SONY DSC

Francuski chleb wiejski na zakwasie


Ten chleb był pieczony w ramach Weekendowej Piekarni (#52) , której gospodynią była Ptasia. Od razu wiedziałam , że go upiekę , tylko jak zwykle nastąpiło to z dużym opóźnieniem (a jeszcze dodatkowo czekał , żebym go tu pokazała). Wyszedł bardzo smaczny i trochę inny niż u pozostałych „piekarzy” , przynajmniej z wyglądu , ale jestem prawie pewna , że za drugim razem nawet mnie samej nie wyszedłby taki sam – tak to już jest z chlebami na zakwasie. Jedyne do czego mogłabym mieć jakiekolwiek zastrzeżenia to to , że ciasto było dosyć luźne (choć takie być powinno) i trochę rozjechał mi się bochenek , kształtem przypominając bardziej kwadrat niż koło , czy nawet owal , ale oczywiście w niczym nie zmieniło to jego smaku ;-)

Zaczyn (200 g):
- 40 g aktywnego , płynnego zakwasu żytniego
- 80 g wody
- 80 g mąki pszennej chlebowej

Wszystkie składniki wymieszać wieczorem dnia poprzedzającego pieczenie , odstawić w temp. pokojowej na ok. 12 godzin.

Ciasto właściwe:
- cały zaczyn
- 300 g letniej wody
- 312 g mąki pszennej chlebowej
- 80 g mąki żytniej chlebowej
- 58 g mąki pszennej razowej
- 1/4 – 1/8 łyżeczki drożdży instant (lub 1-2 kuleczki wielkości ziarna grochu świeżych)
- 1 i 1/2 łyżeczki soli

Zaczyn z poprzedniego dnia wymieszać z wodą. W osobnej misce wymieszać mąki z drożdżami , a następnie posypać tym rozcieńczony zaczyn i krótko wymieszać do połączenia się składników. Przykryć i odstawić na 20 minut. Następnie dodać sól i wyrabiać ręcznie lub mikserem ok. 10 minut (mikserem krócej). Ciasto powinno być bardzo lepkie i elastyczne. Jeśli będzie zbyt gęste , należy dolać trochę wody. Wyrobione ciasto przełożyć do natłuszczonej miski , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na 1 i 1/2 – 2 godzin. Gdy chleb podwoi swoją objętość , przełożyć go na posypany mąką blat , odgazować , złożyć i przełożyć z powrotem do miski. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat , znów odgazować , podzielić na dwie części i uformować 2 okrągłe lub owalne bochenki. Ciasto będzie wciąż dosyć lepkie , ale dające się formować (należy starać się jak najmniej podsypywać mąką). Chlebki umieścić w koszykach do wyrastania , przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na kolejną godzinę.
Jeśli używamy kamienia , nagrzewamy go od razu po uformowaniu bochenków , w temp. 245 st.C , a jeśli nie mamy , to można nagrzać blachę. Wyrośnięte bochenki naciąć , przełożyć na kamień lub blachę i piec z parą 5 minut w 245 st.C. Następnie obniżyć temp. do 230 st.C i piec 20 – 25 minut , aż chleb będzie mocno zrumieniony. Studzić na kratce kuchennej.

 

czekoladowy-weekend-2010

Ciasto z nutellą i suszonymi śliwkami

Biszkopt , krem nutellowo-śliwkowy i bita śmietana. Brzmi smakowicie ? Faktycznie było smaczne. Mojego m-żonka jednak nie zachwyciło , może dlatego , że nie przepada on za czekoladowymi kremami. W każdym bądź razie mnie i córce ciasto smakowało (tylko bitej śmietany mogło być trochę mniej). Przepis znalazłam na tym blogu. Zmieniłam jedynie biszkopt kakaowy na jasny i zrezygnowałam z namaczania śliwek w alkoholu.

