Smażone

Slodkie-2Bpoduszeczki1

Słodkie poduszeczki


Karnawał powoli zbliża się do końca , więc czas najwyższy podać przepis na coś smażonego. Na początek proponuję takie oto „poduszeczki”. Robi się je podobnie jak faworki , z tą różnicą , że ciasto nie wymaga „wybijania” wałkiem i nie przeplata się pokrojonych pasków. W smaku też przypominają trochę „chrusty” , ale są bardziej chrupiące. Mnie osobiście pod względem kruchości skojarzyły się z chińskimi ciasteczkami ;-)

Składniki:
- 250 g mąki
- 2 jajka
- 50 g cukru
- 20 g masła lub margaryny
- 1 łyżka rumu (dałam wódkę + odrobinę aromatu rumowego)
- szczypta soli

Jajka zmiksować z cukrem , dodać do mąki wraz z pozostałymi składnikami i dobrze wyrobić na jednolitą masę. Przykryć i wstawić do lodówki na ok. 30 minut. Po tym czasie ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 43 x 35 cm (wymiary nie muszą być aż tak zachowane – ja musiałam dokładnie odmierzyć , żeby dowiedzieć się jaka ma być grubość ciasteczek i na moje oko to ok. 2 mm). Wycinać radełkiem romby (o boku 5-8 cm) i smażyć porcjami na tłuszczu nagrzanym do temp. 180 st.C. przez ok. 3 minuty na złoty kolor. Usmażone poduszeczki wyjmować na bibułę do odsączenia. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Paczki-2Bkarnawalowe1

Pączki karnawałowe


Jak karnawał to karnawał. W tym roku jest on wyjątkowo długi , więc pączki przynajmniej raz wypada zrobić. Chciałam wypróbować jakiś nowy przepis i postanowiłam skorzystać z tego od Tatter. Przyznaję się bez bicia , poszłam na łatwiznę i nie trzymałam się dokładnie receptury , a to najwidoczniej był błąd. Zamiast „najlepszych pączków na świecie” wyszły najgorsze jakie do tej pory robiłam , zarówno pod względem przygotowywania jak i smaku. Ciasto niemiłosiernie kleiło się do rąk , a smak gotowych pączków też nie zachwycał. Piszę o tym ku przestrodze , żeby nie iść na skróty , bo wierzę , że to dobry przepis (w końcu Tatter zna się na rzeczy) i na pewno wart jest wypróbowania.

Składniki:
- 840 g mąki
- 60 g drożdży świeżych (zastąpiłam suszonymi)
- 420 g mleka, wrzącego
- 7 jajek, oddzielonych
- 100 g cukru
- 1 i 1/2 łyżki araku, rumu, spirytusu
- 150 g masła, stopionego

Przygotować 4 miski. Mąkę podzielić na pół i przesiać po 420 g do dwóch misek. Mąkę w jednej z misek zalać wrzącym mlekiem, dobrze wymieszać i zostawić do wystudzenia. Do mąki w drugiej misce wkruszyć drożdże, wymieszać. Do trzeciej miski włożyć żółtka i ubić je z cukrem na bladą , puszystą masę. W czwartej misce ubić białka na sztywną pianę.
Do miski z zaparzoną maką wlewać po łyżce stopione masło, po każdym dodaniu dobrze ciasto wyrabiając. Po zużyciu całego masła, stopniowo dodawać ubite żółtka z cukrem, na zmianę z maką z drożdżami. Cały czas wyrabiając dodać alkohol i na koniec pianę z białek.Wyrobić gładkie, lśniące , luźne ciasto (ok. 20-25 minut) – wszystkie te czynności można wykonać mikserem, dla wprawionych ręczna metoda Bertineta jest tutaj polecana.
Ciasto przełożyć do naoliwonej miski i zostawić do wyrośnięcia na 1-1 i 1/2 godz. w ciepłym miejscu (gdyby ciasto zbyt szybko rosło, warto je odgazować i fermentować podaną ilość czasu).Wyrośnięte ciasto wyłożyć na naoliwony blat, odgzować zwijając w rulon i podzielić na 30 części (61g). Każdą część zwinąć (dobrze mieć naoliwone dłonie) w kulkę i zostawić pod przykryciem.
Nastepnie z każdej kuli zrobić dłonią placek i nakladać po łyżce nadzienia do środka, formować pączka i ukladać złączeniem do dołu na naoliwionej blasze. Przykryć i zostawić na 20 minut.W tym czasie w woku (dużym rondlu) rozgrzać oliwę (olej) , a gdy osiągnie temp. 180 st.C wkładać partiami pączki i smażyć po ok. 2 minuty z obu stron. Wyjmować na papierowy ręcznik do odsączenia. Po lekkim przestudzeniu polukrować.

