Ptysie

Ptysie

 Jak już wspomniałam na FB, Nowy Rok rozpoczęłam ptysiami. Ptysie jak ptysie, ale koniecznie chciałam zrobić do nich masę z zaparzanej piany, mając nadzieję, że wyjdzie mi smak przypominający ten z dzieciństwa. W starym notatniku znalazłam „skrócony” przepis. Kiedyś większość z nich była podawana w takiej formie – bez czasu i temperatury pieczenia oraz innych szczegółów (co nieraz doprowadzało mnie do szału ;-) , ale spodobało mi się w nim to, że białek nie trzeba było tak długo ubijać, jak podawały inne źródła. Wydawało mi się, że gorący syrop jest wystarczający do zaparzenia białek i nie trzeba ich dodatkowo ubijać na parze. Błąd. Nie idźcie na łatwiznę (tak, jak ja ;-) Masa wyjdzie i owszem, ale będzie daleka od ideału. Trzeba ubijać na parze i to długo. 
Poniżej podałam przepis już we właściwej formie.

Jeżeli pozostały Wam jeszcze białka po świątecznych wypiekach, to jest to kolejny pomysł na ich spożytkowanie (niestety pracochłonny). A jeśli nie, to i tak zachęcam Was do upieczenia ptysiów, choćby z bitą śmietaną – to chyba najprostsze nadzienie na świecie ;-)

Składniki:
- 1 szkl. (250 ml) wody
- 80 g masła
- szczypta soli
- 160 g mąki
- 4 duże lub 5 małych jajek

Wodę zagotować z masłem i solą. Płomień zmniejszyć do minimum, po czym wsypać mąkę i dokładnie wymieszać (najlepiej drewnianą łyżką), rozcierając grudki. Masa powinna zrobić się gładka, lśniąca i uformować się w kulę. Odstawić z ognia i trochę przestudzić. Następnie ciasto przełożyć do miski i miksując dodawać po jednym jajku (przed dodaniem ostatniego jajka przyjrzeć się ciastu, czy jest to jajko potrzebne ;-) Ciasto ma być na tyle gęste, żeby nie rozlewało się na blasze i w miarę trzymało kształt, ale jednocześnie, żeby nie było zbyt gęste – bez problemu powinno dać się wyciskać przez rękaw cukierniczy (choć nie musimy go używać). Ciasto miksować do momentu, aż całkowicie wystygnie.
Na lekko natłuszczonej blasze (jeżeli jest możliwość pieczenia na dwóch poziomach, to przygotowujemy od razu dwie blachy) nakładać łyżką ciasto lub wyciskać przez rękaw cukierniczy z dużym otworem (najlepiej w kształcie gwiazdki), w dość dużych odstępach. Ilość ciasta na jednego ptysia odpowiada mniej więcej objętości małego jabłka.
Ptysie piec w temperaturze 200 st.C przez 20-30 minut. Ważne, żeby przez pierwsze 10-15 minut nie otwierać piekarnika, bo ciastka opadną. Dotyczy to zresztą większości wypieków, ale ptysie są wyjątkowo wrażliwe ;-)
Studzić na kratce kuchennej, po czym przekrajać i napełniać masą piankową. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

Masa piankowa:
- 300 g cukru
- 1 szkl. wody
- 1/2 łyżeczki octu
- 5 białek
- kilka kropli olejku waniliowego, śmietankowego lub cytrynowego
- sok z cytryny do smaku

Z wody, cukru i octu ugotować syrop „do nitki”, czyli gotować na małym ogniu do momentu, aż syrop nie będzie skapywał z łyżki, tylko za spadającą kroplą będzie ciągnęła się „niteczka” (gdybyśmy przegapili ten moment i masa zacznie nam się cukrzyć, można ją uratować dodając odrobinę wody).
W międzyczasie ubić pianę z białek (nie całkiem na sztywno). Cienkim strumieniem wlewać gorący syrop, ciągle ubijając. Następnie miskę z pianą postawić na garnku z gorącą wodą i ubijać na parze przez 20-30 minut, aż masa zgęstnieje. Zestawić z garnka, dodać olejek zapachowy i sok z cytryny (wedle uznania). Dalej ubijać, aż masa wystygnie. Można to przyśpieszyć wstawiając miskę do drugiego, większego naczynia tym razem z zimną wodą.

Uwagi:
Do ciasta można dodać 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia. Nie jest on konieczny, ale jeżeli ktoś ma obawy (tak jak w przypadku np. biszkoptu bez proszku), to odrobina nie zaszkodzi.

