Słodkie bułeczki i rogaliki

Buchty1

Buchty z nutellą i malinami


O buchtach słyszałam już nieraz , ale sama nigdy ich nie piekłam. Zawsze wyobrażałam sobie , że muszą być bardzo puszyste i mięciutkie… Miałam rację , takie właśnie były :-) Wersja podstawowa zawiera trochę więcej soli i jest bez nadzienia , ja natomiast dodałam do każdej bułeczki odrobinę „Nutelli” i po jednej , dużej malinie. No po prostu palce lizać !

 


Składniki:
- 450 g mąki chlebowej
- 1/4 łyżeczki soli
- 50 g drobnego cukru
- 50 g masła
- 120 ml mleka
- 20 g świeżych drożdży (dałam 2 łyżeczki suszonych)
- 3 jajka

- 40 g masła (do posmarowania)
- „Nutella”
- maliny

Makę przesiać z solą i wymieszać z cukrem , po środku zrobić „dołek”.
Rozpuścić 50 g masła , wymieszać z mlekiem i ostudzić do temp. pokojowej. W powstałej mieszaninie rozpuścić drożdże. Całość wlać do zagłębienia w mące i powoli mieszać (tylko w środku , nie całość) , żeby powstało bardzo luźne ciasto. Po wierzchu posypać trochę mąką i zostawić w cieple do wyrośnięcia na 30 minut.
Następnie stopniowo dodawać lekko ubite jajka i pozostałą po bokach mąkę , aż powstanie miękkie , gładkie ciasto – to powinno zająć ok. 10 minut. Przykryć folią i ponownie zostawić do wyrośnięcia , tym razem na 1 i 1/2 godziny (lub do podwojenia objętości).
Wyłożyć ciasto na lekko posypany mąką blat , odgazować i podzielić na 15-16 kawałków , zależnie od kształtu formy (u mnie 15 kawałków , na prostokątną formę o wymiarach 23 x 33 cm). Każdy z nich rozpłaszczyć , na środek nałożyć trochę „Nutelli” i jedną dużą malinę (lub dwie małe) , zlepić brzegi i uformować kulkę. Każdą z nich posmarować pozostałym , rozpuszczonym i ostudzonym masłem (40 g) i umieścić w natłuszczonej formie jedna przy drugiej. Zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 190 st.C. Wyrośnięte bułeczki polać resztą masła i piec ok. 25 minut , na złoto-brązowy kolor.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Drozdzowe-slimaczki-z-serem1

Drożdżowe ślimaczki z serem (i budyniem)


Bułeczki drożdżowe , czy to zawijane , czy przeplatane , czy z kółeczkiem po środku , to wszystkie smakują podobnie i jak dla mnie , jeśli tylko są z serem , to biorę je w ciemno. W ogóle lubię serowe wypieki , ale i z budyniem też bardzo mi smakują , a zatem połączenie tych dwóch smaków to podwójna rozkosz dla podniebienia. Dlatego też nie mogłam pominąć w nazwie tak ważnego szczegółu jakim jest dodatek budyniu. W oryginale nazwa w ogóle jest mało wyszukana , bo to po prostu bułki z serem. Jednak bułka bułce nie równa , a te szczególnie zasługują na wyróżnienie :-) Przepis pochodzi z gazetki „Ciasta domowe”.

 

 
Ciasto:
- 450 g mąki
- 30 g świeżych drożdży lub 3 łyżeczki suszonych
- 180 ml mleka
- 1/3 łyżeczki soli
- 80 g masła
- 1 duże jajko
- 70 g cukru

Mąkę przesiać do miski , w środku zrobić wgłębienie , wlać do niego rozpuszczone w niewielkiej ilości ciepłego mleka drożdże i odrobinę cukru. Zostawić na 10-15 minut , aż drożdże zaczną bąbelkować. Następnie dodać utarte z resztą cukru jajko , pozostałe mleko i sól , wymieszać. Na koniec dodać rozpuszczone i ostudzone masło. Dobrze wyrobić. Jeżeli ciasto będzie zbyt luźne , dosypać mąki. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objetości).