Biszkopt:
- 6 jajek
- 150 g cukru
- 100 g mąki
- 75 g mąki ziemniaczanej
- 3 łyżki oleju
- 3 łyżki mleka
- 1 łyżka soku z cytryny
- szczypta soli

W jednej misce ubić żółtka z połową cukru i solą na jasną , puszystą masę. Gdy cukier się rozpuści , dodać olej i jeszcze chwilę ubijać. W drugiej misce ubić białka , dodać resztę cukru i sok cytrynowy , ubijać , aż cukier się rozpuści. Pianę delikatnie połączyć z masą żółtkową , a na to stopniowo przesiewać obydwie mąki (po około 1/3 porcji na raz) ostrożnie mieszając łyżką. Na koniec wlać mleko i ponownie wymieszać. Wyłożyć do wyścielonej pergaminem blachy (u mnie 23 x 33 cm)i piec w temp. 180 st.C przez 30-35 minut.

Krem:
- 1/2 kg suszonych śliwek bez pestek (dałam trochę mniej)
- ok. 1/2 szkl. wódki do namoczenia śliwek (pominęłam)
- 250 g masła
- 200 g „Nutelli”

Śliwki wsypać do litrowego słoika , zalać wódką , zakręcić słoik i odstawić na 24 godziny. Na drugi dzień śliwki pokroić w kostkę (użyłam śliwek kalifornijskich , bez namaczania w alkoholu).

Miękkie masło utrzeć na puszystą masę , dodawać stopniowo „Nutellę”. Na koniec wsypać pokrojone śliwki i wymieszać.

Na wierzch:
- 1/2 l śmietanki 30% (mogło być o połowę mniej)
- 4 łyżki cukru pudru
- 2 opakowania „śmietan-fix”-u (dałam jedno)
- 100 g gorzkiej czekolady (lub kakao)

Wystudzony biszkopt przekroić na dwa równe placki i przełożyć kremem. Wierzch posmarować śmietaną ubitą z cukrem pudrem i „śmietan-fixami”. Gotowe ciasto posypać tartą czekoladą lub kakao.

Uwagi:
Biszkopt można zrobić kakaowy , tak jak w oryginale.

SONY DSC

Drożdżówka z dżemem


Jakiś czas temu m-żonek zażyczył sobie drożdżówkę – koniecznie z dżemem i kruszonką. Długo prosić się nie dałam , bo sama miałam ochotę na takie ciasto. Dodatkowo wykombinowałam sobie , że zużyję resztę mleczka kokosowego , które mi zostało od faworków (i to dokładnie tyle , ile było mi potrzeba). W ten oto sposób powstała pyszna drożdżówka z kokosową nutą.

Składniki:
- 500 g mąki
- 2 jajka
- 100 g masła
- 1 – 1 i 1/3 szkl. mleczka kokosowego* (może być zwykłe mleko , ale nie więcej niż 1 szkl.)
- 2/3 szkl. cukru
- 30 g drożdży świeżych lub 3 łyżeczki suszonych
- szczypta soli
- dżem

Drożdże rozpuścić w letnim mleczku kokosowym. Jajka ubić z cukrem i solą , wlać do miski z mąką , dodać drożdże , wanilię i dobrze wyrobić. Na koniec dodać rozpuszczone i ostudzone masło. Wyrobione ciasto przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości) w cieple lub na kilka godzin w lodówce (może być na całą noc). Jeżeli ciasto wyrastało w cieple , to dobrze jest na koniec wstawić je na jakiś czas do lodówki , żeby stężało – wtedy łatwiej będzie rozwałkować.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę lekko posypaną mąką i podzielić na połowę. Jedną część niezbyt grubo rozwałkować na długość blaszki – u mnie 22 cm (szerokość blaszki: 12 cm) , posmarować dżemem i zwinąć brzegi do środka (tak jak roladę , tylko , że z obu stron). Przenieść do blaszki wysmarowanej tłuszczem i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości). Tak samo postąpić z drugą częścią.
Wierzch posmarować mlekiem lub roztrzepanym jajkiem , posypać kruszonką , wstawić do piekarnika i piec w temp. 190 st.C przez 35-40 minut.