SONY DSC

Pączki z dżemem (Jelly Doughnuts)


Był „tłusty czwartek” , były i pączki. Tym razem chciałam zrobić typowe , amerykańskie ‚jelly donuts’ , czyli pączki nadziewane dżemem lub galaretką malinową , obtaczane w drobnym cukrze. Skorzystałam z przepisu Diany. W porównaniu z tradycyjnymi pączkami to wersja dosyć uboga , bo tylko z jednym jajkiem i dwiema łyżkami oleju , nie mniej jednak bardzo smaczna. Oczywiście , jeżeli ktoś lubi takie lekko gumowate pączki , podobne do tych ze sklepu – my lubimy , zwłaszcza m-żonek ;-)

Składniki:
- 3 i 1/4 – 3 i 1/2 szkl. mąki
- 2 opakowania (po 7 g każde) suszonych drożdży
- 1/2 łyżeczki cynamonu (dałam mniej , ale i tak nie pasował mi za bardzo ten posmak , więc można z niego zrezygnować)
- 1 szkl. wody (połowę zastąpiłam mlekiem)
- 1/3 szkl. cukru
- 2 łyżki oleju
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 duże jajko
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

- dżem lub galaretka malinowa
- drobny cukier lub cukier puder do obtaczania
- olej do smażenia

Drożdże rozpuścić w połowie szklanki wody. Resztę wody wymieszać z cukrem , solą , olejem i podgrzać do ok. 50 st.C. Następnie wlać do 1 i 1/4 szkl. mąki wymieszanej z cynamonem , dodać rozpuszczone drożdże , jajko i wanilię. Ubijać mikserem 30 sekund na średnich obrotach , często oskrobując brzegi miski , a potem 3 minuty na wysokich obrotach. Następnie używając drewnianej łyżki (można ciągle mikserem , jeśli da radę) domieszać resztę mąki (należy robić to z wyczuciem , żeby ciasto nie wyszło zbyt gęste.) , wyłożyć na blat i wyrabiać jeszcze 3 – 5 minut , dosypując mąkę , jeśli potrzeba. Ciasto ma być średnio gęste , gładkie i elastyczne. Włożyć do natłuszczonej miski , obrócić , żeby całe ciasto pokryło się tłuszczem , przykryć i zostawić do wyrosnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Ciasto odgazować uderzając z góry , wyłożyć na lekko posypany mąką blat , przykryć i zostawić na 10 minut. Następnie rozwałkować (nie za cienko) , wycinać kółka , na środek każdego kłaść po 1 łyżeczce dżemu , brzegi zawijać i łączyć ze sobą formując pączki.
Można też nieco cieniej wałkować ciasto , na połowę wyciętych kółeczek nakładać dżem , brzegi zwilżać (wodą , mlekiem lub roztrzepanym jajkiem) , przykrywać drugim kółeczkiem i dociskać na brzegach.

Ja jednak zastosowałam jeszcze inny sposób (tak zazwyczaj właśnie robię). Ciasta nie rozwałkowywałam , tylko urywałam po kawałku prosto z miski , rozpłaszczałam na dłoni , kładłam odrobinę dżemu i zawijałam formując pączka.

Gotowe pączki układać na ściereczce posypanej mąką (jeśli były zawijane , to łączeniem do dołu) i zostawić do wyrośnięcia. W międzyczasie rozgrzać olej do temp. 185 st.C. Smażyć pączki po minucie z każdej strony (u mnie trochę dłużej) na rumiano – sprawdzić patyczkiem , czy nie są surowe w środku. Odcedzić , wyłożyć na papierowy ręcznik i ostudzić. Obtaczać w drobnym cukrze lub cukrze pudrze.

Z podanej porcji wychodzi ok. 16 pączków.