Nadzienie:
- 1 szkl. mleka
- 1 torebka budyniu waniliowego (lub śmietankowego)
- 250 g zmielonego białego sera
- 70 g cukru
- 20 g masła
- 80 g ciemnych rodzynek

Z mleka i proszku budyniowego ugotować bardzo gęsty budyń. Zdjąć z palnika , dodać masło , cukier i ser , dobrze wymieszać , wsypać rodzynki. W czasie stygnięcia budyń od czasu do czasu przemieszać , żeby nie tworzyła się „skórka”.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 6 mm. Posmarować ostudzonym budyniem , zwinąć od dłuższej strony i pokroić ostrym nożem w plastry o grubości 1 i 1/2 cm. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze , lekko spłaszczyć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Piec w temp. 200 st.C przez ok. 15 minut , na złotobrązowy kolor (u mnie zajęło to więcej czasu).
Jeszcze ciepłe bułeczki posmarować lukrem.

Lukier:
- 200 g cukru pudru
- 3 łyżki soku cytrynowego (można pół na pół z wodą)

Składniki wymieszać , ew. dolać soku lub dosypać cukru pudru dla uzyskania odpowiedniej gęstości.

Pluszki1

Pluszki – rosyjskie bułeczki


Te finezyjne bułeczki kusiły mnie już od bardzo dawna. Ciągle jednak odkładałam ich zrobienie na później , aż w końcu o nich zapomniałam. Swego czasu pojawiły się na wielu blogach , więc prawdopodobnie większość z Was już je zna i docenia. Ja natomiast dopiero teraz mogę tak naprawdę dołączyć do grona wielbicieli – wcześniej podobały mi się ich kształty , a teraz poznałam też i wspaniały smak. Tyle tylko , że zamiast maku do środka dałam masę serową , bo to moja ulubiona , ale oczywiście można wybrać co się chce – orzechy , cynamon , dżem…
Przepis zaczerpnęłam od Agnieszki z Kuchni nad Atlantykiem , a oryginał pochodzi z rosyjskiego forum.

Ciasto:
- 325 ml letniego mleka
- 50 g roztopionego masła
- 1 i 1/2 łyżeczki majonezu
- 500g mąki pszennej
- 50g cukru
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 i 1/4 łyżeczki suszonych drożdży

Nadzienie:
- roztopione masło, cukier i mak
albo:
- masa serowa (ok. 250 g zmielonego sera białego , 1 żółtko , cukier do smaku , ekstrakt waniliowy – wymieszać razem)

Drożdże rozpuścić w mleku , wlać do mąki , dodać resztę składników i dobrze wyrobić. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na lekko posypany mąką blat , podzielić na 16 równych części , z każdej uformować kulkę i zostawić przykryte wilgotną ściereczką na 5-10 minut.
Każdą kulkę spłaszczyć i rozwałkować. Posmarować rozpuszczonym masłem (lub masą serową) , posypać cukrem i makiem , a następnie zwinąć w rulonik.


Każdy rulonik naciąć po środku wzdłuż , zostawiając nie przecięte ok. 1/4 długości z każdego końca.

Końce przepleść od dołu do środka.

Zostawić do wyrośnięcia na 15-20 minut. Przed wstawieniem do piekarnika spryskać wodą. Piec w temp. 190 st.C przez 20-25 minut , na rumiano.

SONY DSC

Lusse Bröd


W dniu św. Łucji (13-go grudnia) obchodzone jest w Szwecji święto światła , które jest jednocześnie zapoczątkowaniem bożonarodzeniowych przygotowań. Tradycyjnie tego dnia piecze się szafranowe bułeczki o fantazyjnych kształtach. Nie dodaje się do nich jajek , a żółty kolor zyskują właśnie dzięki szafranowi. Są różne przepisy na Lusse Bröd (czy też Lussekatter) – który z nich jest najbardziej zbliżony do oryginału ? – tego nie wiem. Mój pochodzi z książki „The book of bread” Christine Ingram i Jennie Shapter.

