Bakewell-2Bslice1

Bakewell Slice


Ucierane ciasto z migdałami na cieniutkim kruchym spodzie , a pomiędzy nimi dżem malinowy. Wierzch można dodatkowo posypać płatkami migdałowymi – w moim przypadku były to zmielone migdały. Wypiek całkiem prosty do zrobienia i bardzo smaczny. Jak podaje źródło , to tradycyjny angielski deser.

Na spód:
- 1 szkl. mąki
- 6 łyżek zimnego masła (85 g)
- 1 łyżka cukru

Wszystkie składniki razem dokładnie posiekać (najlepiej użyć ‚food processor’a). Powinna powstać masa przypominająca kruszonkę. Wysypać ją równomiernie na dnie kwadratowej formy (20 x 20 cm), lekko natłuszczonej i wyścielonej pergaminem , docisnąć do spodu. Piec 10 minut w temp. 200 st.C. Ostudzić.

Wierzch:
- 6 łyżek masła (temp. pokojowa)
- 1/2 szkl. cukru
- 3 jajka
- 1 szkl. zmielonych migdałów
- 3/4 szkl. mąki

- 1/2 szkl. dżemu malinowego
- ew. płatki migdałowe do posypania (użyłam zmielonych migdałów)

Miękkie masło ubić z cukrem i jajkami na lekką , kremową masę. Wsypać mąkę i migdały , wymieszać.

Posmarować dżemem podpieczony spód , na to wyłożyć ciasto migdałowe , wierzch posypać płatkami migdałowymi. Piec przez 25-30 minut , na złotobrązowy kolor.
Przed krojeniem całkowicie ostudzić.

Drozdzowa-2Bplecionka-2Bz-2Bserem-2Bi-2Bdzemem2

Drożdżowa plecionka z serem i dżemem


Znowu sięgnęłam po przepis znaleziony u Tatter. Tym razem obyło się bez niespodzianek i plecionki wyszły przepyszne :-) Co prawda dokonałam pewnych zmian , ale to bardzo niewielkie zmiany – po pierwsze: zamiast mąki do masy serowej dodałam wiórki kokosowe , a zamiast świeżych owoców dałam dżem. Tatter zrobiła wersję bardziej letnią , a ja zimową (z kolei w oryginale występuje ‚lemon curd’). Co kto lubi , do wyboru ;-)


Na dwie plecionki:

Zaczyn:
- 170 g ciepłego mleka
- 2 łyżeczki cukru
- 15 g świeżych drożdży
- 60 g białej pszennej mąki chlebowej

Wszystko razem wymieszać , przykryć i odstawić na ok. 15 minut (aż zacznie mocno „bąbelkować”)

Ciasto właściwe:
- 170 g jogurtu (dowolnego)
- 2 duże jajka
- 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
- 650 g białej pszennej mąki chlebowej
- 2 łyżeczki soli
- 100 g cukru
- 115 g masła, miękkiego

Zaczyn połączyć z resztą składników i wyrobić gładkie, lśniące, nieco lepkie ciasto. Odstawić na 90 minut. W tym czasie przygotować nadzienie.

Nadzienie:
- 200 g kremowego serka
- 50 g cukru
- 55 g kwaśnej śmietany
- 2 łyżeczki soku z cytryny
- kilka łyżek drobno zmielonych wiórków kokosowych (w oryginale 30 g mąki)

- dżem (truskawkowy)

Wszystko razem (oprócz dżemu) wymieszać na gładką masę.

Wyrośnięte ciasto odgazować i podzielić na dwie równe części. Każdą z nich rozwałkować na prostokąt (o dłuższym boku równym długości blachy). Na środku rozsmarować nadzienie serowe , a na wierzchu rozłożyć łyżeczką dżem. Obydwa boki ciasta pociąć na równe paski i zakładać je na siebie (na nadzieniu) tak , aby utworzył sie „niby-warkocz” (taj jak tutaj). Gotowe plecionki przenieść na blachę. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 50 minut.
W tym czasie nagrzać piekarnik do 190 st.C. Wyrośnięte plecionki wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut. Wyjąć i jeszcze gorące polukrować.