SONY DSC

Faworki sezamowo-kokosowe


Karnawał jeszcze się nie skończył , a zatem proponuję znowu coś smażonego. Tym razem faworki , ale trochę inne niż te tradycyjne , bo z dodatkiem sezamu i mleczka kokosowego , a do tego lukrowane , a nie posypywane cukrem pudrem. I jeszcze jedno: ciasto łatwo się wyrabia i nie trzeba go tłuc wałkiem ! Mam nadzieję , że to dodatkowo zachęci Was do spróbowania , bo faworki są pyszne :-) Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 300 g mąki
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki sezamu
- 5 łyżek (70 g) masła
- 1 jajko
- 100 ml mleczka kokosowego

Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. W drugiej misce ubić jajko i wymieszać z mleczkiem kokosowym.
Zimne masło pokroić na drobne kawałeczki i rozetrzeć z mąką. Dodać sezam , a potem miksturę jajeczną – wymieszać do połączenia się składników. Następnie wyłożyć na blat i zagnieść gładkie ciasto (gdyby było zbyt twarde , należy dodać trochę mleczka kokosowego , a do zbyt luźnego dosypać mąki). Przykryć miską i zostawić na pół godziny. Po tym czasie ciasto cienko rozwałkować na kształt prostokąta , pociąć radełkiem lub nożem na krótkie paskie , po środku każdego robić nacięcie i przeplatać formując faworki. Smażyć na oleju na złotobrązowy kolor , odcedzać i osączać na papierowym ręczniku.

Lukier:
- 1 szkl. cukru
- 3/4 skl. wody

Wodę z cukrem wymieszać i gotować do tej pory , aż syrop zredukuje swoją objętość o połowę. Zestawić z ognia , maczać usmażone faworki , aż całe pokryją się lukrem , wyjmować i układać na kratce kuchennej do wystygnięcia.

SONY DSC

Boston Cream Doughnuts


To jedne z najpopularniejszych amerykańskich pączków.
Ciasto do nich powinno być bardzo puszyste i lekkie , ale przyznaję się bez bicia , że u mnie aż tak bardzo nie było , bo po pierwsze: jak zwykle się spieszyłam i nie pozwoliłam mu dobrze wyrosnąć , a po drugie wyszło nieco gęstsze niż przewiduje przepis (pomimo , że nie zużyłam całej mąki). Pączki nadziewa się dopiero po usmażeniu masą budyniową , a potem jeszcze zamacza lub smaruje się polewą czekoladową. W sumie sporo pracy , ale za to efekt końcowy to pokusa nie do odparcia ;-)

Przepis pochodzi z czekoladowej strony Godiva.


Krem budyniowy:
- 1/3 szkl. cukru
- 1 i 1/2 szkl. mleka
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
- 4 żółtka , o temp. pokojowej
- 2 łyżki (25 g) masła , o temp. pokojowej
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

W garnuszku z grubym dnem zagotować 1 szklankę mleka z cukrem od czasu do czasu mieszając , aż cukier się rozpuści. Resztę mleka wymieszać z mąką i żółtkami , wlać do gotującego się mleka i ciągle mieszając (łatwo się przypala) ponownie zagotować , aż masa zgęstnieje. Zdjąć z ognia , dodać masło i wanilię , dokładnie wymieszać i ostudzić od czasu do czasu mieszając , żeby nie zrobiła się „skórka”. Następnie szczelnie przykryć i wstawić do lodówki.

Ciasto:
- 3/4 szkl. ciepłego mleka
- 1 op. suszonych drożdży (2 i 1/4 łyżeczki)
- 1/3 szkl. cukru
- 3 i 1/4 szkl. mąki (ja dałam 3 szkl. i ciasto wyszło nieco za gęste)
- 5 łyżek (70 g) masła , o temp. pokojowej
- 4 żółtka , o temp. pokojowej
- 3/4 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki kardamonu (pominęłam)
- 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej (pomięłam)

Drożdże rozpuścić w mleku z 1 łyżeczką cukru i pozostawić na 3 minuty , aż zaczną się pienić.
Dodać 1 i 1/2 szkl. mąki i dokładnie wymieszać. Przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na 45 minut.
Dużą miskę natłuścić 1 łyżką masła. Do zaczynu dodać resztę masła , cukier , żółtka , sól i przyprawy (ja zamiast nich dodałam trochę cukru waniliowego). Dokładnie wymieszać mikserem lub łyżką , a następnie dodawać resztę mąki (1 i 1/2 szkl) po pół szklanki na raz. Miksować przez 5 minut – ciasto powinno być miękkie i nie dające się uformować w kulę , ale jeśli jest zbyt luźne , należy dodawać stopniowo po 1 łyżce pozostałą mąkę (1/4 szkl.).
Ciasto przełożyć do natłuszczonej miski , przewrócić , żeby pokryło się masłem z każdej strony. Miskę przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na ok. 2 godziny (ciasto powinno w tym czasie urosnąć trochę więcej niż dwukrotnie).
Dużą blachę lub stolnicę wyłożyć pergaminem i posypać mąką. Powierzchnię blatu również posypać mąką , wyłożyć ciasto i delikatnie przycisnąć w celu odgazowania. Za pomocą rąk , rozpłaszczyć ciasto na grubość ok. 12 mm. Przykryć folią i zostawić na 5 minut , żeby ciasto odpoczęło.
Okrągłą foremką do ciastek (ok. 6 cm średnicy) maczaną w mące , wycinać krążki. Za pomocą umączonej szpatuły przenosić pączki na przygotowany pergamin , poprawić kształt , jeśli się zdeformowały i zostawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut lub do momentu , aż urosną prawie dwukrotnie.

