcze dynia w puszce , a „Festiwal dyni” ciągle trwa , przygotowałam takie oto ciastka. Łatwe do zrobienia , mięciutkie w środku , w sam raz do szklaneczki mleka :-)

Składniki:
- 2,5 szkl. mąki
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- 1 łyżeczka cynamonu
- 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- szczypta soli
- 1,5 szkl. cukru
- 1/2 kostki masła
- 1 szkl. puree z dyni

- 1 duże jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Lukier:
- 1 szkl. cukru pudru
- ok.2 łyżki mleka
- 1/2 łyżki rozpuszczonego masła
- kilka kropli ekstraktu waniliowego

Mąkę , sodę , proszek do pieczenia , cynamon , gałkę muszkatołową i sól wymieszać razem. Masło utrzeć z cukrem , wbić jajko , dodać puree z dyni , ekstrakt waniliowy i ucierać na jednolitą masę. Powoli dodawać mieszankę mączną. Nakładać łyżką na natłuszczoną blachę formując w miarę okrągłe ciastka. Piec 15-18 minut w temp. 200 st.C.
Składniki lukru dokładnie wymieszać , a następnie polać ostudzone ciasteczka tworząc esy-floresy ;-)

Slimaczki1

Ślimaczki kokosowe

Zostały Wam białka i nie wiecie do czego je wykorzystać ? – oto jeden z pomysłów – przepis na delikatne i lekkie ciasteczka. Samo ciasto jest podobne do krucho-drożdżowego jak na rogaliki , ale bez dodatku cukru i jaj. Ślimaczki robi się dosyć łatwo i nie trzeba przejmować się , jeśli krążki wyjdą mało foremne , bo podczas pieczenia wszystko się wyrówna.
Naprawdę warte wypróbowania – polecam :-)

Ciasto:
- 40 dag mąki
- 1 kostka margaryny lub masła
- 3 łyżki śmietany
- 5 dag drożdży (lub 2 op. suszonych – razem 14 g)

Drożdże rozpuścić w śmietanie , dodać do margaryny posiekanej z mąką , zagnieść ciasto i wstawić do lodówki na 1 godzinę.

Masa kokosowa:
- 4 białka
- 25 dag cukru
- 20 dag wiórków kokosowych

Białka ubić na sztywno , wsypać cukier i dalej ubijać , aż cukier się rozpuści. Dodać wiórki kokosowe i wymieszać.

Ciasto podzielić na 4 części. Każdą z nich cienko rozwałkować na kształt prostokąta , posmarować 1/4 masy , zwinąć jak roladę i pokroić na ok. 1,5 cm krążki. Co prawda bardziej będą przypominały one kanciaste kupki ;-) , ale w czasie pieczenia ładnie urosną i wyrównają się. Układać na blaszce i piec ok. 30 minut w temp. 180-200 st.C.

Nadziewane-paluszki1

Nadziewane paluszki

Ten przepis podaję specjalnie na życzenie pewnej Joli :-)
Przyznaję , że zrobienie ciasta francuskiego było dla mnie nie lada wyzwaniem , ale jakoś sobie z tym poradziłam
;-) Co prawda mogłam użyć gotowej mrożonki , bo chodziło głównie o pomysł na wykorzystanie ciasta , ale uparłam się , że zrobię je sama. No i zrobiłam – połowę zamroziłam , więc będę miała gotowe na później , do czegoś innego.
A jeśli chodzi o same paluszki (czy raczej paluchy , bo są dość duże) , to wyszły całkiem dobre , nawet moje dziecię zajadało się nimi :-)

P.S. Takie paluszki można również nadziewać mielonym , gotowanym mięsem , przyprawionym na ostro.

Ciasto francuskie (na ok. 600 g):
- 25 dag masła
- 25 dag mąki
- 150 ml wody
- szczypta soli

Z kostki masła odkroić 5 dag i pozostawić w temperaturze pokojowej na ok.30 minut , aby się ogrzało. Resztę masła schować z powrotem do lodówki. Mąkę przesiać do miski , dodać 5 dag masła i wodę , dokładnie wymieszać. Uformować kulę i wstawić na ok. 20 minut do lodówki. Następnie włożyć z powrotem do miski , na górze naciąć krzyżyk. Gdy wierzchołki nacięcia lekko się wygną , ciasto jest już gotowe do dalszego przerobu. Należy przykryć je folią i ustawić w ciepłym miejscu na ok. 20 minut , a potem rozwałkować na kształt kwadratu , na stolnicy posypanej mąką (najlepiej posypywać przez sitko). Następnie schłodzone masło pokroić w plastry o grubości ok. 1 cm. i ułożyć na środku ciasta tak , aby po założeniu jego boków do środka , powstała „koperta”.
Złożone ciasto rozwałkować na wąski prostokąt (wałkując w jedną stronę). Z obu końców złożyć ok. 1/3 długości do środka. Ciasto odwrócić o 90 stopni i ponownie rozwałkować w formę wąskiego prostokąta i tak jak przedtem , złożyć końce do środka (od góry i od dołu). Teraz ciasto włożyć na co najmniej 15 minut do lodówki (ja chłodziłam dłużej – wyjmowałam wtedy , gdy miałam czas ;-) ) i powtarzać operację składania , wałkowania i chłodzenia jeszcze 2-3 razy (im więcej wałkowania , tym więcej warstw).