Kruszonka:
- 100 g mąki
- 50 g masła
- 50 g cukru pudru
- kilka kropli aromatu śmietankowego lub waniliowego

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem , dodać aromat i rozetrzeć z masłem , aby powstała kruszonka.

*Im gęstsze mleczko kokosowe , tym więcej go potrzeba. Za pierwszym razem użyłam mleczka z lodówki , które zgęstniało do konsystencji śmietany – wtedy dałam 1 i 1/3 szklanki. Następnym razem użyłam zwykłego mleka i musiałam dosypać mąki.


SONY DSC

Pączki z dżemem (Jelly Doughnuts)


Był „tłusty czwartek” , były i pączki. Tym razem chciałam zrobić typowe , amerykańskie ‚jelly donuts’ , czyli pączki nadziewane dżemem lub galaretką malinową , obtaczane w drobnym cukrze. Skorzystałam z przepisu Diany. W porównaniu z tradycyjnymi pączkami to wersja dosyć uboga , bo tylko z jednym jajkiem i dwiema łyżkami oleju , nie mniej jednak bardzo smaczna. Oczywiście , jeżeli ktoś lubi takie lekko gumowate pączki , podobne do tych ze sklepu – my lubimy , zwłaszcza m-żonek ;-)

Składniki:
- 3 i 1/4 – 3 i 1/2 szkl. mąki
- 2 opakowania (po 7 g każde) suszonych drożdży
- 1/2 łyżeczki cynamonu (dałam mniej , ale i tak nie pasował mi za bardzo ten posmak , więc można z niego zrezygnować)
- 1 szkl. wody (połowę zastąpiłam mlekiem)
- 1/3 szkl. cukru
- 2 łyżki oleju
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 duże jajko
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

- dżem lub galaretka malinowa
- drobny cukier lub cukier puder do obtaczania
- olej do smażenia

Drożdże rozpuścić w połowie szklanki wody. Resztę wody wymieszać z cukrem , solą , olejem i podgrzać do ok. 50 st.C. Następnie wlać do 1 i 1/4 szkl. mąki wymieszanej z cynamonem , dodać rozpuszczone drożdże , jajko i wanilię. Ubijać mikserem 30 sekund na średnich obrotach , często oskrobując brzegi miski , a potem 3 minuty na wysokich obrotach. Następnie używając drewnianej łyżki (można ciągle mikserem , jeśli da radę) domieszać resztę mąki (należy robić to z wyczuciem , żeby ciasto nie wyszło zbyt gęste.) , wyłożyć na blat i wyrabiać jeszcze 3 – 5 minut , dosypując mąkę , jeśli potrzeba. Ciasto ma być średnio gęste , gładkie i elastyczne. Włożyć do natłuszczonej miski , obrócić , żeby całe ciasto pokryło się tłuszczem , przykryć i zostawić do wyrosnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Ciasto odgazować uderzając z góry , wyłożyć na lekko posypany mąką blat , przykryć i zostawić na 10 minut. Następnie rozwałkować (nie za cienko) , wycinać kółka , na środek każdego kłaść po 1 łyżeczce dżemu , brzegi zawijać i łączyć ze sobą formując pączki.
Można też nieco cieniej wałkować ciasto , na połowę wyciętych kółeczek nakładać dżem , brzegi zwilżać (wodą , mlekiem lub roztrzepanym jajkiem) , przykrywać drugim kółeczkiem i dociskać na brzegach.

Ja jednak zastosowałam jeszcze inny sposób (tak zazwyczaj właśnie robię). Ciasta nie rozwałkowywałam , tylko urywałam po kawałku prosto z miski , rozpłaszczałam na dłoni , kładłam odrobinę dżemu i zawijałam formując pączka.