Składniki na 12 bułeczek:
- 120 ml mleka
- szczypta szafranu
- 400 g mąki białej chlebowej
- 50 g zmielonych migdałów
- 1/2 łyżeczki soli
- 75 g drobnego cukru
- 25 g świeżych drożdży (dałam 7 g suszonych)
- 120 ml ciepłej wody
- kilka kropli esencji migdałowej
- 50 g masła

Do posmarowania:
- 1 jajko
- 1 łyżk wody

Mleko zagotować w małym garnuszku , dodać szafran , zdjąć z ognia i zostawić na ok. 15 minut.
Mąkę wymieszać z migdałami , solą i cukrem. Dodać rozpuszczone w wodzie drożdże , szafranowe mleko i esencję migdałową. Dobrze wymieszać , a następnie dodawać stopniowo miękkie masło. Przełożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać około 5 minut , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Włożyć do naoliwionej miski , przykryć folią i zostawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Wyrośnięte ciasto przełożyć na stolnicę , lekko zagnieść , podzielić na 12 jednakowej wielkości kawałków , toczyć wałeczki i formować różne kształty (takie jak na zdjęciu).

Bułeczki w kształcie litery „S” i „U” formujemy z pojedynczych wałeczków , a „gwiazdkę” z dwóch (1 z 12 kawałków dzielimy jeszcze na połowę , żeby uformować 2 cieńsze wałeczki). Układać na lekko natłuszczonej blasze i zostawić do wyrośnięcia na około 30 minut. Po tym czasie bułeczki posmarować jajkiem roztrzepanym z wodą i piec około 15 minut w temp. 200 st.C.


SONY DSC

Rogaliki czekoladowo-kokosowe


Tak , wiem , przynudzam już z tym kokosem , ale zupełnie nie planowałam tych rogalików. To wszystko „wina” Szarlotek , która wypatrzyła ten wspaniały przepis na blogu Palachinka (sama pewnie jeszcze przez dłuższy czas bym tam nie zaglądała). No i stało się – tak mnie zauroczyły te ‚kiflice’ , że po prostu musiałam niezwłocznie je upiec. Część z nich zrobiłam z Nutellą , jak zaproponowała autorka , ale i bez niej smakowały wybornie. Polecam nie tylko wielbicielom kokosu :-)

 


Składniki:
- 250 ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 7 g suszonych drożdży (instant)
- 3 jajka (na połowę porcji dałam 1 całe jajko i 1 żółtko)
- 250 ml oleju
- 4 łyżki kakao
- 150 g wiórków kokosowych
- niecały 1 kg mąki
- ew. Nutella do posmarowania

Drożdże z cukrem rozpuścić w letnim mleku i zostawić w cieple do wyrośnięcia.
Jajka ubić , stopniowo wlewać olej ciągle ubijając. Wlać wyrośnięte drożdże , wymieszać i podzielić na połowę. Do jednej części dodać kakao i tyle mąki , żeby zagnieść średnio gęste ciasto. Do drugiej części wsypać wiórki kokosowe i ponownie tyle mąki , żeby powstało ciasto o średniej gęstości. Obydwa ciasta przykryć i zostawić do wyrośnięcia (według oryginalnego przepisu ciasto ma tylko trochę ‚odpocząć’ , więc wystarczy nawet kilka minut , ale ja zostawiłam na całą godzinę).
Każde z ciast podzielić na 4 kule takiej samej wielkości. Jedną kulę ciasta ciemnego rozwałkować na kształt koła o grubości 3-4 mm , następnie jedną kulę ciasta jasnego rozpłaszczyć i przykryć ciasto ciemne. Wszystko razem lekko rozwałkować , żeby obydwa ciasta skleiły się ze sobą. Powstałe koło pokroić na 8-12 części (ja kroiłam na 8) tak jak pizzę. Każdy z wykrojonych „trójkątów” ponownie rozwałkować (od podstawy do wierzchołka) tak , aby miał grubość 3-4 mm. Teraz można posmarować Nutellą (jeśli ktoś chce , ale nie musi być) i zwinąć w rogalik (też od podstawy do wierzchołka). Czynności powtórzyć z resztą ciasta.
Piec w temp. 180 st.C przez 15-20 minut.

