Ciasto „Popapraniec”

 

Popapraniec1

Pyszne ciasto o wyjątkowo brzydkiej nazwie. Skąd się ona wzięła ? Mogę się tylko domyślać, że od sposobu wykonania – bez przesadnej dokładności, wręcz niedbale. A im bardziej ciasto wyjdzie „popaprane”, tym lepiej ;-) Jednak wbrew pozorom smakuje naprawdę wspaniale. Przeplatają się w nim ze sobą różne smaki: kokosowy, kakaowy, śmietankowy i czekoladowy. Do tego kwaśny akcent w postaci dżemu z czarnej porzeczki, przypieczone, chrupiące płatki migdałowe, które nadają ciastu wyjątkowego smaku oraz drobinki maku – maluteńkie, ale także wyczuwalne. Cała gama smaków w jednym cieście. Bardzo polecam :-)

 

Popapraniec3

 

Ciasto:
- 5 jaj*
- 1 szklanka mąki
- 1 szklanka cukru
- 1/4 szklanki oleju
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 szklanki wiórków kokosowych
- 1/2 szklanki maku
- 1 łyżka kakao

Białka ubić, stopniowo wsypując cukier. Dodać żółtka i jeszcze chwilę ubijać. Następnie powoli wlewać olej, miksując na małych obrotach. Na koniec wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i ostrożnie wymieszać łyżką.
Ciasto podzielić na 3 równe części. Do jednej dodać kakao, do drugiej wiórki kokosowe, a do trzeciej mak. Ciasto nakładać na przemian łyżką na blachę (23 x 33 cm) wyścieloną papierem do pieczenia.
Powinien powstać wzór przypominający szachownicę (tyle, że trójkolorową). Na koniec „szachownicę” można delikatnie przemieszać, np. trzonkiem drewnianej łyżki, żeby powstał marmurkowy wzorek.
Piec 25-30 minut w temperaturze 180 st.C. Upieczone ciasto pozostawić w formie na około 10 minut, po czym wyjąć na stolnicę, odwracając do góry dnem. Zdjąć papier i zostawić do całkowitego wystygnięcia.

Masa:
- 1/2 litra mleka
- 2 paczki budyniu śmietankowego bez cukru
- 250 g masła (temp. pokojowa)*
- 1/2 szklanki cukru pudru

Poza tym:
- kilka łyżek dżemu z czarnej porzeczki
- 50 g płatków migdałowych

Proszek budyniowy wymieszać z 1/2 szklanki mleka. Resztę mleka zagotować, po czym wlać rozrobiony budyń. Podgrzewać do zagotowania, ciągle mieszając, aż budyń zgęstnieje. Odstawić do wystygnięcia, od czasu do czasu mieszając (żeby nie zrobiła się na wierzchu gruba „skórka”).

Płatki migdałowe lekko uprażyć na suchej patelni, ciągle mieszając (łatwo mogą się przypalić). Wystudzić.
Należy wziąć pod uwagę, że na gorącej patelni, zanim ona wystygnie, płatki mogą jeszcze mocniej się zrumienić lub nawet przypalić, dlatego bezpieczniej jest przesypać je do innego naczynia.

Masło zmiksować z cukrem pudrem, stopniowo dodawać ostudzony do temperatury pokojowej budyń.

Biszkopt przekroić na dwa jednakowe placki. Posmarować około 3/4 masy budyniowej i przykryć drugim plackiem, wierzch posmarować resztą masy. Na masę wyłożyć dżem, rozsmarowując na całej powierzchni (bez boków), po czym posypać płatkami migdałowymi. Całość oblać nierównomiernie polewą czekoladową, tworząc esy-floresy. Gotowe ciasto wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin (moim zdaniem najlepiej smakuje po dwóch dniach).

Polewa:
- pół tabliczki czekolady (gorzkiej lub deserowej)
- 1 łyżka masła
- 1-2 łyżki przegotowanej wody

Połamaną na kawałeczki czekoladę wraz z masłem i wodą rozpuścić na parze, dokładnie wymieszać na jednolitą masę.

Uwagi:
W wersji dla dorosłych ciasto można dodatkowo skropić alkoholem – w oryginale było to pół szklanki wódki ;-)

 

Popapraniec

 

P.S. Wyjątkowo nie podaję źródła przepisu, ponieważ znalazłam go na blogu, na którym są też moje przepisy. Zdjęcia co prawda usunięto (po mojej interwencji), ale reszta została, bez odnośnika. Bardzo możliwe, że powyższa receptura także nie należy do osoby, która podaje się za autorkę, stąd moja decyzja.