Gotowe pączki układać na ściereczce posypanej mąką (jeśli były zawijane , to łączeniem do dołu) i zostawić do wyrośnięcia. W międzyczasie rozgrzać olej do temp. 185 st.C. Smażyć pączki po minucie z każdej strony (u mnie trochę dłużej) na rumiano – sprawdzić patyczkiem , czy nie są surowe w środku. Odcedzić , wyłożyć na papierowy ręcznik i ostudzić. Obtaczać w drobnym cukrze lub cukrze pudrze.

Z podanej porcji wychodzi ok. 16 pączków.

SONY DSC

Faworki sezamowo-kokosowe


Karnawał jeszcze się nie skończył , a zatem proponuję znowu coś smażonego. Tym razem faworki , ale trochę inne niż te tradycyjne , bo z dodatkiem sezamu i mleczka kokosowego , a do tego lukrowane , a nie posypywane cukrem pudrem. I jeszcze jedno: ciasto łatwo się wyrabia i nie trzeba go tłuc wałkiem ! Mam nadzieję , że to dodatkowo zachęci Was do spróbowania , bo faworki są pyszne :-) Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 300 g mąki
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki sezamu
- 5 łyżek (70 g) masła
- 1 jajko
- 100 ml mleczka kokosowego

Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. W drugiej misce ubić jajko i wymieszać z mleczkiem kokosowym.
Zimne masło pokroić na drobne kawałeczki i rozetrzeć z mąką. Dodać sezam , a potem miksturę jajeczną – wymieszać do połączenia się składników. Następnie wyłożyć na blat i zagnieść gładkie ciasto (gdyby było zbyt twarde , należy dodać trochę mleczka kokosowego , a do zbyt luźnego dosypać mąki). Przykryć miską i zostawić na pół godziny. Po tym czasie ciasto cienko rozwałkować na kształt prostokąta , pociąć radełkiem lub nożem na krótkie paskie , po środku każdego robić nacięcie i przeplatać formując faworki. Smażyć na oleju na złotobrązowy kolor , odcedzać i osączać na papierowym ręczniku.

Lukier:
- 1 szkl. cukru
- 3/4 skl. wody

Wodę z cukrem wymieszać i gotować do tej pory , aż syrop zredukuje swoją objętość o połowę. Zestawić z ognia , maczać usmażone faworki , aż całe pokryją się lukrem , wyjmować i układać na kratce kuchennej do wystygnięcia.

SONY DSC

Ciasto z białek


Zwane jest także ciastem szklankowym. Proste i smaczne , idealne do wykorzystania zapasów białek (a potrzeba ich dokładnie tyle , ile zostało mi po ostatnich pączkach). Za makiem aż tak bardzo nie przepadam , zwłaszcza nie mielonym , więc połowę zastąpiłam wiórkami kokosowymi , a te z kolei uwielbiam , o czym zresztą już wiecie ;-)

Składniki:
- 1 szkl. mąki
- 1 szkl. maku (suchego, nie mielonego) lub wiórków kokosowych (dałam po połowie jednego i drugiego)
- 1 szkl. białek (8 sztuk)
- 1 szkl. cukru
- 1/2 szkl. stopionego masła (ostudzonego)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 szkl. bakalii (orzechy, rodzynki, owoce kandyzowane)
- 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

Białka ubić na sztywno, dosypując stopniowo cukier. Następnie wlewać masło , ciągle ubijając , oraz ekstrakt. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , makiem (wiórkami) i bakaliami , dodać do białek i wymieszać łyżką. Piec w formie keksowej (u mnie 12 x 22 cm) przez 40-50 minut w temp. 200-210 st.C.

