weekendowa_piekarnia_baner

Niemiecki chleb wiejski


W końcu udało mi się dołączyć do „weekendowych piekarzy” :-) Jest to już 27. edycja wspólnego pieczenia , której gospodyni , Liska , tym razem zaproponowała przepis na niemiecki chleb wiejski. Prosty w przygotowaniu , z chrupiącą skórką i mięciutkim wnętrzem. Nie dodawałam przypraw , bo żadnej z nich po prostu nie miałam , ale i tak chlebek bardzo mi smakował.

Poniżej cytuję przepis podany przez Liskę.

Niemiecki wiejski chleb żytnio-pszenny
Czas przygotowania:
12-24 godziny wcześniej: odświeżenie zakwasu
8-14 minut: zagniatanie
10 minut: odpoczywanie chleba
2-2,5 godziny pierwsze wyrastanie
1-1,5 godziny: drugie wyrastanie
40 minut: pieczenie

100 g (1/2 szklanki) aktywnego żytniego zakwasu (dokarmionego 12-24 godziny wcześniej)
350 g (1,5 szklanki) wody
5 g (1 łyżeczka) suszonych drożdży instant (ja użyłam świeżych)
350 g (2 i 1/4 szklanki) mąki żytniej jasnej, chlebowej (użylam typ 720)
130 g (3/4 szklanki) mąki pszennej (użyłam mąki chlebowej)
20 g (1 łyżka) otrębów żytnich lub pszennych
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kminu indyjskiego
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kopru włoskiego
1/4 łyżeczki zmielonego anyżu
10 g (1,5 łyżeczki) soli morskiej

Do posypania: otręby żytnie

12-24 godzin wcześniej należy odświeżyć zakwas. Można to zrobić używając 2 łyżek zakwasu i równych części mąki żytniej chlebowej i wody. Tak, by całość wyniosła 100 g. Można też po prostu dokarmić zakwas dowolnym sposobem.

Następnego dnia:

Wlać wodę do dużej miski, dodać drożdże, mąkę żytnią, pszenną, otręby, przyprawy i sól. Następnie wlać zakwas i dokładnie wyrobić ciasto. Można to zrobić używając miksera: miksować 8 minut, następnie dać odpocząć ciastu i miksować pnownie przez 3-5 minut.
Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. 2 – 2,5 godziny. Ciasto mniej więcej podwoi swoją objętość.
Keksówkę o długości 28 cm wysmarować olejem i wysypać otrębami żytnimi.
Przelać ciasto, posypać jego wierzch otrębami i odstawić do wyrastania – ciasto wypełni całą formę. Zajmie mu to ok. 1-1,5 godziny.

Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno piekarnika wsypać 1/2 – 1 szklanki kostek lodu.
Wstawić wyrośnięty chleb. Piec 10 minut. Zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 30 minut. Chleb jest upieczony, jeśli wyjęty z formy i popukany d spodu wydaje głuchy odgłos. Gdyby tak nie było, należy wyjąć go z formy i dopiekać jeszcze chwilę, 5-10 minut.
Po upieczeniu chleb spryskać wodą i wstawić do piekarnika na 3 minuty. Dzięki temu będzie miał błyszczącą skórkę.

Upieczony chleb położyć na kratce kuchennej i zostawić do całkowitego wystudzenia.
Zachowuje świeżość przez kilka dni.


kuchnia_wielkanocna

Sernik z brzoskwiniami

To chyba jeden z najpopularniejszych serników. Swego czasu piekłam go prawie na każde święta , tylko ostatnio trochę o nim zapomniałam wypróbowując nowe przepisy. Jednak z okazji Wielkanocy przygotowałam ciasta jedynie ze starych , dobrych , wielokrotnie sprawdzonych przepisów , pośród których znalazł się także ten oto serniczek. A , że nigdy wcześniej nie podawałam tego przepisu , więc myślę , że czas najwyższy to nadrobić , bo zdecydowanie jest tego wart :-)


Ciasto:
- 3 szkl. mąki
- 1 kostka margaryny
- 3 łyżki cukru
- 5 żółtek
- 2-3 łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , posiekać z margaryną , dodać resztę składników i zagnieść. Większą część ciasta wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) najlepiej wyścielonej pergaminem , a resztę owinąć w folię i włożyć do zamrażalnika.