Tort-2Bdla-2BP1

Tort…


Trochę smutno tu się zrobiło , więc wrzucę chociaż zdjęcie tortu , który zrobiłam na urodziny córki (wpis jak zwykle ostatnio mocno spóźniony , bo było to już ponad dwa tygodnie temu) ;-) Nie podaję nawet przepisu , bo zrobiłam go dokładnie tak jak ten z bitą śmietaną i nutellą. Różnią się one tylko dekoracją. A swoją drogą , ciężko się robi takie różyczki z bitej śmietany , bardziej nadawałby się jakiś sztywniejszy krem ;-)

Paczki-2Bkarnawalowe1

Pączki karnawałowe


Jak karnawał to karnawał. W tym roku jest on wyjątkowo długi , więc pączki przynajmniej raz wypada zrobić. Chciałam wypróbować jakiś nowy przepis i postanowiłam skorzystać z tego od Tatter. Przyznaję się bez bicia , poszłam na łatwiznę i nie trzymałam się dokładnie receptury , a to najwidoczniej był błąd. Zamiast „najlepszych pączków na świecie” wyszły najgorsze jakie do tej pory robiłam , zarówno pod względem przygotowywania jak i smaku. Ciasto niemiłosiernie kleiło się do rąk , a smak gotowych pączków też nie zachwycał. Piszę o tym ku przestrodze , żeby nie iść na skróty , bo wierzę , że to dobry przepis (w końcu Tatter zna się na rzeczy) i na pewno wart jest wypróbowania.

Składniki:
- 840 g mąki
- 60 g drożdży świeżych (zastąpiłam suszonymi)
- 420 g mleka, wrzącego
- 7 jajek, oddzielonych
- 100 g cukru
- 1 i 1/2 łyżki araku, rumu, spirytusu
- 150 g masła, stopionego

Przygotować 4 miski. Mąkę podzielić na pół i przesiać po 420 g do dwóch misek. Mąkę w jednej z misek zalać wrzącym mlekiem, dobrze wymieszać i zostawić do wystudzenia. Do mąki w drugiej misce wkruszyć drożdże, wymieszać. Do trzeciej miski włożyć żółtka i ubić je z cukrem na bladą , puszystą masę. W czwartej misce ubić białka na sztywną pianę.
Do miski z zaparzoną maką wlewać po łyżce stopione masło, po każdym dodaniu dobrze ciasto wyrabiając. Po zużyciu całego masła, stopniowo dodawać ubite żółtka z cukrem, na zmianę z maką z drożdżami. Cały czas wyrabiając dodać alkohol i na koniec pianę z białek.Wyrobić gładkie, lśniące , luźne ciasto (ok. 20-25 minut) – wszystkie te czynności można wykonać mikserem, dla wprawionych ręczna metoda Bertineta jest tutaj polecana.
Ciasto przełożyć do naoliwonej miski i zostawić do wyrośnięcia na 1-1 i 1/2 godz. w ciepłym miejscu (gdyby ciasto zbyt szybko rosło, warto je odgazować i fermentować podaną ilość czasu).Wyrośnięte ciasto wyłożyć na naoliwony blat, odgzować zwijając w rulon i podzielić na 30 części (61g). Każdą część zwinąć (dobrze mieć naoliwone dłonie) w kulkę i zostawić pod przykryciem.
Nastepnie z każdej kuli zrobić dłonią placek i nakladać po łyżce nadzienia do środka, formować pączka i ukladać złączeniem do dołu na naoliwionej blasze. Przykryć i zostawić na 20 minut.W tym czasie w woku (dużym rondlu) rozgrzać oliwę (olej) , a gdy osiągnie temp. 180 st.C wkładać partiami pączki i smażyć po ok. 2 minuty z obu stron. Wyjmować na papierowy ręcznik do odsączenia. Po lekkim przestudzeniu polukrować.

Wcięło mi szablon… c.d.

Poszukiwania nowego szablonu nie trwały długo , bo wstawiłam taki sam , jak na moim drugim blogu ;-) Nie wszystko wygląda tak , jakbym tego chciała , ale cóż , jest jak jest.
I tak już pozostanie , bo wkrótce pożegnam się z Wami na czas bliżej nieokreślony.

Pozdrawiam
evenka

Krajanka-2Bmarcepanowo-orzechowa1

Krajanka marcepanowo-orzechowa


Odkąd Małgosia pokazała tę krajankę na swoim blogu , nie dawała mi ona spokoju. Wiedziałam , że nie wytrzymam do najbliższych świąt , więc upiekłam ją zupełnie bez okazji. Z wyglądu jest to dosyć niepozorne ciasto , prawie jednolite , ale z tą masą marcepanową smakowało wybornie. Tylko , że trochę za długo je piekłam (chciałam , żeby ładnie się zarumieniło) i wyszło jakby nieco przesuszone. Następnym razem skrócę czas pieczenia , żeby krajanka była bardziej zbliżona do brownie , a wtedy już będzie idealnie.