Nadzienie:
Podane proporcje składników są orientacyjne i można je sobie dowolnie modyfikować , według tego , co akurat mamy „pod ręką”. Może to być po prostu mieszanka bakaliowa z przewagą rodzynek.

- po 5 dag jasnych i ciemnych rodzynek (dałam 10 dag jednego rodzaju)
- 5 dag orzechów laskowych (dodałam mieszankę różnych orzechów)
- 2 suszone figi (pominęłam)
- 2 suszone śliwki (dodałam kilka)
- 2,5 dag pestek pinii (pominęłam)
- 2,5 dag czekolady (kilka kostek)
- kandyzowana skórka pomarańczowa lub zapach (dałam to drugie)
- 1 łyżka tartej bułki (dałam starte biszkopty)
- 1 małe jajko
- 1 żółtko
- ok. 3 łyżki cukru do piany
- kilka łyżek cukru do posypania

Rodzynki skropić rumem lub tylko sparzyć gorącą wodą i dobrze odcedzić. Orzechy , suszone owoce i czekoladę niezbyt drobno posiekać. Wszystko razem wymieszać , dodać tartą bułkę , żółtko – wymieszać. Na koniec dodać pianę ubitą z 1 białka i 3 łyżek cukru.

Ciasto francuskie rozwałkować tak , aby osiągnęło wymiary 65×44 cm. Na 10 minut przykryć ściereczką. Następnie pokroić w paski o szerokości 5cm (65:5). Żółtko rozmieszać z odrobiną wody i posmarować brzegi pasków. Na każdą połowę paska rozłożyć ok.1 łyżkę nadzienia , przykryć drugą połową paska i mocno docisnąć brzegi. Nadziane paski zwijać w spiralę. Górną powierzchnię posmarować resztą żółtka i odstawić na 10-15 minut. Następnie paluszki ułożyć na blasze opłukanej zimną wodą. Piec ok. 25 minut w temp.200-220 st. C. Natychmiast po upieczeniu posypać cukrem (myślę , że równie dobrze można to zrobić jeszcze przed pieczeniem , ale tym razem trzymałam się przepisu).

Rozki-serowe1

Rożki niby-francuskie

 Rozki niby-francuskie-n2

Ten przepis mam już od dawien dawna, jeszcze z czasów “podstawówki”.
Dlaczego rożki nazywają się “niby francuskie” ? Ano dlatego, że smakują podobnie jak te z ciasta francuskiego, ale robi się je o wiele prościej – ciasto wystarczy raz zagnieść, schłodzić, rozwałkować i upiec. W smaku też są podobne, ale bardziej… hmmm… jakby to powiedzieć… soczyste ;-)
I jeszcze jedno, proporcje do składników ciasta bardzo łatwo można sobie zmieniać i dostosować do własnych potrzeb – zasada jest jedna: wszystkiego po równo :-)

 

Rozki niby-francuskie-n

Składniki:
- 300 g zmielonego sera białego (może być twaróg – bez mielenia)
- 300 g masła (lub margaryny)
- 300 g mąki
- marmolada lub gęsty dżem
- cukier puder do posypania

Masło i ser mają być zimne.

Mąkę, masło oraz ser posiekać razem i szybko  zagnieść ciasto. Następnie schłodzić w lodówce przez 3-4 godziny (lub krócej w zamrażalniku).

Rozwałkować na grubość 3-5 mm i pokroić na kwadraty o boku ok. 8 cm. Na każdym z nich kłaść po pół łyżeczki marmolady i składać po przekątnej, formując rożki. Układać na blasze (bez natłuszczania) i piec 15-20 minut w temp. 220 st.C.