Kruche słoneczka z marmoladą i kokosem

 

Kruche sloneczka z marmolada i kokosem

 

Kruche ciasteczka-słoneczka, przekładane marmoladą i posypane kokosem. Rodzinka zgodnie oceniła, że są przepyszne. Zgadzam się z tym jak najbardziej i dodam, że to jedne z najdelikatniejszych kruchych ciasteczek jakie jadłam. Bardzo polecam!

P.S. Zalecam jednak cierpliwość podczas wykrawania, ponieważ surowe ciasto również jest delikatne i nie lubi pośpiechu ;-)

 

Kruche sloneczka z marmolada i kokosem1

 

Składniki:
- 500 g mąki
- 250 g masła
- 125 g cukru pudru
- 3 żółtka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki octu
- kilka kropli aromatu waniliowego
Poza tym:
- twarda marmolada
- 3-4 łyżki kokosu
- 1 białko

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia oraz cukrem pudrem, po czym posiekać z pokrojonym na kawałeczki masłem. Dodać żółtka wymieszane z octem i aromatem waniliowym, zagnieść jednolite ciasto. Cienko rozwałkować (na grubość około 2-3 mm) na stolnicy posypanej mąką (wałek też należy posypywać mąką lub wałkować przez folię). Wycinać ciastka okrągłą foremką i przekładać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia (ciasto jest dosyć delikatne i mogą być problemy z przeniesieniem ciastek na blachę – ja wałkowałam od razu na papierze). W połowie ciastek wyciąć dziurkę. Ciastka z dziurką posmarować rozbełtanym białkiem i posypać kokosem. Piec w 200 st.C na złoty kolor (zajmuje to około 10 minut). Po wystudzeniu ciasteczka bez kokosu smarować marmoladą i sklejać z ciasteczkami z kokosem.

 

Przepis siostry Anastazji, a zaczerpnęłam go z tego bloga.

 

Dla zainteresowanych: we czwartek 22.01 w Biedronce startuje akcja tematyczna „Kuchnia pełna koloru”. Można kupić różne gadżety kuchenne.

 

Kruche sloneczka z marmolada i kokosem2

Niemiecka babka śmietanowa z orzechowo-cynamonową wkładką

German coffee cake 

A oto mój pierwszy, tegoroczny wypiek. Babka na śmietanie (ale masło też w niej jest), z orzechowo-cynamonowym akcentem. Wilgotna, aromatyczna, bardzo dobra. Byłam trochę zaskoczona, że w czasie pieczenia ciasto ściemniało (surowe było jasne), ale widocznie „ucierańce” z dodatkiem dużej ilości śmietany tak właśnie mają ;-)

W oryginale babka ta nazywa się ‚German coffee cake‚ i ma na wierzchu lukier. Jak dla mnie sama w sobie jest naprawdę wystarczająco słodka, więc go pominęłam.

 

German coffee cake2

 

Ciasto:
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 200 g masła
- 3 jajka
- 1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 3 szkl. mąki (tortowej)
- 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 i 1/2 szkl. kwaśnej, gęstej śmietany

Poza tym:
- 1/2 szkl. brązowego cukru
- 1/2 szkl. posiekanych orzechów włoskich
- 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki ogrzać do temperatury pokojowej.

Miękkie masło, cukier, jajka i wanilię zmiksować na gładką masę.
Mąkę wymieszać z sodą, proszkiem do pieczenia i solą. Stopniowo dodawać do masy, na przemian ze śmietaną.

W małej miseczce wymieszać brązowy cukier, orzechy i cynamon.

Dużą, okrągłą formę z kominkiem (ok. 26 cm średnicy) wysmarować tłuszczem. Wyłożyć 1/3 ciasta, równo rozprowadzić, posypać 1/3 mieszanki orzechowo-cynamonowej, przykryć 1/3 ciasta (czyli połową tego, co jeszcze zostało) i posypać 1/3 mieszanki orzechowo-cynamonowej. Wyłożyć ostatnią porcję ciasta i posypać pozostałymi orzechami z cynamonem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i piec przez około 1 godzinę (sprawdzić patyczkiem).