Ciasto:
- 275 g mąki
- 250 g masła zmrożonego
- 200 g cukru pudru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 jajko
- 1 żółtko (białko do smarowania ciasta)
- 250 g orzechów laskowych – podpiec w piekarniku, usunąć skórki i zemleć

Mąkę , masło starte na tarce i pozostałe składniki zagnieść na gładkie ciasto. Schłodzić w lodówce ok. 1/2 godziny.

Masa marcepanowa:
- 200 g migdałów
- 200 g cukru pudru
- 1 białko
- ew.1/2 olejku migdałowego

Można zastosować gotową masę marcepanową (użyłam pasty migdałowej) w ilości 300-400 g (u mnie było jej tylko 200 g)

Migdały zalać wrzątkiem, odstawić do namoczenia, zdjąć skórki, osuszyć w piekarniku nie przypiekając ich.Jak ostygną zemleć jak najdrobniej, wymieszać z cukrem pudrem i utrzeć z białkiem na jednolita masę. Schłodzić w lodówce.

Dodatkowo:
-150 g orzechów laskowych w całości , bez skórki – do ozdoby (pominęłam)
-1 żółtko + 3 łyżki śmietany słodkiej – do posmarowania ciasta

Połowę ciasta rozwałkować na blaszce 30 x 40 cm (u mnie 23 x 33 cm) wysmarowanej masłem.Posmarować rozmąconym białkiem i wyłożyć rozwałkowaną masę marcepanową.Posmarować masę białkiem i wyłożyć resztę rozwałkowanego ciasta.Posmarować ciasto żółtkiem rozmąconym ze śmietaną.Tępą stroną długiego noża naznaczyć kratkę 3 x 3 cm , a w środku każdej położyć orzech laskowy (nie robiłam tego).Piec w nagrzanym wcześniej do 175 st.C piekarniku ok. 20-30 minut.Jeszcze gorące pokroić wzdłuż wcześniej naznaczonych linii.
Ciasto można zrobić tydzień przed spożyciem , ale przechowywać najlepiej w puszce w chłodnym miejscu.


Przekladaniec-2Bdrozdzowy2

Przekładaniec drożdżowy


O tym przepisie (wyciętym dawno temu z jakiejś kolorowej gazety) przypomniałam sobie w czasie przygotowań do Świąt a dokładnie podczas gotowania kompotu z suszu. Zawsze szkoda mi tych owoców , które potem zostają , bo niestety nie ma na nie amatorów. Tym razem postanowiłam , że nie pozwolę im się zmarnować i tuż po Świętach (taaa… trochę mi zeszło z tym wpisem) upiekłam taki oto przekładaniec. Wyszedł trochę mało słodki i kolorowy , bo przeważały w nim jabłka , ale to już można sobie dopasować wedle uznania (następnym razem na pewno dodam owoców z konfitury , żeby był słodszy). Wierzch posypałam cukrem pudrem , ale myślę , że lukier zdecydowanie bardziej by mi tu pasował (z pączkami też tak mam – wolę lukrowane ;-)

 


Składniki:
- 500 g mąki
- 70 g masła lub margaryny
- 50-80 g drożdży (dałam 2 op. suszonych)
- 5-8 łyżek ciepłego mleka
- 5 żółtek
- 5 łyżek cukru
- 1 cukier waniliowy
- szczypta soli

Do przełożenia:
- dokładnie odsączone owoce z konfitury lub kompotu: 1/2 szkl. wiśni , 1/2 szkl. gruszek , 1/2 szkl. śliwek (lub dowolne)
- 50 g rodzynek
- 100 g migdałów lub orzechów
- 3 łyżki smażonej skórki pomarańczowej (pominęłam)

Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru , wymieszać z mlekiem i 2 łyżkami mąki. Pozostawić w cieple do wyrośnięcia.
Tłuszcz utrzeć z cukrem i żółtkami. Stopniowo dodawać przesianą mąkę , sól , wyrośnięte drożdże i wanilię , dobrze wyrobić (ciasto ma być gęste , ale nie twarde – w razie potrzeby dolać jeszcze mleka).
Dużą tortownicę lub blaszkę (u mnie 23 x 33 cm , większej nie polecam) wysmarować tłuszczem. Ciasto podzielić na 3 części i cienko rozwałkować. Jedną z nich włożyć do formy , na wierzchu rozłożyć połowę nadzienia (owoce z kompotu wymieszane z obranymi i posiekanymi orzechami , rodzynkami i skórką pomarańczową). Na tym położyć drugą część ciasta , na wierzchu resztę nadzienia , a całość przykryć ostatnią częścią rozwałkowanego ciasta. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę. Piec w temp. 180 st.C przez ok. 45 minut. Po wystygnięciu polukrować lub posypać cukrem pudrem.