Syrop:
- 500 g cukru (400 g wystarczy)
- 2 torebki cukru waniliowego
- 500 ml wody (tyle samo , co cukru)

Powyższe składniki gotować do momentu , aż syrop delikatnie zgęstnieje (kilka minut). Ostudzić.

Upieczone rogaliki ponakłuwać od spodu wykałaczką i zanurzać w syropie , żeby nasiąkły (u mnie po pierwszym nasączaniu zostało jeszcze sporo syropu , chociaż zrobiłam mniejszą porcję , więc maczałam rogaliki w syropie jeszcze raz).

SONY DSC

Bułeczki z kokosem


I znowu wypieki z kokosem , tym razem bułeczki z przepisu Liski. Autorka do wyrabiania ciasta użyła maszyny do chleba , ja natomiast wyrabiałam je ręcznie. Potem uformowałam ślimaczki i węzełki , ale można tworzyć dowolne kształty. Przy okazji zużyłam też resztę mleczka kokosowego , które zostało mi od poprzedniego ciasta. No tak , dobra wymówka , ja po prostu lubię kokos i stąd ten przepis ;-)

Składniki:
- 250 ml mleka kokosowego

- 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy

- 450 g mąki pszennej

- 25 g wiórków kokosowych
- 1/2 łyżeczki soli

- 50 g drobnego cukru

- 40 g masła

- 1 łyżeczka drożdży instant

Dodatkowo:
- 50 g masła, stopionego (dałam mniej)

- ok. 30 g cukru do posypania (najlepiej trzcinowego)

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem.
Wyrobione w maszynie do chleba ciasto (ja zagniotłam ręcznie) podzielić na 16 małych kulek. Z każdej z nich uformować cienki wałek, następnie zwinąć w spiralkę lub ślimaka.
Ułożyć na blasze, delikatnie posmarować masłem topionym. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 1/2 godziny.Piekarnik rozgrzać do temp. 200 st.C (jeśli używamy termoobiegu, to 180 st.C) Posmarować bułeczki pozostałym masłem, posypać cukrem. Piec ok. 10-12 minut.

SONY DSC

Danish Twists


Nigdy wcześniej nie robiłam ciasta duńskiego , ale zawsze wydawało mi się , że jego przygotowanie jest podobne do ciasta francuskiego (wałkowanie , składanie , schładzanie… itd.) . Otóż , ku mojej uciesze , okazało się , że nie jest. Być może trafiłam na jakąś uproszczoną wersję , ale jak najbardziej odpowiada mi ona. Ciasto przygotowuje się dzień wcześniej , wieczorem , zostawia na noc w lodówce (można nawet dłużej) , a potem tylko raz wałkuje , kroi i formuje „ósemki”. Potem przez jakiś czas muszą one urosnąć i do piekarnika. Na koniec gotowe bułeczki polewa się lukrem i już można delektować się ich smakiem – pycha! Przepis pochodzi ze strony Betty Crocker.


Składniki:
- 2 opakowania suszonych drożdży (po 7 g)
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 4 szkl. mąki chlebowej
- 1/3 szkl. cukru
- 1 łyżeczka soli (w oryginale 2)
- 1 kostka masła (tak dokładnie to 22 dag)
- 4 żółtka (+ 1 białko do smarowania)
- 1 szkl. mleka
- słoiczek dżemu (u mnie truskawkowy i morelowy)