SONY DSC

Boston Cream Doughnuts


To jedne z najpopularniejszych amerykańskich pączków.
Ciasto do nich powinno być bardzo puszyste i lekkie , ale przyznaję się bez bicia , że u mnie aż tak bardzo nie było , bo po pierwsze: jak zwykle się spieszyłam i nie pozwoliłam mu dobrze wyrosnąć , a po drugie wyszło nieco gęstsze niż przewiduje przepis (pomimo , że nie zużyłam całej mąki). Pączki nadziewa się dopiero po usmażeniu masą budyniową , a potem jeszcze zamacza lub smaruje się polewą czekoladową. W sumie sporo pracy , ale za to efekt końcowy to pokusa nie do odparcia ;-)

Przepis pochodzi z czekoladowej strony Godiva.


Krem budyniowy:
- 1/3 szkl. cukru
- 1 i 1/2 szkl. mleka
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
- 4 żółtka , o temp. pokojowej
- 2 łyżki (25 g) masła , o temp. pokojowej
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

W garnuszku z grubym dnem zagotować 1 szklankę mleka z cukrem od czasu do czasu mieszając , aż cukier się rozpuści. Resztę mleka wymieszać z mąką i żółtkami , wlać do gotującego się mleka i ciągle mieszając (łatwo się przypala) ponownie zagotować , aż masa zgęstnieje. Zdjąć z ognia , dodać masło i wanilię , dokładnie wymieszać i ostudzić od czasu do czasu mieszając , żeby nie zrobiła się „skórka”. Następnie szczelnie przykryć i wstawić do lodówki.

Ciasto:
- 3/4 szkl. ciepłego mleka
- 1 op. suszonych drożdży (2 i 1/4 łyżeczki)
- 1/3 szkl. cukru
- 3 i 1/4 szkl. mąki (ja dałam 3 szkl. i ciasto wyszło nieco za gęste)
- 5 łyżek (70 g) masła , o temp. pokojowej
- 4 żółtka , o temp. pokojowej
- 3/4 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki kardamonu (pominęłam)
- 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej (pomięłam)

Drożdże rozpuścić w mleku z 1 łyżeczką cukru i pozostawić na 3 minuty , aż zaczną się pienić.
Dodać 1 i 1/2 szkl. mąki i dokładnie wymieszać. Przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na 45 minut.
Dużą miskę natłuścić 1 łyżką masła. Do zaczynu dodać resztę masła , cukier , żółtka , sól i przyprawy (ja zamiast nich dodałam trochę cukru waniliowego). Dokładnie wymieszać mikserem lub łyżką , a następnie dodawać resztę mąki (1 i 1/2 szkl) po pół szklanki na raz. Miksować przez 5 minut – ciasto powinno być miękkie i nie dające się uformować w kulę , ale jeśli jest zbyt luźne , należy dodawać stopniowo po 1 łyżce pozostałą mąkę (1/4 szkl.).
Ciasto przełożyć do natłuszczonej miski , przewrócić , żeby pokryło się masłem z każdej strony. Miskę przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na ok. 2 godziny (ciasto powinno w tym czasie urosnąć trochę więcej niż dwukrotnie).
Dużą blachę lub stolnicę wyłożyć pergaminem i posypać mąką. Powierzchnię blatu również posypać mąką , wyłożyć ciasto i delikatnie przycisnąć w celu odgazowania. Za pomocą rąk , rozpłaszczyć ciasto na grubość ok. 12 mm. Przykryć folią i zostawić na 5 minut , żeby ciasto odpoczęło.
Okrągłą foremką do ciastek (ok. 6 cm średnicy) maczaną w mące , wycinać krążki. Za pomocą umączonej szpatuły przenosić pączki na przygotowany pergamin , poprawić kształt , jeśli się zdeformowały i zostawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut lub do momentu , aż urosną prawie dwukrotnie.