Masa piankowa jest dosyć pracochłonna. Można ją zastąpić kremem budyniowym lub po prostu bitą śmietaną.

Babeczki-na-kremowce

Aksamitne babeczki na kremówce

 Nie wiem jak Wy, ale my kończymy jeszcze świąteczne wypieki ;-) Mam jednak dla Was przepis, z którego skorzystałam jeszcze przed Świętami. 
Śmietance kończył się termin ważności i po prostu musiałam do czegoś ją zużyć. Wtedy przypomniałam sobie, że Gosia podawała niedawno przepis na babeczki. Szybkie i proste w wykonaniu oraz, jak się później okazało, lekkie i delikatne – pyszne!

Składniki (na ok. 16 mini babeczek lub 12 większych z formy muffinowej)
- 2 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli (dałam 1/4)
- 1 i 1/2 szklanki śmietanki kremówki ( schłodzonej)
- 3 duże jajka
- olejek migdałowy lub inny (użyłam śmietankowego)
- 1 szklanka drobnego cukru

Mąkę, proszek i sól połączyć razem.

Kremówkę ubić na sztywno. Obniżyć obroty miksera i dalej ubijając dodawać kolejno: jajka, olejek i cukier. Masa powinna przypominać majonez. Następnie wsypać mąkę i za pomocą szpatułki wszystko razem połączyć.

Formę do babeczek lub muffinów dobrze nasmarować tłuszczem (muffinową można wyścielić papilotkami). Nakładać ciasto łyżką do ok. 3/4 wysokości foremek.

Piec w 180 st.C przez 15 minut lub do czasu, aż będą rumiane (większe pieką się dłużej – nawet do 25 minut). Upieczone babeczki pozostawić do wystygnięcia w formie.

Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.



zyczenia2013

Życzenia

festiwal_7

Piernik drożdżowy

 

Jak do tej pory to dla mnie najlepszy „ekspresowy” przepis na piernik. Ciasto nie musi leżakować ani przed pieczeniem, ani po upieczeniu. Ba ! – ciasto nie musi nawet wyrastać, pomimo, że jest na drożdżach. A w smaku ? Piernikowy rzecz jasna ;-) A poza tym mięciutki i puszysty – bardzo dobry. To idealny przepis na tak zwaną ostatnią chwilę. Polecam :-)

Za przepis dziękuję Malinnie.

 

 

Składniki:
- 6 jajek
- 60 g drożdży
- 1 (niepełna) szklanka cukru 

- 2 szklanki mąki pszennej
- 1 opakowanie przyprawy do pierników
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 3/4 szklanki oleju
- 3/4 szklanki miodu
- posiekane bakalie (nie dodawałam, ale myślę, że z bakaliami będzie jeszcze lepszy)

 

Drożdże rozetrzeć z 1 łyżeczką cukru i odstawić (aż się rozpuszczą). Żółtka jaj ubić na puch z pozostałym cukrem, dodać rozpuszczone drożdże, olej i miód, składniki dokładnie zmiksować. Następnie do masy jajecznej dodać przesianą mąkę pszenną, sodę oczyszczoną i przyprawę do piernika. Dokładnie wszystko razem wymieszać, a na koniec wsypać bakalie. Białka jaj ubić na sztywną pianę, dodać do ciasta i ponownie, tym razem delikatnie, wymieszać. Ciasto wyłożyć do wysmarowanych tłuszczem i wysypanych mąką lub bułką tartą dwóch keksówek o długości 26 cm każda. Wstawić do nagrzanego do 180 st.C piekarnika i piec 40-50 minut (piekłam w 160 st.C z termoobiegiem). Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.

Ostudzone ciasto przekroić wzdłuż na 3 części (u mnie tylko na dwie, bo piekłam w większej formie) i przełożyć powidłami śliwkowymi. Gotowe pierniki oblać polewą czekoladową.

http://majanaboxing.blox.pl/2013/11/7-Festiwal-Pierniczkow-zaproszenie.html
festiwal_71

Migdałowe ciasteczka z miodem

Jeżeli nie przepadacie za typowymi pierniczkami, a jednak chcielibyście zrobić na Święta lukrowane ciastka, to ten przepis na pewno Wam się spodoba. Migdałowo-miodowe ciasteczka z wyraźną, pomarańczową nutą. Tuż po upieczeniu są miękkie, potem twardnieją (zbyt długo pieczone robią się wręcz chrupiące), a po kilku dniach ponownie miękną. Można je zatem upiec wcześniej i „zapuszkować”, żeby sobie poczekały do Świąt :-)