Masa serowa:
- 1/2 kg sera białego
- 1 jajko
- 1 budyń śmietankowy
- 1/2 kostki masła
- 1/2 szkl. cukru

Ponadto:
- 1 duża puszka brzoskwiń
- 5 białek
- 1 szkl. cukru pudru

Brzoskwinie odcedzić i poprzekrajać na mniejsze części.
Miękkie masło utrzeć z cukrem , dodać zmielony ser , jajko i proszek budyniowy. Dokładnie utrzeć.
Białka ubić na sztywno , wsypać cukier puder i jeszcze przez jakiś czas ubijać.

Masę serową wyłożyć na ciasto do blaszki , poukładać brzoskwinie , przykryć pianą , a wierzch posypać startą resztą ciasta. Piec przez około 1 godzinę w temp. 180-190 st.C.


SONY DSC

Muffiny z otrębami i rodzynkami (Raisin Bran Muffins)


Dawno nie było u mnie muffinów… ;-) Tym razem w nieco zdrowszej wersji , bo z otrębami i „chudym” mlekiem. Cukru też w nich nie ma zbyt wiele , ale ja od siebie dodałam trochę więcej , bo już raz się „nacięłam” i zamiast pysznych , słodziutkich , czekoladowych muffinów , wyszły czekoladowe chlebki. Autorka książki , z której pochodzi przepis , Susanna Tee , chyba po prostu lubi takie małosłodkie wypieki – jak dla mnie za mało. I teraz już wiem , że w każdym przepisie będę automatycznie zwiększać ilość cukru. Tutaj akurat mogłam zostawić te pół szklanki , w końcu miały to być zdrowe muffiny , ale przezornie wsypałam więcej. A tak właściwie to co to za miarka „pół szklanki z czubkiem” ? Nie można napisać po prostu 2/3 szklanki – lepiej by wyglądało i smak też byłby lepszy ;-)

W związku z tym , że jest to ostatni przedświąteczny wpis , życzę Wam wspaniałych , zdrowych , ciepłych i radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w gronie najbliższych , przy suto zastawionym stole pełnym pyszności , a w poniedziałek mokrego Śmigusa-dyngusa :-)



Składniki na 12 sztuk:
- 1 szkl. mąki
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 2 i 1/4 szkl. otrębów pszennych
- 1/2 szkl. z czubkiem drobnego cukru (dałam 3/4 szkl.)
- 1 szkl. rodzynków
- 2 duże jajka
- 1 szkl. mleka (1% tłuszczu)
- 6 łyżek oleju słonecznikowego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać do dużej miski. Dodać otręby , cukier i rodzynki , wymieszać.
W drugiej misce lekko ubić jajka , dodać mleko , olej i wanilię. Wlać do miski z suchymi składnikami i lekko wymieszać (niezbyt dokładnie). Nakładać łyżką do foremek muffinkowych. Piec w temp. 200 st.C przez około 20 minut (sprawdzić patyczkiem). Po upieczeniu zostawić w formie na 5 minut , a następnie wyjąć na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

SONY DSC

Chrupiące bułeczki


Kolejny przepis , któremu trzeba poświęcić dwa dni. Jeżeli wszystko dobrze się rozplanuje , to nie będzie to wcale uciążliwe , a wręcz pomocne , bo już z samego rana możemy mieć gotowe , chrupiące bułeczki. I mam tu na myśli naprawdę baaardzo chrupiące bułeczki. Za pierwszym razem (piekłam już trzykrotnie) trochę za długo przetrzymałam je w lodówce i wyszły wręcz za twarde. Dlatego też , aby uniknąć „przesuszenia”, proponuję skorzystać z moich uwag , które wpisałam pod przepisem. Właściwie , to bułeczki nie muszą leżakować w lodówce przez całą noc , ale , jeśli chcemy je mieć świeżo upieczone na śniadanie i to bez zarywania nocy , to chyba nie ma innego wyjścia. Oczywiście ostatecznie można je upiec od razu po wyrośnięciu (bez wkładania do lodówki) , ale wtedy nie będą już takie chrupiące , a w tym cały ich urok ;-)

Starter:
- 1/2 szkl. wody
- 1 szkl. mąki
- 1/8 łyżeczki drożdży instant

Wymieszać wszystko razem , przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na całą noc.