W dużej misce rozpuścić drożdże w wodzie. Dodać mąkę , cukier i sól oraz zimne masło pokrojone na małe kawałeczki. Wszystko razem wymieszać (można za pomocą dwóch noży) , aż powstanie ciasto jak na kruszonkę. Do tego wlać zimne mleko rozmieszane z żółtkami i krótko wyrobić miękkie ciasto (znacznie rzadsze niż typowe ciasto drożdżowe , z dającymi się wyczuć kawałeczkami masła). Miskę przykryć folią i wstawić do lodówki na co najmniej 8 godzin , ale nie dłużej niż 24 godziny.
Ciasto podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować na lekko posypanej mąką stolnicy na prostokąt o wymiarach 23 x 18 cm. Pokroić wzdłuż krótszego boku na 9 pasków.

Każdy pasek zlepić końcami formując kółko.

Lekko rozciągnąć i uformować cyfrę 8.

Układać na lekko natłuszczonej (lub wyłożonej pergaminem) blasze w odstępach co najmniej 5 cm.

Posmarować roztrzepanym białkiem i zostawić do wyrośnięcia na 30 minut lub do momentu , aż luki w ósemkach zapełnią się ciastem (u mnie trwało to prawie godzinę). Następnie w te wypełnione miejsca nakładać łyżeczką dżem (1/2 do 1 łyżeczki).

Piec w temp. 180 st.C. przez około 15 minut lub do momentu , aż się zarumienią. Studzić na kratce kuchennej , jeszcze ciepłe polać lukrem w esy-floresy.

 


Lukier:
- 1 i 1/2 szkl. cukru pudru
- 3/4 łyżeczki wanilii (dałam kilka kropli aromatu waniliowego)
- 2-3 łyżki wody lub mleka

Wszystko razem wymieszać , aż powstanie gładki , niezbyt rzadki lukier.

Uwagi:
Każdą z 3 części ciasta należy rozwałkowywać osobno – reszta ciasta w tym czasie czeka w lodówce. Im szybciej uda nam się uformować „ósemki” (dopóki ciasto jest zimne) , tym łatwiej i sprawniej nam to pójdzie. Oczywiście nie trzeba przesadnie się spieszyć – u mnie w mieszkaniu było naprawdę ciepło , a dałam radę jeszcze w międzyczasie zrobić zdjęcia ;-)

SONY DSC

Drożdżówki fantazyjne


Takie (albo bardzo podobne) drożdżówki widziałam już na kilku blogach. Od razu spodobał mi się sposób , w jaki zostały przygotowane – prosty , a przy tym efektowny. Z ciastem nie ma większych problemów , bo łatwo daje się formować , a nadzienie – kto jakie lubi. W oryginale był to krem patisserie , a ja dałam zwykły budyń waniliowy. Bułeczki pyszne ! Bardzo mięciutkie , puszyste , a do tego ładnie się prezentują. Przepis podała Hazo na forum CinCin.

Składniki na 15 sztuk:
- 500 g mąki
- 2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
- 70 g cukru
- 260 g mleka
- 1 jajko
- 50 g masła
- 1 łyżeczka soli (dałam trochę mniej)

Dodatkowo:
- 1 jajko do posmarowania
- nadzienie (krem patissiere , gęsty dżem , masa serowa , co kto lubi – u mnie budyń waniliowy)

Mąkę i cukier wsypać do miski , na środku zrobić dołek , wlać ciepłe mleko i wsypać drożdże. Odstawić na kilka minut , aż drożdże zaczną „bąbelkować”. Następnie dodać pozostałe składniki (oprócz masła) i dobrze wyrobić. Kiedy ciasto zacznie odstawać od ścianek naczynia , wlać rozpuszczone (ostudzone) masło i znowu dobrze wyrobić. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 1 – 1,5 godziny.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na posypaną mąką stolnicę , odgazować , złożyć 3-4 razy , uformować kulę i odłożyć na 30 minut. Następnie podzielić na 15 kawałków (o wadze ok. 60 g każdy) , uformować kulki i zostawić na 25 minut.
Każdą kulkę rozwałkować na kształt prostokąta o wymiarach 10×14 cm. W górnej części położyć 1 łyżkę nadzienia (lekko rozsmarowując na boki) , a dolną ponacinać w „grzebień”.