Składniki:
- 250 g miodu
- 100 g margaryny lub masła
- 120 g cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki zmielonej kawy (dałam rozpuszczalną)
- szczypta soli
- skórka starta z 1 pomarańczy
- odrobina olejku rumowego
- 1 jajko
- 250 g zmielonych migdałów (lub orzechów laskowych)
- 300 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Miód, margarynę i cukier podgrzewać w garnku, aż cukier zupełnie się rozpuści. Dodać skórkę pomarańczową, sól, cynamon, olejek rumowy i kawę. Trochę przestudzić,  po czym wbić jajko. Zmielone migdały wymieszać z mąką i proszkiem do pieczenia, dodać do masy miodowej i zagnieść (lub tylko dokładnie wymieszać). Uformować w kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 2 godziny (ja zostawiłam na całą noc). Jeżeli ciasto jest zbyt miękkie, żeby utrzymać kształt, to zostawić je w misce i przykryć folią – w chłodzie stężeje tak, jak typowe ciasto piernikowe.
Schłodzone ciasto rozwałkować na posypanej mąką stolnicy na ok. pół centymetra (lub nieco więcej) i wykrawać foremkami dowolne kształty. Układać na blasze wyścielonej papierem do pieczenia i piec w temp. 200 st.C przez ok. 10 minut (ja piekłam z termoobiegiem w 180 st.C przez ok. 7 minut). Wystudzić na kratce kuchennej, polukrować i udekorować według uznania.

Do dekoracji użyłam lukru i ozdób z Lidla.  Mała tubka lukru wystarczyła na zaledwie kilka choinek, ale koralików było już więcej ;-)

 http://majanaboxing.blox.pl/2013/11/7-Festiwal-Pierniczkow-zaproszenie.html#k12791533
Dyniowe-ciasto-z-rodzynkami1

Dyniowe ciasto z rodzynkami

  
Tak, wiem, przeginam już z tymi wypiekami dyniowymi, ale musiałam dokończyć resztki przecieru i upiekłam kolejne ciasto. A, że jest bardzo dobre, więc nie mogłam Wam go nie pokazać :-) Miękkie, wilgotne i… pachnące przyprawami korzennymi, czyli całkiem pasujące do przedświątecznej atmosfery ;-)

Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki:
- 2 szkl. mąki
- 1 szkl. puree z dyni
- 2 jajka
- 125 g masła lub margaryny
- 1 szkl. cukru
- 1 łyżka przyprawy korzennej (dałam 1 łyżeczkę)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki soli
- 3/4 szkl. rodzynków

Do jednej miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, sól i przyprawę.
W drugiej misce utrzeć mikserem miękkie masło z cukrem, dodając po 1 jajku. Masa ma być lekka i puszysta. Następnie dodać mieszankę mączną, dynię i rodzynki. Dokładnie wymieszać. Ciasto wyłożyć do natłuszczonej lub wyścielonej pergaminem formy (12×22 cm). Piec w temp. 180 st.C przez 45-50 minut (z termoobiegiem w 160 st.C). Sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone, a w razie potrzeby jeszcze kilka minut podpiec.

 

Krajanka-serowo-dyniowa1

Krajanka serowo-dyniowa

Płatki owsiane są zdrowe, ale nie każdy lubi owsiankę. W tym cieście można ich trochę przemycić, a ciekawe połączenie smaków sprawia, że „nie kłują w zęby” ;-) Orzechy, ser, dynia, cynamon, imbir, wanilia… cała gama aromatów, ale świetnie ze sobą współgrająca.

Przepis na tę krajankę podała Bajaderka na MniamMniam-ie.



Składniki na formę 23×23 cm (użyłam trochę większej):

Ciasto:
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki jasnego, brązowego cukru
- 115 g bardzo zimnego masła, pokrojonego na kawałki
- szczypta soli
- 1 szklanka orzechów ‚pecan’ (można zastąpić włoskimi)
- 3/4 szklanki płatków owsianych

Masa serowo-dyniowa:
- 225 g serka „Philadelphia”, temperatura pokojowa (użyłam twarogu)
- 3/4 szklanki przecieru z dyni*
- 1/3 szklanki cukru
- 1 jajko
- 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu (dałam 1 łyżeczkę)
- 1 łyżeczka zmielonego imbiru (dałam pół łyżeczki)

Górna warstwa:
- 1 szklanka gęstej, kwaśnej śmietany
- 2 łyżki cukru
- kilka kropli ekstraktu z wanilii

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180ºC.