W dużym rondlu rozgrzać olej do temp. 185 st.C. Szpatułę maczać w gorącym oleju i przenosić nią wyrośnięte pączki do rondla. Smażyć 1 minutę lub półtorej (na złotobrązowo). Usmażone pączki odcedzać i osączać na papierowym ręczniku. Kiedy ostygną na tyle , żeby dało się je dotykać , zrobić z boku pączków otwory przez środek , za pmocą długiej nasadki od dekoratora. Ostudzić całkowicie przed nadziewaniem.

Polewa:
- 85 g czekolady (gorzkiej , półsłodkiej lub mlecznej – wedle uznania)
- 2 łyżki wody
- 4 łyżeczki syropu kukurydzianego typu „light”
- 1/3 szkl. cukru
- 1 łyżka masła , ogrzanego do temp. pokojowej

Zagotować wodę z cukrem i syropem. Zdjąć z ognia i dodać posiekaną czekoladę. Pozostawić na 2 minuty , dodać masło i wymieszać na gładką masę.

Krem budyniowy wyjąć z lodówki , dokładnie wymieszać , nałożyć do dekoratora z szeroką końcówką i napełniać wystudzone pączki. Następnie maczać w polewie (moja trochę za mocno zgęstniała , więc smarowałam nożem) i odkładać do zastygnięcia.

Według przepisu z podanej porcji wychodzi 12-14 pączków – u mnie wyszło kilka sztuk więcej.

SONY DSC

Pączki z dziurką na maślance (Buttermilk Donuts)

Karnawał w pełni , więc czas na coś smażonego. Kiedyś już podawałam jeden przepis na pączki maślankowe , ale bez drożdży. Tym razem wypróbowałam inną recepturę – z drożdżami i z proszkiem do pieczenia jednocześnie , a do tego bez jajek. Tego typu pączki są inne od tych tradycyjnych drożdżowych , ale bardzo smaczne. Ważne jest jednak , aby olej do smażenia rozgrzać do odpowiedniej temperatury , bo w zbyt niskiej pączki nasiąkną tłuszczem i będą niesmaczne , a przy zbyt wysokiej za szybko się zarumienią. Choć w tym przypadku lepiej nieco zawyżyć temperaturę , bo ciasto jest małosłodkie , więc aż tak łatwo się nie przypala , a dość duża ilość spulchniaczy sprawia , że „donaty” szybko się smażą i są małe szanse na to , że pozostaną surowe w środku. Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1 łyżka suszonych drożdży
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1/2 szkl. maślanki
- 3 łyżki tłuszczu roślinnego typu „Planta” (nie zastępować olejem)
- 3 łyżki cukru
- 2 i 1/2 – 3 szkl. mąki
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli

- olej do smażenia

Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na 5 minut. Dodać maślankę , rozpuszczony tłuszcz , cukier , 1 i 1/2 szkl. mąki , proszek do pieczenia i sól , dobrze wymieszać. Następnie dosypać tyle mąki , żeby powstało miękkie ciasto. Wyłożyć je na posypany mąką blat i chwilę zagniatać , po czym rozwałkować na grubość ok. 12 mm i wycinać kółka o średnicy ok. 6 cm , a w środku jeszcze malutkie kółeczka. Poukładać na posypanej mąką powierzchni , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut lub do podwojenia objętości.
Olej rozgrzać do temp. 190 st.C. Partiami wkładać pączki i smażyć ok. 2 minuty , a następnie przewrócić. Wyjmować na ręcznik papierowy do odsączenia. Ciepłe pączki polukrować (lukier zrobiłam z ok. 3/4 szkl. cukru pudru i niewielkiej ilości mleka).