 

German coffee cake1

Piernik staropolski

 

Piernik staropolski

 

Zastanawiałam się, czy wstawianie teraz przepisu na piernik, zwłaszcza długo leżakujący,  ma sens, dlatego zapytałam na fb o radę. Większość głosów była na tak, więc oto on: PIERNIK STAROPOLSKI.

Swoją drogą jest to bardzo znany przepis,  autorstwa Marii Lemnis i Henryka Vitry, a pochodzący z książki „W staropolskiej kuchni i przy polskim stole”. Wielu z Was zapewne już go wypróbowało i to nie raz. Wiele razy też spotkałam się z określeniem, że to  „najlepszy piernik na świecie”.

Aż się boję napisać teraz swoją własną ocenę ;-))  No, ale cóż, wspominałam już kiedyś, że nie należę do wielbicieli pierników, więc  ocena będzie bardzo subiektywna. Jak dla mnie bez rewelacji – przede wszystkim trochę za suchy. W czasie Świąt właściwie w ogóle go nie jadłam (wolałam pierniczki z marmoladą ;-), ale później, kiedy nie było już nic innego do wyboru, wtedy mi posmakował ;-)

Na odmianę m-żonek, który lubi pierniki wszelkiej maści, po spróbowaniu orzekł: „O, to jest PRAWDZIWY piernik !”. I niech to będzie najlepszą zachętą dla tych, którzy jeszcze takiego nie próbowali :-)

 

Piernik staropolski1

Piernik staropolski2

 

 Składniki (na 1 piernik ok. 11 x 33 cm):
– 250 g prawdziwego miodu
– 200 g cukru
– 125 g masła (lub smalcu)
– 500 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
– 2 małe jajka
– 1 i 1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
– 1/4 szkl. zimnego mleka
– 1/4 łyżeczki soli
– 40 g przyprawy do piernika
– garstka posiekanych orzechów
– 1 czubata łyżka drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej

 

Miód, cukier i masło włożyć do dużego garnka i podgrzewać prawie do zagotowania. Zdjąć z ognia i ostudzić.

Sodę rozpuścić w zimnym mleku.

Do wystudzonej masy dodawać stopniowo mąkę, całe jajka, mleko z sodą, sól oraz przyprawę piernikową, orzechy i skórkę pomarańczową, mieszając drewnianą łyżką. Gdy składniki dobrze się połączą, przełożyć ciasto (będzie dosyć luźne i mocno klejące) do kamionkowego lub emaliowanego garnka, przykryć lnianą ściereczką i wynieść w chłodne miejsce (piwnica, lodówka) na 2-4 lub nawet 6 tygodni (różne źródła różnie podają, choć korzystają z tego samego przepisu ;-), aby ciasto „dojrzało”.

Swoje ciasto zapakowałam do plastikowego pojemnika z pokrywką i wyniosłam do spiżarni na około 5 tygodni (w tym czasie ciasto zgęstniało i nawet trochę urosło).

 

Piernik staropolski-s

Około tydzień przed Świętami (lub innym dniem planowanego podania na stół) ciasto wyjąć z garnka (pojemnika) i rozwałkować na papierze do pieczenia na wielkość dużej blachy (33 x 40 cm), przenieść z papierem do blachy, docisnąć do brzegów, wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 st.C i piec 20-25 minut.

Wystudzony placek wyrównać na brzegach ostrym nożem (odciąć tę najbardziej przypieczoną część) i pokroić na 3 równe pasy. Ułożyć jeden na drugim, przekładając papierem do pieczenia, zwinąć w folię, obciążyć deseczką (lub dodatkowo czymś jeszcze) i tak zostawić w chłodnym miejscu na kilka dni. W tym czasie placki trochę zmiękną i zrobią się idealnie równe.

Następnie placki należy odwinąć z folii, zabrać papier i przełożyć dowolną masą lub powidłami śliwkowymi.

Ja użyłam do przełożenia marcepanu i nutelli śliwkowej (powidła śliwkowe z czekoladą). Jeden piernikowy placek posmarowałam cienko nutellą śliwkową, na tym ułożyłam cienko rozwałkowany pomiędzy kawałkami folii marcepan (100 g), dokładnie na wielkość placka, to przykryłam drugim plackiem piernikowym, także posmarowanym od spodu nutellą śliwkową. Czynności powtórzyłam i otrzymałam dwie marcepanowe warstwy „przyklejone” do piernika cienkimi warstwami nutelli śliwkowej.