W dużym rondlu rozgrzać olej do temp. 185 st.C. Szpatułę maczać w gorącym oleju i przenosić nią wyrośnięte pączki do rondla. Smażyć 1 minutę lub półtorej (na złotobrązowo). Usmażone pączki odcedzać i osączać na papierowym ręczniku. Kiedy ostygną na tyle , żeby dało się je dotykać , zrobić z boku pączków otwory przez środek , za pmocą długiej nasadki od dekoratora. Ostudzić całkowicie przed nadziewaniem.

Polewa:
- 85 g czekolady (gorzkiej , półsłodkiej lub mlecznej – wedle uznania)
- 2 łyżki wody
- 4 łyżeczki syropu kukurydzianego typu „light”
- 1/3 szkl. cukru
- 1 łyżka masła , ogrzanego do temp. pokojowej

Zagotować wodę z cukrem i syropem. Zdjąć z ognia i dodać posiekaną czekoladę. Pozostawić na 2 minuty , dodać masło i wymieszać na gładką masę.

Krem budyniowy wyjąć z lodówki , dokładnie wymieszać , nałożyć do dekoratora z szeroką końcówką i napełniać wystudzone pączki. Następnie maczać w polewie (moja trochę za mocno zgęstniała , więc smarowałam nożem) i odkładać do zastygnięcia.

Według przepisu z podanej porcji wychodzi 12-14 pączków – u mnie wyszło kilka sztuk więcej.

SONY DSC

Muffiny dwukolorowe


Chciałam upiec coś słodkiego a , że nie miałam zbyt wiele wolnego czasu , to mój wybór padł na muffiny. Zresztą dosyć dawno ich tu u mnie nie było ;-) Trochę bardziej skomplikowane (jeżeli w ogóle można tak o muffinach powiedzieć , bo to chyba najprostsze z wypieków) , ponieważ ciasto trzeba podzielić na dwie części i nakładać do foremek malutkimi porcjami. Ja oczywiście musiałam sobie ułatwić zadanie i nakładałam łyżką , ale wtedy wychodzą tylko dwie lub trzy warstwy. Ogólnie muffinki z tego przepisu są całkiem smaczne, choć jak dla mnie trochę za suche – nie aż tak , jak np. babka piaskowa , ale ja po prostu wolę te zdecydowanie wilgotne.

Składniki na 12 sztuk:
- 2 szkl. mąki
- 1 płaska łyżka proszku do pieczenia
- duża szczypta soli
- 3/4 szkl. cukru
- 2 jajka
- 1 szkl. mleka
- 6 łyżek oleju lub roztopionego masła
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 2 łyżki „Nutelli” (lub po prostu kakao)

W jednej misce roztrzepać jajka z mlekiem , olejem i wanilią. Do drugiej miski przesiać mąkę z solą i proszkiem do pieczenia , wymieszać z cukrem. W środku zrobić wgłębienie , wlać mokre składniki i krótko , niedokładnie wymieszać. Ciasto podzielić na połowę. Do jednej dodać „Nutellę” (lub kakao) i wymieszać , drugą część pozostawić jasną. Nakładać łyżeczką na przemian jedno i drugie ciasto do foremek , aż do wyczerpania składników (trochę się spieszyłam i użyłam dużej łyżki , stąd u mnie tylko dwie warstwy , lekko zamieszane patyczkiem).
Piec w temp. 200 st.C przez ok. 20 minut.

SONY DSC

Pączki z dziurką na maślance (Buttermilk Donuts)