Sernik-2Bmleczny1

Sernik mleczny


Przygotowując ten sernik bazowałam na przepisie z Kwestii smaku na sernik szafranowy. W międzyczasie zmieniłam jednak kilka szczegółów , m.in. zrezygnowałam z szafranu , i w związku z tym musiałam zmienić też nazwę ;-) Przymiotnik „mleczny” wydał mi się odpowiedni , bo dodaje się do tego sernika mleko skondensowane (słodzone , dlatego nie trzeba już dodawać cukru). Jeśli chodzi o spód , to też w trakcie przygotowywania zmieniłam zdanie i zrobiłam ciasteczkowy zamiast z ciasta kruchego. A wierzch na odmianę posypałam cynamonem , bo przypomniało mi się , że mama zawsze tak robiła ;-)

 


Składniki:

Na spód masa ciasteczkowa* lub z ciasta kruchego , podpieczonego (porcja na dużą tortownicę lub blaszkę (u mnie 23 x 33 cm) wyścieloną pergaminem).

Masa serowa:
- 1 kg tłustego twarogu (dwukrotnie zmielonego)
- 1 puszka słodzonego mleka skondensowanego (ok. 400 g)
- 100 g masła
- 6 jajek (białka oddzielnie)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- ew. cynamon do posypania

Miękkie masło utrzeć z serem i żółtkami , wlać skondensowane mleko , wymieszać. Na koniec dodać ekstrakt waniliowy i pianę ubitą z białek , dokładnie połączyć z masą. Wyłożyć na przygotowany spód i ewentualnie posypać po wierzchu cynamonem. Piec w temp. 180 st.C przez ok. 50 minut. Wyłączyć piekarnik i zostawić w nim sernik do wystygnięcia (od czasu do czasu otwierając drzwiczki piekarnika , żeby nastąpiło to szybciej ;-) Następnie ciasto wyjąć na kratkę kuchenną i ostudzić całkowicie. Wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny przed podaniem.

*Na spód najpierw poukładałam same herbatniki , ale w międzyczasie zmieniłam zdanie , wrzuciłam je do ‚food processora’ , dodałam jeszcze kilka ciastek , zmieliłam , wymieszałam z 1/2 kostki rozpuszczonego masła i powstałą masę „wcisnęłam” na dno blaszki.

 

Kaiser-2Brolls3

Kaiser Rolls


To jedne z najlepszych bułeczek jakie do tej pory piekłam. Smakowały tak , jak kiedyś rogale ze sklepu (w tym wypadku jest to akurat zaletą , bo bardzo je lubiłam :-) Puszyste i mięciutkie w środku z lekko chrupiącą , sezamową skórką tuż po upieczeniu. Rodzinka jednak nie przepada za sezamem , więc następne będę już robiła bez tych ziarenek. Przepis znaleziony tutaj.

P.S. Przepraszam za jakość zdjęć – robiłam je wieczorem , w pośpiechu i przy sztucznym świetle.


Zaczyn:
- 350 g mąki chlebowej
- 4 g suszonych drożdży
- 210 ml wody

Wszystko razem dokładnie wymieszać , zamknąć w szczelnym pojemniku i zostawić do fermentacji na 4-5 godzin.

Ciasto:
- cały zaczyn
- 150 g mąki chlebowej
- 5 g suszonych drożdży
- 2 łyżeczki soli (dałam niepełne)
- 110 ml wody
- 1 łyżeczka masła

Mąkę , drożdże i sól wymieszać z wodą (najlepiej za pomocą miksera). Stopniowo dodawać zaczyn i mieszać przez 3 minuty. Dodać masło i mieszać kolejne 5-7 minut. Wyrobione ciasto zostawić na 10 minut. Następnie podzielić na 10 części. Z każdej uformować kulkę , zanurzać ją w w miseczce wypełnionej wodą , a następnie w miseczce z ziarnami sezamu. Układać na lekko natłuszczonej blasze. Na wierzchu każdej bułeczki naciąć krzyżyk i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Piekarnik nagrzać do temp. 230 st.C. Tuż przed włożeniem bułek wstawić na dno piekarnika blaszkę z wodą. Piec przez 12-15 minut – do momentu , aż bułeczki będą złoto-brązowe.