Gotowy piernik ponownie owinąć w folię i wynieść w chłodne miejsce.

Na drugi dzień (tuż przed Świętami) zrobić polewę czekoladową.

 

Polewa:
– 100 g dobrej czekolady deserowej
– 20 g masła

Połamaną na kawałeczki czekoladę i pokrojone masło włożyć do małego garnuszka. Do drugiego, większego garnka wlać trochę wody, postawić na nim garnuszek z czekoladą i masłem (ma się opierać na brzegach, a nie dotykać do wody) i zacząć podgrzewać (nie za długo). Gdy tylko czekolada całkowicie się rozpuści, wymieszać i dokładnie połączyć z masłem. Gotową polewą posmarować piernik z każdej strony, a następnie odstawić do zastygnięcia.

 

Powyższy przepis to połowa oryginalnej porcji według tego źródła.

 

Piernik staropolski3

Wafle z białą masą

 

Wafle z biala masa

Dawno już nie korzystałam z nowego przepisu na masę do wafli. Do tej pory korzystałam naprzemiennie z dwóch znanych mi od lat receptur. Jednak kiedy zobaczyłam wafle z białą masą u wiosenki, wiedziałam, że prędzej, czy później też takie zrobię.

No i zrobiłam. Sposób przygotowania ich jest dosyć nietypowy, bo masę ubija się na parze, ale to akurat dobra wiadomość, zwłaszcza dla tych, którzy obawiają się dodawania surowych jaj do deserów. Jedynym malutkim minusem było to, że gotowe wafelki troszkę się „rozjeżdżały” podczas jedzenia (kiedy poleżały dłuższy czas w cieple), ale w smaku wyszły naprawdę pyszne, takie delikatne, mleczno-kremowe.

 

Składniki:
- 1 paczka wafli (9 sztuk okrągłych)
- 3 jajka
- 3/4 szklanki cukru
- 1 kostka margaryny (może być masło)
- 1 szklanka mleka w proszku

Jajka z cukrem ubijać na parze przez około 15 minut. Margarynę pokroić, wrzucić do ubijanej masy i mieszać do rozpuszczenia. Na koniec dodać mleko w proszku. Ponownie wymieszać, dokładnie rozbijając grudki z mleka. Gotową masą przekładać wafle.

Uwagi:
Najlepiej kroić je dobrze schłodzone. Masa jest dosyć kremowa i jak poleżą w cieple, to mogą się trochę „rozjeżdżać” podczas krojenia.

Kruchy placek z dynią

 

Kruchy placek z dynia1

Co prawda już po sezonie, ale może ktoś ma gdzieś w piwnicy zachowaną dynię, żeby zrobić takie oto ciasto. Ja piekłam swoje jeszcze przed Świętami i zużyłam do niego  ostatki świeżej dyni (dlatego też nadzienie zrobiłam tylko z połowy składników).

Jeżeli jednak nie macie już dostępu do dyni, to warto zachować przepis i skorzystać z niego, kiedy przyjdzie odpowiednia pora. A poczekać  warto, bo ten placek jest na prawdę bardzo dobry.

Pierwszy raz piekłam ciasto z kawałkami surowej dyni, do tego w towarzystwie suszonych śliwek. To całkiem udane połączenie, choć myślę, że rodzynki też by się sprawdziły.  Placek miał piękny  waniliowo-pomarańczowy zapach, a dopełnieniem jego smaku był lukier na wierzchu. Polecam :-)

 

Kruchy placek z dynia

 

Ciasto:
- 500 g mąki
- 150 g cukru pudru
- 1 cukier wanilinowy (lub prawdziwy waniliowy)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 3 żółtka
- 250 g zimnego masła
- skórka starta z 1 pomarańczy (pominęłam)

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem, cukrem wanilinowym i proszkiem do pieczenia. Posiekać z pokrojonym na małe kawałeczki masłem, dodać żółtka i szybko zagnieść jednolite ciasto. Podzielić w proporcjach 2/3 i 1/3. Obie porcje ciasta owinąć folią spożywczą i włożyć na 30-60 minut do zamrażarki.

Nadzienie (u mnie z połowy porcji):
- 800 g dyni, wydrążonej, obranej i pokrojonej na małe kawałki (nie większe niż 2 x 2 cm)
- 250 g suszonych śliwek, drobno pokrojonych
- 200 g kandyzowanej skórki pomarańczowej (też można ją trochę posiekać)
- 3 cukry wanilinowe

Pokrojoną dynię zasypać cukrami wanilinowymi i wymieszać. Odstawić na 15 minut. Po tym czasie odlać sok, który się wytworzył, dodać skórkę pomarańczową i pokrojone śliwki, wymieszać.