Przygotować spód ciasta. W malakserze zmiksować masło, mąkę, cukier i sól, aż powstaną spore okruszki. Następnie dodać drobno posiekane orzechy, płatki owsiane i miksować, aż ciasto zacznie tworzyć wilgotne grudki.

Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub posmarować masłem. Do przygotowanej formy wsypać 3 i 1/2 szklanki powstałych okruszków i wylepić nimi dno. Pozostałe okruszki (u mnie wyszło ok. pół szklanki, więc nadebrałam z blaszki, żeby było 3/4) rozsypać na drugiej blasze i piec przez około 10 minut – do lekkiego zrumienienia. Od czasu do czasu należy je przemieszać. Wyjąć z piekarnika i wystudzić na blasze.

Spód ciasta upiec na lekko rumiano, przez około 10-15 minut. Wyjąc z piekarnika i lekko przestudzić.

W czasie kiedy spod się piecze, przygotować masę serowo-dyniową. Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę i wylać na jeszcze ciepły spód. Ponownie wstawić do piekarnika i piec przez około 20 minut, aż masa zetnie się w środku, a brzegi zaczną się lekko unosić.

Przygotować górną warstwę. Śmietanę wymieszać z cukrem i wanilią, rozprowadzić równo na gorącym cieście. Całość ponownie wstawić do piekarnika na około 5 minut. Wystudzić.

Zimne ciasto posypać upieczonymi okruszkami, lekko wciskając je w masę. Schłodzić w lodowce, a potem pokroić na kwadraty.

* Przygotowanie przecieru z dyni.
Dynię obrać ze skórki, pokroić w kostkę i zapiekać w piekarniku w temperaturze 200ºC, przez około 30 minut, do miękkości. Albo ugotować w garnku, w niewielkiej ilości wody, pod przykryciem. Pod koniec gotowania zdjąć pokrywkę w celu odparowania wody. Następnie dynię zmiksować lub rozdrobnić widelcem.



Kora-orzechowa

Kora orzechowa


To ciasto wyjątkowe, na specjalne okazje. Dosyć czasochłonne, ale warte poświęconego mu czasu. Cienkie, bakaliowe placki, krem budyniowy, brzoskwinie, ciastka „Delicje”(moje ulubione to te o smaku pomarańczowym :-), a na wierzchu jeszcze galaretka. Czy można oprzeć się takiej pokusie ? ;-)

Za udostępnienie przepisu dziękuję Margarytce (proporcje składników dostosowałam do własnych potrzeb).

Ciasto:
- 6 białek
- 2 żółtka
- 1/2 szkl. cukru
- 100 g orzechów (włoskich lub laskowych)
- 75 g rodzynków
- 75 g wiórków kokosowych
- 1 łyżka mąki
- niepełna łyżeczka proszku do pieczenia

Orzechy drobno posiekać lub zmielić (ja rozdrobniłam malakserem razem z rodzynkami i wiórkami kokosowymi).

Białka ubić na sztywno, dodać cukier, żółtka i ubijać do momentu, aż cukier się rozpuści. Bakalie wymieszać z mąką i razem z proszkiem do pieczenia dodać do masy jajecznej. Dokładnie wymieszać, podzielić na dwie, równe części i upiec dwa jednakowe placki (23 x 33 cm) na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (blaszka powinna być wysoka, żeby potem zmieściła się na wierzchu galaretka). Piec w temp. 170 st.C przez ok. 35 minut (jeżeli mamy dwie jednakowe blaszki i termoobieg, możemy upiec placki jednocześnie, obniżając nieco temp. do ok. 150-160 st.C).

Masa:
- 1 puszka brzoskwiń
- mleko (ilość poniżej)
- 4 żółtka
- 2 budynie śmietankowe z cukrem
- 1 łyżka mąki pszennej
- 400 g masła
- ew. 4-5 łyżek cukru pudru (dosłodziłam od siebie, bo jak dla mnie krem wyszedł za mało słodki)

Brzoskwinie odcedzić.
Do soku dolać tyle mleka, żeby było 2 szklanki – zagotować. Budynie razem z mąką i żółtkami rozmieszać w 3/4 szkl. mleka. Wlać do gotującego się mleka z sokiem. Mieszając ugotować budyń, po czym ostudzić do temp. pokojowej (nie może być zimny).
Ogrzane do temp. pokojowej masło utrzeć na puszystą masę, dodając stopniowo budyń. W razie potrzeby krem dosłodzić cukrem pudrem.