Górną część zawinąć do środka , dobrze docisnąć brzegi.

Następnie założyć poszczególne „zęby” grzebienia do góry.


Tak przygotowane drożdżówki poukładać na blasze wyłożonej pergaminem , przykryć i odstawić na około 45 minut do wyrośnięcia. Tuż przed wstawieniem do piekarnika posmarować roztrzepanym jajkiem (ew. posypać płatkami migdałowymi). Piec w temp. 200 st.C. przez około 20 minut.

SONY DSC

Bułeczki kokosowe


Te bułeczki robiłam już jakiś czas temu. Najpierw upiekłam muffiny z wiórkami kokosowymi , a zaraz na drugi dzień właśnie bułeczki kokosowe – taką miałam wielką ochotę na coś kokosowego . Dlaczego tak długo zwlekałam z wstawieniem przepisu ? Otóż ostatnio jakoś tak zupełnie bezkrytycznie podchodzę do nowych , nie wypróbowanych jeszcze przepisów i robię dokładnie tak , jak podaje receptura , a nie zawsze jest ona dokładna (to już trzeci z kolei przepis do powtórki! ). Doszłam jednak do wniosku , że w tym przypadku wystarczy „niewielka” korekta (dokładnie chodzi o ilość płynu) i wszystko będzie dobrze , dlatego też zdecydowałam się podać ten przepis , bo naprawdę wart jest wypróbowania.
Ale może od początku. Bułeczki te wypatrzyłam na jednym z blogów i od razu mi się spodobały. W oryginale był to przepis na ogromną porcję , więc od razu podzieliłam wszystko na połowę. Nawet nie zwróciłam uwagi na to , że dodając tyle wody wyjdzie mi bardzo rzadkie ciasto. No i wyszło , dlatego musiałam dosypać tyle mąki , co prawie na całą porcję! Wyszły mi 4 blaszki bułeczek , ale mimo wszystko zjedliśmy je dosyć szybko (tylko 1/4 porcji zamroziłam). Samo ciasto wyszło tak jak się zresztą spodziewałam , dosyć suche , mało słodkie i już czerstwe na drugi dzień , ale ten kokos , a przede wszystkim ta słodziutka polewa… Dlatego też mogę zapewnić , że będzie powtórka i to smaczniejsza ;-) Nie lubię podawać przepisu zanim sama DOKŁADNIE wszystkiego nie przetestuję , ale z uwagi na to , że nie wiem kiedy znowu do niego wrócę (na razie zaspokoiłam swój apetyt na kokos) , więc postanowiłam podać go już dzisiaj.
Przepis znalazłam na tym blogu. Podałam składniki na połowę porcji według oryginalnej wersji , a swoje uwagi dopisałam w nawiasach.


Składniki:
- 1/2 szkl. cukru
- 2 szkl. letniej wody (UWAGA: to zdecydowanie za dużo! )
- 1 łyżka suszonych drożdży
- 1/2 szkl. kwaśnej śmietany
- 3 jajka
- 1/2 łyżki soli (dałam 1/2 łyżeczki)
- 1/2 szkl. oleju
- 5 szkl. mąki

W połowie szklanki wody rozpuścić 2 łyżki cukru , posypać drożdżami i zostawić na 10 minut.
Jajka wymieszać z resztą cukru , śmietaną , solą , olejem , wodą (na początek proponuję wlać tylko 1/2 szklanki) , wyrośniętymi drożdżami i 1 szklanką mąki , dobrze wymieszać. Następnie dodać resztę mąki i zagnieść miękkie ciasto (jeśli potrzeba , teraz można dolać nieco więcej wody). Zostawić przykryte do wyrośnięcia na 1 godzinę. Odgazować i zostawić na kolejną godzinę.