Ciasto właściwe:
- wyrośnięty ‚starter’
- 3 i 1/2 szkl. mąki
- 1 szkl. wody
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 1/4 łyżeczki drożdży instant (dałam odrobinę więcej zwykłych drożdży suszonych , rozpuszczonych wcześniej w wodzie)

Wszystkie składniki razem wymieszać (ręcznie , mikserem lub w maszynie do chleba) i wyrabiać , aż ciasto będzie miękkie i jednolite , ale wciąż odrobinę klejące. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny , delikatnie odgazowując i odwracając ciasto po 1 i po 2 godzinach wyrastania.
Ciasto wyłożyć na lekko natłuszczoną lub posypaną mąką powierzchnię , podzielić na 12 części i uformować z nich kulki. Poukładać na wyłożonej pergaminem blasze , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1,5 – 2 godz. , do podwojenia objętości. Następnie blachę wstawić do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.
Nagrzać piekarnik do 220 st.C. Bułki wyjąć z lodówki , posmarować białkiem wymieszanym z 1/2 szkl. wody (można to pominąć , bo różnica jest prawie niezauważalna) , po środku każdej bułeczki zrobić nacięcie ostrym nożem , wstawić do piekarnika i piec 20-25 minut (na rumiano).

Uwagi:
Wstawiając blachę z bułeczkami do lodówki należy upewnić się , że jest w miarę szczelnie przykryta folią , w przeciwnym razie bułeczki po leżakowaniu w chłodzie mogą się zrobić wysuszone z wierzchu , a po upieczeniu wręcz twarde , zwłaszcza , jeśli planujemy upiec je dopiero na drugi dzień – wtedy bułki musiałyby pozostać w lodówce całą noc i jeszcze pół dnia.
Lepiej jest zacząć wszystko z rana. Przygotować ‚starter’ , zostawić go na 8-10 godzin , a po południu i wieczorem zrobić resztę. Zanim położymy się spać , bułeczki powinny już odpowiednio urosnąć i wtedy można je wstawić do lodówki.
Chyba , że chcemy mieć świeże bułeczki na kolację , wtedy robimy dokładnie według przepisu , a blachę przed pieczeniem wstawiamy do lodówki tylko na kilka godzin.

SONY DSC

Prosty chleb na (niby)zakwasie


To przepis głównie dla tych , którzy jeszcze nie odważyli się na wyhodowanie prawdziwego zakwasu. Do tego chleba używa się takiego „szybkiego” zakwasu drożdżowego , który tak właściwie nawet nie zasługuje na to miano ;-) W każdym bądź razie chleb według tego przepisu nie jest taki „bułkowaty” jak typowe chleby drożdżowe , ma lepszą strukturę i smak. Niestety na jego przygotowanie potrzebujemy dwóch dni , ale to właśnie dzięki tak długiemu czasowi wyrastania chlebek nabiera cech zakwasowca. Oczywiście nie dorównuje takiemu prawdziwemu chlebowi na zakwasie , ale myślę , że to dobry początek :-)
Przepis pochodzi z tej strony.

Starter:
- 1 szkl. ciepłej wody
- 1/4 łyżeczki drożdży
- 1 szkl. mąki pszennej (najlepiej o dużej zawartości białka)

Składniki wymieszać w małej misce , przykryć folią i zostawić na 4-6 godzin w temp. pokojowej , aż podwoi swoją objętość.

Sponge:
- wyrośnięty ‚starter’
- 3/4 szkl. ciepłej wody
- 2 szkl. mąki

Wszystko razem wymieszać , przykryć folią i ponownie odstawić do wyrośnięcia w temp. pokojowej na 4-8 godzin , aż urośnie trzykrotnie. Równie dobrze można wynieść ciasto do chłodnego pomieszczenia (ok. 10 st.C) i zostawić na całą noc. Można też wstawić do lodówki , ale po wyjęciu trzeba poczekać , aż ciasto urośnie (trwa to kilka godzin).

Ciasto właściwe:
- ‚sponge’
- 1 i 1/2 szkl. mąki
- 2 łyżeczki soli

Mąkę wymieszać z solą i dodawać stopniowo do ‚sponge’ , wyrabiać do momentu , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne , choć wciąż odrobinę klejące się do rąk (jeśli keli się za bardzo , dodać jeszcze mąki). Włożyć do naoliwionej miski , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę (do podwojenia objętości). Następnie ciasto lekko odgazować i uformować bochenek. Włożyć do koszyka lub miski wyłożonej ściereczką i posypanej mąką , łączeniem do góry. Przykryć folią i ponownie zostawić do wyrośnięcia (prawdopodobnie zajmie to mniej niż godzinę).
Piekarnik nagrzać do 220 st.C. Wyrośnięty bochenek ostrożnie wyłożyć na lekko posmarowaną tłuszczem i posypaną mąką blachę. Na wierzchu zrobić kilka nacięć ostrym nożem i wstawić do piekarnika. Piec 15 minut , następnie zmniejszyć temperaturę do 200 st.C i piec jeszcze 35-40 minut (ja na koniec musiałam jeszcze odwrócić bochenek i kilka minut podpiec spód).