Z podanej porcji wychodzi 14-20 pączków.

sezon_truskawkowy_2009

Truskawkowe sakiewki

A oto pierwszy z zaległych przepisów. Tyle tylko , że nie do końca zrobiłam go przepisowo , bo dopiero później , po dokładniejszym przeanalizowaniu przepisu doszłam do wniosku , że ciasto drożdżowe po wyrobieniu nie musi wyrastać. Wydało mi się to początkowo dziwne , więc zrobiłam po swojemu. W efekcie otrzymałam kanciaste pączki z truskawkami w środku. Według zdjęcia , oryginał bardziej przypomina ciasteczka – kształt jest bardziej zarysowany. Właściwie to miałam w planach ponowne wykonanie tych sakiewek , tym razem według przepisu , ale… nie zdążyłam ;-)Źródło: „Ciasta domowe” nr 37/1994.

 

 

 

 


Składniki:
- 500 g mąki
- 1/4 l mleka
- 42 g drożdży świeżych (dałam 4 łyżeczki suszonych)
- 80 g cukru
- szczypta soli
- 2 jajka

Poza tym:
- 500 g truskawek
- cukier puder do posypania
- 1 jajko
- tłuszcz do smażenia

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku , dodać 1 łyżeczkę cukru i 2 łyżki mąki , pozostawić na ok. 15 minut do wyrośnięcia. Mąkę przesiać do miski , dodać wyrośnięte drożdże , cukier , sól i jajka , wyrobić. (W tym momencie zostawiłam ciasto do wyrośnięcia , tak , jak typowe drożdżowe , ale według przepisu nie trzeba tego robić).
Po dokładnym wyrobieniu ciasto cienko rozwałkować na stolnicy posypanej mąką i pokroić na kwadraty o boku ok. 10 cm. Na środku każdego umieścić po 1 truskawce. Brzegi kwadratów posmarować roztrzepanym jajkiem. Kąty kwadratów zlepiać u góry , tak aby powstały sakiewki.
Tłuszcz do smażenia rozgrzać do ok. 180 st.C. i porcjami smażyć na nim przygotowane sakiewki na złotobrązowy kolor. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

paczkowy-tydzien-maly

Pączki ziemniaczane

Przyznam , że dość długo krążyłam wokół tego przepisu , zanim zdecydowałam się go wypróbować. Wierzyć mi się nie chciało , że z tak dużą ilością dodanych ziemniaków mogą wyjść smaczne pączki. A jednak! Wyszły wspaniałe pączusie i wcale nie czuło się w nich ziemniaków. Owszem , były trochę cięższe i bardziej wilgotne od typowych pączków drożdżowych , ale nie musi to być ich wadą. Mnie osobiście bardzo smakowały i jeszcze na drugi dzień nie straciły aż tak wiele ze swojej świeżości , a to właśnie dzięki ziemniakom. Dodatkową zaletą tego przepisu jest to , że nie trzeba czekać , aż ciasto urośnie. Polecam wypróbować :-)

Składniki (na dużą porcję , z połowy wychodzi ok. 18 sztuk):
- 1 kg ziemniaków
- 1 kg mąki
- 10 dag drożdży
- 3/4 szklanki cukru
- 3 jajka (na połowę porcji dałam 1 całe jajko i 2 żółtka)
- 3 żółtka
- 25 dag masła (może być roślinne)
- cukier waniliowy
- szczypta soli
- 2 łyżki spirytusu lub octu
- marmolada lub gęsty dżem
- cukier puder do posypania

Ziemniaki obrać, ugotować, gorące zemleć w maszynce lub przecisnąć przez praskę. Do wciąż gorących ziemniaków dodać masło i od czasu do czasu zamieszać , aż całkiem się rozpuści. Przestudzić , rozkruszyć drożdże i wymieszać z masą ziemniaczaną. Jajka ubić z żółtkami i cukrem, dodać do ziemniaków. Wsypać mąkę, sól i wyrobić. Na koniec dodać spirytus i wszystko dokładnie wyrobić (ciasto powinno być miękkie i lepkie, ale nie takie jak drożdżowe). Nabierać łyżką ciasto, rozpłaszczać na dłoni placuszek, kłaść na środek marmoladę i zlepiać. Układać na stolnicy posypanej mąką. Po zrobieniu wszystkich pączków rozgrzać tłuszcz do temperatury około 180 st.C. Smażyć z obu stron , jak typowe pączki, tylko trochę dłużej (sprawdzać patyczkiem). Po usmażeniu posypać cukrem pudrem.

Uwaga: ciasto nie musi wyrastać , jak typowe ciasto drożdżowe. Tak samo uformowane pączki – wystarczy , że poleżą kilka minut , zanim rozgrzeje się tłuszcz , a potem urosną jeszcze podczas smażenia.