Nadzienie:
- 3/4 szkl. cukru
- 3/4 szkl. wiórków kokosowych
- ew. drobno starta skórka z pomarańczy

Dodatkowo:
- ok. 2 łyżki masła do smarowania

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 1 cm. Posmarować rozpuszczonym masłem , posypać wymieszanymi ze sobą składnikami nadzienia , zrolować ciasto i pokroić na krążki o grubości około 2,5 cm. Układać na wyłożonej pergaminem blasze i zostawić do wyrośnięcia na około 30 minut. Piec 20-30 minut w temp. 180-200 st.C. Od razu po wyjęciu z piekarnika polać lukrem w „esy-floresy”.

Lukier:
- 3/4 szkl. cukru
- 1/2 szkl. kwaśnej śmietany
- 1/3 kostki masła
- ew. niepełna łyżka drobno startej skórki z pomarańczy (ja zamiast tego dałam odrobinę aromatu śmietankowego)

Wszystko razem wymieszać w garnuszku , podgrzać i gotować 1 minutę. Przestudzić (nie musi całkiem wystygnąć , tylko żeby trochę zgęstniało).

tydzien-kuchni-rosyjskiej

Watruszki z serem



Watruszki to takie rosyjskie bułeczki drożdżowe. Najbardziej przypominają znane mi już od dawna kołaczyki z serem. Są mięciutkie i mają dużo serowego nadzienia – takie mini-serniczki na drożdżówce. Pyszne !

Przepis podała Rzymianka na stronie Wielkiego Żarcia.

Ciasto:
- 400 g mąki
- 200 ml mleka
- 3 żółtka
- 5 łyżek stopionego masła (70 g)
- 60 g cukru
- 20 g świeżych drożdży ( dałam 7 g suszonych)
- sól
- 1 jajko do smarowania

Mąkę przesiać. Drożdże rozpuścić w letnim mleku , wymieszać z 1 łyżeczką cukru i 1/3 mąki , odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny.
Żółtka utrzeć z resztą cukru na jasną , puszystą masę. Połączyć z wyrośniętym zaczynem , dodać resztę mąki , sól i dokładnie wyrobić. Dodać rozpuszczone (ostudzone) masło , wyrabiać dalej , aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Przykryć i odstawić ponownie do wyrośnięcia na kolejne 2 godziny (u mnie po 1 godzinie ciasto było wystarczająco wyrośnięte , więc nie czekałam dłużej).

Masa serowa:
- 300 g świeżego twarogu
- 3 jajka (dałam 2 i uważam , że tyle w zupełności wystarczy)
- 30 g cukru (dosypałam 1 łyżkę więcej)
- 2 łyżki masła
- 1/4 drobno posiekanej laski wanilii lub cukier waniliowy

Twaróg zemleć. Żółtka utrzeć z cukrem , masłem i wanilią na puszystą masę , dodać ser. Z białek ubić sztywną pianę i wymieszać z masą serową.

Wyrośnięte ciasto podzielić na równe porcje o wadze ok. 50 g (wyszło mi 15 sztuk). Z każdej z nich uformować kulkę , lekko spłaszczyć , w środku zrobić spore wgłębienie i napełniać je masą serową. Układać na blasze wyłożonej pergaminem lub wysmarowanej tłuszczem , w dość dużych odstępach. Wierzch posmarować roztrzepanym jajkiem (ja smarowałam bułeczkę przed nałożeniem farszu – masa serowa jest dosyć luźna i ciężko by było smarować nie rozmazując sera).
Piec ok. 15 minut w temperaturze 220 st.C.

Uwagi:
W przepisie nie było mowy o tym , żeby gotowe bułeczki zostawić przed pieczeniem do wyrośnięcia , więc połowę upiekłam od razu , a druga część poczekała tyle czasu , ile piekły się bułeczki , czyli ok. 15 minut. Po upieczeniu nie zauważyłam różnicy pomiędzy tymi pieczonymi bez wyrastania , a tymi , które troszkę podrosły przed pieczeniem , a zatem rzeczywiście można je upiec bezpośrednio po uformowaniu ;-)