Karnawał w pełni , więc czas na coś smażonego. Kiedyś już podawałam jeden przepis na pączki maślankowe , ale bez drożdży. Tym razem wypróbowałam inną recepturę – z drożdżami i z proszkiem do pieczenia jednocześnie , a do tego bez jajek. Tego typu pączki są inne od tych tradycyjnych drożdżowych , ale bardzo smaczne. Ważne jest jednak , aby olej do smażenia rozgrzać do odpowiedniej temperatury , bo w zbyt niskiej pączki nasiąkną tłuszczem i będą niesmaczne , a przy zbyt wysokiej za szybko się zarumienią. Choć w tym przypadku lepiej nieco zawyżyć temperaturę , bo ciasto jest małosłodkie , więc aż tak łatwo się nie przypala , a dość duża ilość spulchniaczy sprawia , że „donaty” szybko się smażą i są małe szanse na to , że pozostaną surowe w środku. Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1 łyżka suszonych drożdży
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1/2 szkl. maślanki
- 3 łyżki tłuszczu roślinnego typu „Planta” (nie zastępować olejem)
- 3 łyżki cukru
- 2 i 1/2 – 3 szkl. mąki
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli

- olej do smażenia

Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na 5 minut. Dodać maślankę , rozpuszczony tłuszcz , cukier , 1 i 1/2 szkl. mąki , proszek do pieczenia i sól , dobrze wymieszać. Następnie dosypać tyle mąki , żeby powstało miękkie ciasto. Wyłożyć je na posypany mąką blat i chwilę zagniatać , po czym rozwałkować na grubość ok. 12 mm i wycinać kółka o średnicy ok. 6 cm , a w środku jeszcze malutkie kółeczka. Poukładać na posypanej mąką powierzchni , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut lub do podwojenia objętości.
Olej rozgrzać do temp. 190 st.C. Partiami wkładać pączki i smażyć ok. 2 minuty , a następnie przewrócić. Wyjmować na ręcznik papierowy do odsączenia. Ciepłe pączki polukrować (lukier zrobiłam z ok. 3/4 szkl. cukru pudru i niewielkiej ilości mleka).

Z podanej porcji wychodzi 14-20 pączków.

SONY DSC

Duet biszkoptowy z jogurtem


Warstwowe , ale bardzo proste ciasto. Przepis na nie miałam zapisany już od dawna w swoim notatniku , ale jakoś nigdy wcześniej nie było okazji , żeby z niego skorzystać. Prawdopodobnie pochodzi on tak naprawdę z gazetki „Ciasta domowe” , bo z doświadczenia wiem , że tamtejsze przepisy choć ciekawe , to często wymagają dopracowania. Tak było i z tą recepturą. Piekłam to ciasto już dwa razy , jednak za pierwszym razem dolna warstwa wyszła zbyt tłusta , a biszkopt aż za bardzo puszysty. Dokonałam kilku zmian i za drugim razem ciasto było zdecydowanie lepsze. Być może za trzecim też jeszcze bym trochę pokombinowała (pominęłabym proszek do pieczenia w biszkopcie i dodała więcej mąki do ciasta dolnego) , ale póki co zostawiam tak jak jest , bo ciasto już jest dobre – delikatne i mięciutkie , a dzięki jogurtowi wyraziste w smaku.

Ciasto:
- 10 dag mąki
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 dag masła
- 10 dag cukru pudru
- 1 żółtko
- 2 łyżki śmietany

Biszkopt:
- 3 jajka
- 3 łyżki cukru
- 3 czubate łyżki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Ponadto:
- 2 kubki (u mnie po 170 g każdy) jogurtu brzoskwiniowego (wyjąć wcześniej z lodówki , żeby się ogrzał)
- posiekane orzechy laskowe do posypania

Na ciasto: Masło utrzeć z cukrem pudrem , żółtkiem i śmietaną. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i wymieszać. Ciasto wyłożyć do blaszki (20 x 30 cm) i równo rozsmarować. Piec w temp. 180 st.C przez ok. 20 minut (nie musi być zarumienione , ale sprężyste w dotyku).

Na gorące ciasto wyłożyć jogurty i piec jeszcze 5 minut.

Utrzeć żółtka z cukrem i 2 łyżkami wody , połączyć z ubitą pianą z białek i mąką wymieszaną z proszkiem. Wyłożyć na ciepłe ciasto i posypać orzechami. Piec kolejne 15-20 minut.