Nasączenie:

- ok. 3/4 szkl. gorącej wody
- 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
- ew. 2 łyżki spirytusu lub likieru orzechowego (pominęłam)

Kawę zaparzyć wodą, wystudzić i ew. dodać alkohol.

Ponadto:
- 2 paczki „Delicji” pomarańczowych, brzoskwiniowych lub morelowych
- 2 galaretki brzoskwiniowe

Obie galaretki rozpuścić w 3 szklankach gorącej wody i odstawić w chłodne miejsce.

Jeden z wystudzonych placków włożyć z powrotem do blaszki, nałożyć 1/3 kremu, na nim ciastka „Delicje” czekoladą do dołu. Na każde ciastko wlać trochę ponczu kawowego. Następnie wyłożyć połowę pozostałego kremu i przykryć drugim plackiem. Wierzch posmarować resztą kremu i poukładać na nim pokrojone w plasterki lub kostkę brzoskwinie. Całość zalać tężejącą galaretką. Schłodzić.

Uwagi:
Myślę, że „Delicje” wygodniej by było zamaczać na dosłownie 1-2 sekundy w ponczu niż polewać je już na kremie (część spływa po ciastkach na krem).

Placki po upieczeniu nieznacznie się kurczą. Przestrzenie między nimi a blaszką trzeba zapełnić kremem, w przeciwnym razie galaretka z wierzchu spłynie do powstałych rowków ;-)

Babka-serowa-z-cz.

Babka serowa z czekoladą

Pewnie już zauważyliście, że lubię wszelakie serowe wypieki. Przepis na tę babkę jest bardzo zbliżony do tego, którego już podawałam na blogu. Różni się jednak proporcjami i dodatkiem czekolady zamiast rodzynków. Proste i w miarę szybkie ciasto, wilgotne, bardziej ciężkie niż puszyste. W sam raz do kawy lub herbaty :-)

Składniki:
- 2 jajka
- 350 g mąki tortowej
- 250 g twarogu
- 3/4 szkl. cukru
- 200 g margaryny
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 szkl. gęstej, kwaśnej śmietany
- cukier waniliowy
- odrobina olejku rumowego
- 100 g czekolady (w przypadku czekolady mlecznej można zmniejszyć ilość cukru do 1/2 szkl.)

Margarynę rozpuścić i odstawić na bok, żeby przestygła.
Jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na jasną, kremową masę. Twaróg zmielić, zmiksować ze śmietaną i połączyć z masą jajeczną.  Stopniowo dodawać mąkę z proszkiem do pieczenia i rozpuszczoną margarynę. Na koniec ciasto wymieszać z posiekaną czekoladą i olejkiem rumowym. Przełożyć do natłuszczonej i posypanej tartą bułką formy babkowej z kominkiem. Piec ok. 1 godziny w temp. 180 st.C (lub z termoobiegiem w 160 st.C).

Korzenne-ciasto-z-dynia

Korzenne ciasto z dynią

 Kolejne ciasto z dynią, tym razem nie z puree, a z surową, startą dynią. To bardzo ułatwia sprawę i przygotowanie takiego ciasta nie zajmuje nam wiele czasu. A ze względu na dodatek przypraw korzennych, może być ono taką przygrywką do przedświątecznego „pierniczenia” :-)

 Przepis znalazłam na tym blogu.

Składniki:
- 2 szklanki startej dyni
- 3 jajka (o temp. pokojowej)
- 1 szklanka cukru
- 1/2 szklanki oleju słonecznikowego
- 3 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 3 łyżeczki mieszanki przypraw korzennych do piernika (dałam 2 łyżeczki cynamonu i 1 łyżeczkę przyprawy)
- dodatkowo dodałam jeszcze odrobinę aromatu waniliowego

Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Ciągle miksując dodawać stopniowo olej. Mąkę wymieszać z sodą i przyprawą. Powstałą mieszankę dodawać stopniowo do ciasta. Gdyby masa zaczęła robić się zbyt gęsta, dodać startą dynię i dopiero w tym momencie dosypać resztę mieszanki mącznej. Wszystko razem wymieszać łyżką. Wyłożyć do natłuszczonej i wsypanej tartą bułką lub wyścielonej pergaminem formy (u mnie 9 x 33 cm). Piec w temp. 180 st.C przez około 50 minut (sprawdzić patyczkiem). Piekłam z termoobiegiem w 160 st.C.