Uwagi:
Jeżeli chcemy , żeby chleb miał dodatkowo chrupiącą skórkę , należy na najniższej półce piekarnika postawić pustą blachę (najlepiej jakąś starą , nie używaną) , nagrzać piekarnik , a tuż przed włożeniem chleba wlać na blachę 3-4 szklanki gorącej wody (ostrożnie , żeby się nie oparzyć !). Dodatkowo spryskać wodą ścianki piekarnika , zamknąć na chwilę drzwiczki , a następnie wstawić blachę z przygotowanym bochenkiem.

SONY DSC

Makaroniki kokosowe


Miało nie być w najbliższym czasie nic kokosowego , ale zostały mi akurat 3 białka , więc pomyślałam , że spożytkuję je robiąc makaroniki. Najpierw miały to być najprostsze kokosanki bezowe , ale znalazłam przepis , dzięki któremu mogłam przy okazji zużyć zalegający w szafce syrop kukurydziany. I co mi z tego wyszło ? Dokładnie to , czego się obawiałam – nie mogłam przestać ich jeść ;-)) Kokosowe , bardzo słodkie i lekko ciągnące w środku.
Jedna uwaga , jeśli mamy zamiar zachować makaroniki jeszcze na drugi dzień , to najlepiej włożyć je do szczelnie zamkniętego pojemnika. W przeciwnym razie zaczną się kleić.
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 3 białka
- 1/2 szkl. cukru
- 1/2 szkl. syropu kukurydzianego (golden corn syrup)
- szczypta soli
- 1/2 szkl. mąki
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 2 i 1/2 szkl. słodzonych wiórków kokosowych

Białka ubić z cukrem i solą na parze (miskę postawić na garnku z wrzącą wodą). Kiedy masa będzie ciepła , zdjąć miskę z garnka , dodać syrop , wanilię , mąkę i wiórki kokosowe. Wymieszać , przykryć i wstawić do lodówki na około 1 godzinę , aż masa zgęstnieje.
Nakładać łyżką małe porcje na blachę wyłożoną pergaminem , w dość dużych odstępach. Piec w temp. 160 st.C. 15-20 minut lub do momentu , aż makaroniki będą złoto-brązowe. Wyjąć z piekarnika i studzić na blasze około 10 minut , następnie przełożyć na kratkę kuchenną i ostudzić całkowicie.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.

kuchnia_wielkanocna

Babka amsterdamska

Całkiem przypadkowo załapałam się na dwie akcje kulinarne jednocześnie , a to za sprawą tej oto babki. Ponownie skorzystałam z gazetki „Ciasta domowe” i znalazłam przepis , z którego jeszcze nie korzystałam. Babeczka jest bogata w składniki , więc powinna zadowolić każdego – zawiera ser , śliwki , mak i orzechy. Jest przy niej trochę pracy , ale za to jaka satysfakcja z efektu końcowego. Przyznaję , że do ostatniej chwili nie wiedziałam dokładnie jak poukładać poszczególne kawałki ciasta w formie (brak dokładnej instrukcji) , ale chyba najgorzej nie wyszło ;-) I na koniec jeszcze jedna uwaga własna: osobiście wolę , żeby nadzienie było odrobinę słodsze , więc proponuję próbować i słodzić do smaku , według własnych upodobań. Ogólnie babka super – cieszy oko i podniebienie :-)

Ciasto:
- 500 g mąki
- 30 g drożdży świeżych (dałam 3 łyżeczki suszonych)
- 1 szkl. mleka
- 100 g masła
- 100 g cukru
- 2 żółtka
- zapach cytrynowy
- szczypta soli

Nadzienie serowe:
- 125 g zmielonego białego sera
- 1 łyżka cukru (lub więcej – do smaku)
- 1 żółtko
- 2 łyżki rodzynków
- 2 łyżki soku cytrynowego

Nadzienie makowe:
- 100 g mielonego maku
- 1 łyżka cukru (lub więcej – do smaku)
- 2 łyżki tartej bułki
- szczypta cynamonu
- 1 łyżka rumu (pominęłam)
- 1/2 szkl. gorącego mleka