Rozki niby-francuskie-n1

SONY DSC

Chocolate Chip Cookies

Te ciasteczka to jedne z nielicznych amerykańskich słodkości, które mi naprawdę smakują i to bez odejmowania cukru ;-) Wcześniej ‚chocolate chip cookies’ znałam tylko ze sklepu, aż w końcu postanowiłam sama je upiec. Przepisu nie musiałam długo szukać, bo znajdował się na opakowaniu po czekoladowych kuleczkach firmy Nestle. W Polsce chyba ciągle są one rzadko spotykane, ale myślę, że śmiało można je zastąpić posiekaną czekoladą.
Ciasteczka wyszły dokładnie takie jak chciałam – miękkie, lekko ciągnące w środku, z cieniutką, chrupiącą skorupką na wierzchu. Uwielbiam je na ciepło, zanim czekolada zastygnie :-)

Składniki:
- 1 szkl. i 2 łyżki mąki
- 1/2 łyżeczki sody
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 kostki miękkiego masła
- 1/2 szkl. brązowego cukru
- 1/3 szkl. cukru
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (może być olejek)
- 1 duże jajko
- 1 szkl. kuleczek czekoladowych
- 1/2 szkl. siekanych orzechów (jakichkolwiek, ja dałam włoskie)


Mąkę wymieszać z solą i sodą. Masło utrzeć z cukrami i ekstraktem waniliowym na puszystą masę. Wbić jajko, a następnie dodawać stopniowo mieszankę mączną, ciągle ucierając. Dodać kuleczki czekoladowe i siekane orzechy – wymieszać. Kłaść łyżką kopczyki z ciasta na wyłożoną pergaminem blachę, w kilkucentymetrowych odstępach (w czasie pieczenia ciasteczka „rozlewają się”). Piec 9-11 minut w temp. 200 st. C. Następnie wyjąć z piekarnika i studzić przez co najmniej kilka minut zanim wyjmie się je z blachy (na początku są bardzo delikatne i mięciutkie, ale już po chwili na wierzchu robi się cieniutka „skorupka”). 

Ciastka-z-maszynki1

Ciastka z maszynki

Jeszcze jako mała dziewczynka bardzo lubiłam je chrupać popijając mlekiem…
Przypomniały mi się dawne czasy i postanowiłam sama upiec takie ciasteczka. Problem polegał na tym, że nie miałam dobrego przepisu, a mama robiła je zazwyczaj “na oko”, więc nawet jej nie pytałam ;-) Znalazłam co prawda kilka wersji tych ciastek w internecie, ale jakoś nie spodobały mi się proporcje składników.
I tak oto zostałam zmuszona do stworzenia własnego przepisu, w dodatku całkiem niezłego ;-)

Składniki:
- 3 szkl. mąki
- 1 szkl. cukru pudru (może być zwykły, wtedy ciastka będą bardziej chrupiące)
- 3/4 kostki masła lub margaryny
- 2 żółtka + 1 całe jajko
- 2 łyżki śmietany
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- cukier waniliowy
- szczypta soli

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem, proszkiem do pieczenia i posiekać z masłem. Dodać resztę składników, zagnieść (jeśli ciasto za bardzo się lepi – dosypać trochę mąki), schłodzić w lodówce przez godzinę. Następnie kręcić ciastka przez maszynkę do mięsa ze specjalną przystawką. Układać na blasze wyłożonej pergaminem lub lekko natłuszczonej. Piec ok. 20 minut w temp. 200 st. C.

Caluski-czekoladowe2

Czekoladowe całuski

Skorzystałam z przepisu Mojego Gotowania na “Marmurkowe całuski” , jednak pozwoliłam sobie zmienić nazwę z powodu , który widać na załączonych zdjęciach ;-) Otóż , moim zdaniem , w przepisie podano za dużo czekolady – aby zrobić ładny “marmurek” , z pewnością wystarczy połowa porcji. Tak czy siak , Całuski wyszły chrupiące na zewnątrz i mięciutkie , lekko ciągnące w środku , czyli takie jak trzeba , a przy okazji wykorzystałam białka , które zostały mi z “Lodowca” :-)

Składniki:
- 5 białek
- 20 dag cukru pudru
- szczypta soli
- 10 dag gorzkiej czekolady (do uzyskania marmurkowego wzorku wystarczy 5 dag)

Białka ubijać na parze z cukrem i solą do momentu osiągnięcia temp. 50 st.C. Zdjąć z ognia i schłodzić ciągle ubijając. Czekoladę rozpuścić (również na parze) i polać masę bezową. Delikatnie wymieszać, aż powstaną marmurkowe smugi (niestety u mnie wszystko się zlało). Na blachę wyścieloną pergaminem nałożyć łyżką 20 „kleksów”(ja użyłam szprycy , bo pierwsze bezy wyszły jakieś kanciaste). Piec ok. 35-40 min. w temp. 140 st.C. (piekłam , czy też „suszyłam” dłużej, w nieco niższej temperaturze). Ostudzić i przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku , aby nie zrobiły się miękkie).