Ponadto:
- 3 białka
- 4 łyżki cukru

- 2 łyżki bułki tartej

Białka ubić na sztywną pianę, a następnie po łyżce dodawać cukier, ubijając do momentu aż masa będzie gładka i lśniąca.

Formę o wymiarach ok. 28 x 40 cm (u mnie 24 x 36 cm) włożyć papierem do pieczenia. Większą część ciasta zetrzeć na tarce o dużych oczkach, tak aby ciasto szczelnie pokryło dno blachy. Lekko docisnąć dłonią. Ciasto równomiernie obsypać cienką warstwą bułki tartej, następnie wyłożyć nadzienie dyniowe. Przykryć pianą z białek, a na koniec zetrzeć na wierzch drugą część ciasta. Piec w temperaturze 180 st.C przez 50-60 minut. Jeszcze ciepłe polukrować w esy-floresy.

Lukier:
- 1/2 szkl. cukru pudru
- 1 łyżka wody

Cukier puder utrzeć z wodą na jednolitą, gładką masę. W razie potrzeby dodać odrobinę więcej cukru pudru lub wody.

Źródło przepisu

 

Kruchy placek z dynia2

Cytrynowiec

 

Cytrynowiec

Jak sama nazwa wskazuje jest to ciasto wybitnie cytrynowe. Spód nasączony wodą z sokiem cytrynowym, masa budyniowa ugotowana na soku z całej cytryny, pianka z galaretką cytrynową, herbatniki także nasączone wodą z cytryną, a całość oblana lukrem… oczywiście cytrynowym :-) Niektórzy do budyniu używają nawet trzech cytryn, ale jak dla mnie to zbyt ekstremalne. Chciałam, żeby moja wersja była raczej wyważona w smaku – nie przesłodzona, ani przesadnie kwaśna i chyba osiągnęłam swój cel. Poza tym ciasto wyszło delikatne, orzeźwiające i bardzo smaczne.

 

Biszkopt:
- 3 jaja
- 1/2 szkl. cukru
- 3/4 szkl. mąki tortowej
- szczypta soli

Jajka ubić z cukrem i solą na jasną, puszystą masę (jeśli ktoś woli, najpierw można ubić same białka ze szczyptą soli, a dopiero później dodawać stopniowo cukier i żółtka). Do ubitej masy powoli przesiewać mąkę, delikatnie mieszając łyżką. Następnie wyłożyć do blaszki (23 x 33 cm) wyścielonej tylko na spodzie papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i piec 20-25 minut. Studzić 10 minut, po czym obkroić naokoło, wyjąć z blaszki, zdjąć papier i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.

Masa budyniowa:
- 2 torebki budyniu śmietankowego
- sok z 1 cytryny
- woda (razem z sokiem ma być 500 ml)
- 200 g cukru
- 200 g masła (temp. pokojowa)

Sok cytrynowy wlać do miarki, dopełnić wodą, żeby było 375 ml (czyli 1 i 1/2 szklanki). Przelać do garnuszka i zagotować z cukrem. Następnie 125 ml (pół szklanki) wody wymieszać z proszkiem budyniowym i wlać do gotującej się zawartości garnuszka. Podgrzewać do ponownego zagotowania i zgęstnienia. Zdjąć z ognia i wystudzić do temperatury pokojowej, od czasu do czasu mieszając.
Masło utrzeć na puszystą masę, stopniowo dodając wystudzony budyń śmietankowo-cytrynowy.

Nasączenie:
- ok. 1/2 szkl. przegotowanej, wystudzonej wody
- 1 łyżka soku z cytryny

Dodatkowo:
- herbatniki (ok. 21 sztuk)

Wystudzony biszkopt ponownie umieścić w blaszce (można ją wcześniej wyścielić pergaminem – dla ochrony spodu formy, gdyż ciasto będzie krojone w blaszce) i nasączyć wodą z sokiem cytrynowym (nie za dużo, resztę nasączenia zużyjemy do herbatników). Na biszkopt wyłożyć gotową masę budyniową i schłodzić. W międzyczasie przygotować piankę cytrynową.