Nadzienie śliwkowe:
- 150 g musu śliwkowego (dałam dżem śliwkowy)
- 1 łyżka cukru
- szczypta cynamonu

Nadzienie orzechowe:
- 100 g zmielonych orzechów laskowych
- 2 łyżki tartej bułki
- szczypta cynamonu
- 1 łyżka cukru (lub więcej – do smaku)
- 1 łyżka rumu (pominęłam)
- 1/2 szkl. gorącego mleka

Przygotowanie ciasta drożdżowego:
Wszystkie składniki ogrzać do temperatury pokojowej. Drożdże wymieszać z 1/2 szkl. mleka i łyżeczką cukru. Mąkę przesiać do miski , na środku zrobić wgłębienie , wlać rozpuszczone drożdże , posypać odrobiną mąki i zostawić do wyrośnięcia. Następnie dodać żółtka utarte z resztą cukru , pozostałe mleko i sól. Na koniec wlać roztopione i ostudzone masło. Wyrabiać tak długo , aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (aż podwoi swoją objętość).

Składniki na 4 rodzaje nadzienia wymieszać osobno , przykryć i odstawić , aby przeszły aromatem , na czas wyrastania ciasta.
Wyrośnięte ciasto lekko odgazować i podzielić na 24 części. Kolejno rozwałkowywać je na stolnicy lekko posypanej mąką (u mnie nie trzeba było podsypywać) na cienkie placki. Na każde 6 kawałków nałożyć do połowy jeden rodzaj nadzienia , przykryć nie posmarowaną połówką.


Tak przygotowane kawałki ciasta układać na wzór dachówek w formie do babek , obficie posmarowanej masłem. Odstawić do wyrośnięcia. Piec około 50 minut w temp. 200 st.C , zaraz po wyjęciu z piekarnika posypać cukrem pudrem.

Uwagi:
Jak na mój gust , nadzienie powinno być trochę słodsze.
Zastanawiałam się jak właściwie powinnam poukładać te „dachówki” w formie i w końcu wyszło mi coś takiego:

Pierwsza warstwa…

Kolejne…

I całość (placuszki na wierzchu ułożyłam odwrotnie niż wcześniejsze – stroną „otwartą” do środka)

A tak wyglądała babka po wyrośnięciu


P.S. Należy starać się , żeby nie układać placuszków o jednakowym nadzieniu w tym samym miejscu (jeden na drugim). Najlepiej , żeby w każdym kawałku ukrojonej babki znalazła się warstwa każdego nadzienia.

SONY DSC

Pieczarki


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te ciasteczka na blogu Andzi-35 , od razu wiedziałam , że muszę je upiec. Może nie tyle dla samego smaku (nie przepadam za wypiekami piaskowymi) , ale ze względu na ich oryginalny wygląd. Robi się je dosyć szybko i pomimo , że surowe ciasto jest bardzo miękkie , to łatwo daje się formować i nie klei do rąk. Jedyny problem miałam ze znalezieniem odpowiedniej butelki , bo najlepsza była by taka z gwintem o małej średnicy. Na szczęście przyszła mi wtedy na pomoc… solniczka :-) I tak oto powstały słodkie pieczarki , rozsypujące się w ustach. Dokonałam jednak pewnej zmiany i połowę mąki ziemniaczanej zastąpiłam pszenną oraz dodałam kilka kropli aromatu śmietankowego. W rezultacie otrzymałam całkiem smaczne ciasteczka , tylko koniecznie trzeba mieć do nich coś do popicia ;-) Przepis podała Krystyna9 na forum CinCin.

Składniki:
- 1 jajko
- 2 szklanki mąki ziemniaczanej (dałam 1 szkl. ziemniaczanej + 1 szkl. pszennej)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 150 g margaryny
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
- 4 czubate łyżki cukru pudru
- kilka kropli aromatu śmietankowego (dodałam od siebie)

- kakao

Potrzebna będzie jeszcze pusta , sucha butelka (ja użyłam solniczki ;-)

Miękką margarynę utrzeć z cukrem pudrem i ew. aromatem , wbić jajko i dalej ucierać na pulchną , jednolitą masę. Obydwie mąki razem z sodą , dodać do masy , dobrze wymieszać. Nabierać łyżką ciasto , formować w dłoniach kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blasze wyścielonej pergaminem. Do małego pojemniczka wsypać kakao. Końcówkę butelki maczać w kakao i delikatnie wciskać w kulki z ciasta. Gotowe „pieczarki” piec ok. 15 minut w temp. 180 st.C.

SONY DSC

Drożdżówki fantazyjne


Takie (albo bardzo podobne) drożdżówki widziałam już na kilku blogach. Od razu spodobał mi się sposób , w jaki zostały przygotowane – prosty , a przy tym efektowny. Z ciastem nie ma większych problemów , bo łatwo daje się formować , a nadzienie – kto jakie lubi. W oryginale był to krem patisserie , a ja dałam zwykły budyń waniliowy. Bułeczki pyszne ! Bardzo mięciutkie , puszyste , a do tego ładnie się prezentują. Przepis podała Hazo na forum CinCin.

Składniki na 15 sztuk:
- 500 g mąki
- 2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
- 70 g cukru
- 260 g mleka
- 1 jajko
- 50 g masła
- 1 łyżeczka soli (dałam trochę mniej)

Dodatkowo:
- 1 jajko do posmarowania
- nadzienie (krem patissiere , gęsty dżem , masa serowa , co kto lubi – u mnie budyń waniliowy)

Mąkę i cukier wsypać do miski , na środku zrobić dołek , wlać ciepłe mleko i wsypać drożdże. Odstawić na kilka minut , aż drożdże zaczną „bąbelkować”. Następnie dodać pozostałe składniki (oprócz masła) i dobrze wyrobić. Kiedy ciasto zacznie odstawać od ścianek naczynia , wlać rozpuszczone (ostudzone) masło i znowu dobrze wyrobić. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 1 – 1,5 godziny.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na posypaną mąką stolnicę , odgazować , złożyć 3-4 razy , uformować kulę i odłożyć na 30 minut. Następnie podzielić na 15 kawałków (o wadze ok. 60 g każdy) , uformować kulki i zostawić na 25 minut.
Każdą kulkę rozwałkować na kształt prostokąta o wymiarach 10×14 cm. W górnej części położyć 1 łyżkę nadzienia (lekko rozsmarowując na boki) , a dolną ponacinać w „grzebień”.

Górną część zawinąć do środka , dobrze docisnąć brzegi.

Następnie założyć poszczególne „zęby” grzebienia do góry.


Tak przygotowane drożdżówki poukładać na blasze wyłożonej pergaminem , przykryć i odstawić na około 45 minut do wyrośnięcia. Tuż przed wstawieniem do piekarnika posmarować roztrzepanym jajkiem (ew. posypać płatkami migdałowymi). Piec w temp. 200 st.C. przez około 20 minut.

hawajski-weekend

Babka hawajska

Tak się zastanawiałam co mogłabym przygotować na Hawajski weekend i nagle mnie olśniło. Czy może być coś bardziej odpowiedniego od babki hawajskiej? Jak do tej pory jakoś nie miałam okazji , żeby się za nią zabrać , a teraz nadarzyła się świetna okazja. Babeczka jest słodka , puszysta i aromatyczna. Dodatkowo można ją oblać rozpuszczoną czekoladą i udekorować bitą śmietaną oraz kawałkami kandyzowanego ananasa. Przepis pochodzi z gazetki „Ciasta domowe” /nr 35 z 1994 roku.

Składniki:
- 300 g masła
- 300 g cukru
- 5 jaj
- 100 g rodzynek
- 5 łyżek rumu (pominęłam)
- zapach waniliowy (kilka kropli)
- szczypta imbiru
- 200 g kandyzowanych ananasów (dałam odsączone z puszki – 4 plastry)
- 100 g drobno posiekanych migdałów (moje były w większości zmielone)
- 250 g mąki
- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

Cukier utrzeć z jajkami , aromatem waniliowym i imbirem. Rodzynki wsypać do miseczki i skropić rumem (ja przepłukałam tylko gorącą wodą). Ananasy pokroić w kostkę. Miękkie masło utrzeć na puszystą masę i powoli łączyć z utartą masą jajeczną. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia , wymieszać z migdałami. Ostrożnie domieszać do ciasta. Na koniec wsypać rodzynki i ananasy (część z nich można zostawić do dekoracji).
Formę nasmarować tłuszczem i wysypać tartą bułką , nałożyć ciasto. Piec około 1 godziny w temperaturze 180-200 st.C. (sprawdzić patyczkiem , ja piekłam 5 minut krócej)
Upieczone ciasto wyłożyć na kratkę kuchenną do ostygnięcia. Można posypać cukrem pudrem lub oblać rozpuszczoną półsłodką czekoladą , a tuż przed podaniem udekorować jeszcze bitą śmietaną z kawałkami ananasa.