Pianka cytrynowa:
- 500 ml słodkiej śmietanki 30%
- 3 łyżki cukru pudru
- 1 galaretka cytrynowa

Galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody i wystudzić.

Mocno schłodzoną śmietankę ubić z cukrem pudrem. Połączyć z tężejącą galaretką ciągle ubijając. Wyłożyć na masę budyniową w blaszce, wyrównać wierzch i wstawić na trochę do lodówki, żeby pianka nieco stężała. Następnie na piance ułożyć herbatniki lekko nasączone w pozostałej wodzie z sokiem cytrynowym. Wierzch polać lukrem przygotowanym z ok. 1/2 szklanki cukru pudru, 1 łyżeczki soku z cytryny i niewielkiej ilości wody (dodajemy jej tyle, żeby otrzymać średniej gęstości lukier). Gotowe ciasto wstawić do lodówki najlepiej na całą noc.

 

Na podstawie przepisu z „Wielkiego żarcia”, ze znacznymi modyfikacjami.

Mamma mia – ciasto czekoladowo-kokosowe

 

Mamma mia

Dawno temu, kiedy nie miałam jeszcze bloga, natknęłam się na jakimś forum na pewien przepis. Nie pamiętam pod jaką nazwą, ale w komentarzu pod przepisem ktoś napisał: „Toż to jest Mamma mia !” i tak go zapisałam. No to niech już będzie (choć to tylko inspiracja) ;-)

A z czego składa się to ciasto ?  Z puszystego biszkoptu kakaowego, masy śmietanowej z białą czekoladą i kokosem oraz polewy czekoladowej z wisienkami do dekoracji.  Nic dodać, nic ująć – po prostu pyszne :-)

 

To ostatni wpis przedświąteczny, a zatem już dziś życzę Wam wszystkim zdrowych, spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w gronie najbliższych.

 

Mamma mia1

 

 

Biszkopt:
- 5 jaj (średnich)
- 3/4 szkl. cukru
- 30 g kakao
- 100 g mąki tortowej
- szczypta soli
- 1 łyżka soku z cytryny
- 2 łyżki oleju
- 2 łyżki mleka

Jajka ubić z cukrem i solą na jasną, puszystą masę (najpierw można ubić same białka z cukrem, a dopiero później dodać żółtka). Gdy masa zgęstnieje, dodać sok z cytryny i jeszcze chwilę ubijać. Następnie wlać olej i mleko, krótko zmiksować. Na koniec stopniowo przesiewać do masy mąkę z kakao, delikatnie mieszając łyżką. Ciasto wyłożyć do tortownicy (26 cm średnicy) wyścielonej pergaminem tylko na spodzie. Piec w temperaturze 180 st.C przez około 30 minut.
Upieczony biszkopt pozostawić w formie na 10 minut, po czym wyjąć na kratkę kuchenną do całkowitego wystygnięcia.

Masa:
- 500 ml śmietanki 36%
- 2 śmietan-fixy
- 1 biała czekolada (100 g)
- 100 g wiórków kokosowych
- 2 płaskie łyżki cukru pudru

Śmietankę mocno podgrzać w garnuszku, zestawić z ognia, dodać połamaną białą czekoladę i wymieszać do rozpuszczenia. Wystudzić i dobrze schłodzić – najlepiej przez całą noc w lodówce.
Następnie dodać śmietan-fixy, cukier puder i ubić na sztywno. Na koniec dodać wiórki kokosowe i wymieszać łyżką.

Biszkopt przekroić na dwa jednakowe placki. Jeden placek posmarować ok. 2/3 masy, przykryć drugim plackiem, po czym posmarować resztą. Wstawić do lodówki do schłodzenia, a w międzyczasie przygotować polewę.

Polewa:
- 50 g czekolady deserowej lub mlecznej
- 1 łyżka masła

Czekoladę połamać na kawałeczki i wraz z masłem podgrzewać na parze do rozpuszczenia się. Wymieszać na jednolitą masę i polać schłodzone ciasto w esy-floresy. Na koniec udekorować kandyzowanymi wiśniami.
Gotowe ciasto wstawić co najmniej na całą noc do lodówki.

Uwagi:
Biszkopt warto upiec dzień wcześniej, wtedy łatwiej będzie go przekroić.
Wiórki kokosowe można trochę przemielić w malakserze, wtedy nie będą się „ciągnęły” za nożem podczas krojenia.

Mamma mia2