SONY DSC

Muffiny bananowo-kokosowe


Ostatnio miałam wielką ochotę na coś kokosowego i żeby można było to przygotować bardzo szybko. A cóż lepszego od muffinów nadaje się na taką okazję ? Co prawda zakupiłam niedawno pewną książeczkę z samymi przepisami na muffiny i babeczki , ale niestety nie znalazłam w niej tego , czego szukałam. No , ale od czego jest internet ;-) Przejrzałam kilka stron i szybko trafiłam na to , co chciałam – pyszne , słodziutkie muffinki , posypane wiórkami kokosowymi , które podczas pieczenia tak cudownie się przyrumieniły. Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki (podobno na 8 sztuk , ale ja rozłożyłam ciasto do 12 foremek):
- 1 i 1/4 szkl. mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki soli
- 2 bardzo dojrzałe banany (3/4 szkl. po rozgnieceniu)
- 11 dag masła
- 2/3 szkl. cukru
- 1 duże jajko
- 1/2 łyżeczki wanilii
- 3/4 szkl. słodzonych wiórków kokosowych (1/2 do ciasta + 1/4 do posypania)

W jednej misce wymieszać razem mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. W drugiej roztrzepać jajka z cukrem , rozgniecionymi bananami , roztopionym i ostudzonym masłem , wanilią i 1/2 szkl. wiórków kokosowych. Połączyć zawartość obu misek i lekko , niedokładnie wymieszać. Nałożyć łyżką do foremek muffinkowych i posypać po wierzchu resztą wiórków kokosowych (1/4 szkl.). Piec ok. 25 minut w temperaturze 180-200 st.C.

SONY DSC

Ciasto z brzoskwiniami


W oryginale to ciasto wyglądało troszkę inaczej i zastanawiałam się , czy sposób wykonania ma tak istotne znaczenie (akurat w tym przypadku). Otóż przepis jest bardzo prosty , a ja jeszcze bardziej ułatwiłam sobie zadanie – zamiast część składników ubić w jednej misce , a drugą część osobno , to ubiłam w jednej misce , zmieniając tylko kolejność. Piekłam to ciasto dwa razy pod rząd (co niesłychanie rzadko mi się zdarza) , a to dlatego , że tak nam posmakowało , no i mało przy nim pracy. Jednak uparcie za każdym razem robiłam po swojemu , a dodatkowo zmniejszałam ilość proszku do pieczenia i cukru. Jeśli chodzi o cukier , to m-żonek uznał , że słodsza wersja była lepsza (co nie znaczy , że druga wersja była za mało słodka , bo jak na mój gust , wcale nie była) , a jeśli chodzi o proszek do pieczenia , to następnym razem dałabym tylko 1 łyżeczkę. Z 1,5 łyżki do 1 łyżeczki ? – ano właśnie tak , bo według mnie ciasto wyszło zbyt puszyste , przypominające zwykły biszkopt , tylko trochę bardziej wilgotne. Niemniej jednak zajadaliśmy się nim i za pierwszym i za drugim razem. Gdyby nie to zdjęcie oryginału , to pewnie uznałabym , że ciasto takie właśnie powinno być , a tak… za wszelką cenę dążę do tego „ideału” (który tak naprawdę może nie być lepszy w smaku , ale ja po prostu muszę to sprawdzić) , więc chyba niedługo będzie do trzech razy sztuka ;-)
Przepis zaczerpnęłam z tej strony.

Nadzienie:
- 3 duże brzoskwinie lub 1 puszka brzoskwiń (użyłam z puszki)
- 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu (dałam tylko 1/2 łyżeczki)
- 1/8 łyżeczki imbiru

Brzoskwinie obrać (te z puszki dobrze odsączyć) , pokroić w kostkę , posypać cynamonem i imbirem , wymieszać.

Ciasto:
- 3 szkl. mąki
- 1 i 1/2 łyżki proszku do pieczenia (dałam zdecydowanie mniej – za pierwszym razem niepełną łyżkę , a za drugim ok. 1/2 łyżki)
- szczypta soli
- 1 szkl. oleju
- 2 szkl. cukru (dałam trochę mniej)
- 4 jajka
- 1/4 szkl. syropu z brzoskwiń
- 1 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Oddzielnie ubić olej z cukrem na kremową masę. W jeszcze jednej misce ubić jajka na jasną , pienistą masę , dodać syrop i wanilię. Wymieszać z masą olejową i jeszcze ubijać. Następnie wymieszać z mąką. Połowę ciasta wyłożyć do dobrze wysmarowanej tłuszczem i posypanej mąką formy z kominkiem (użyłam zwykłej kwadratowej). Posypać brzoskwiniami i zalać resztą ciasta. Piec 50-55 minut w temp. 160-180 st.C.

SONY DSC

Mleczny chleb na zakwasie


Często zdarza mi się , że niektóre przepisy wstawiam z poślizgiem , czasami nawet całkiem dużym , zwłaszcza , jeśli po drodze są jakieś akcje kulinarne. Tak było i z tym chlebem – do tej pory zdążyłam go upiec już trzy razy ! Na początku szukałam po prostu przepisu na jakiś chleb z dodatkiem zakwasu , ale taki „ekspresowy”. Wydawało mi się , że będzie to niemożliwe , bo zazwyczaj zakwasowce wymagają przynajmniej 12 godzin na przygotowanie. Takie są zresztą najlepsze , ale tym razem nie mogłam czekać aż tak długo. Chlebek z przepisu AgusiH. okazał się strzałem w dziesiątkę – szybki w przygotowaniu , delikatny i wilgotny w środku , o cienkiej skórce i neutralnym smaku. Może nie zachowuje tak długo świeżości jak typowy chleb na zakwasie , ale bez obaw , jest taki smaczny , że na pewno długo nie poleży.


Składniki:
- 1 szkl. zakwasu pszennego lub żytniego
- 2/3 szkl. mleka
- 1/4 szkl. wody źródlanej
- 2 łyżki roztopionego masła
- 1 płaska łyżka cukru
- 1 łyżka soli gruboziarnistej
- 3 i 1/4 szkl mąki pszennej
- 1 łyżeczka drożdży

Na wierzch:
- 1 jajko
- 2 łyżki słodkiej śmietanki
- ew. pestki dyni i słonecznika

Sposób przygotowania:
Doprowadzić zakwas do temperatury pokojowej. Wymieszać z ciepłym mlekiem.

METODA MANUALNA:
Drożdże rozpuścić w 1/4 szkl ciepłej wody, dodać cukier i 2-3 łyżki mąki.
Resztę mąki wymieszać z solą, miksturą drożdżową i zakwasem. Wyrabiać, pod koniec dodając roztopione masło. Zostawić na 1 godz. do wyrośnięcia w cieple, przykryte wilgotną ściereczką.

MASZYNA DO CHLEBA:
Wlać do maszyny zakwas z mlekiem. Nastawić na program: wyrabianie ciasta. Dodać resztę składników w/g instrukcji dołączonej do maszyny. Zostawić w maszynie do końca programu (rośnięcie trwa ok. 1 godz.).

NASTĘPNIE:
Natłuszczonymi rękami wyjąć ciasto, lekko wyrobić. Na posypanej mąką powierzchni uformować 2 okrągłe bochenki (ja uformowałam 1 podłużny). Zostawić do wyrośnięcia na 1 godz. na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykryte natłuszczoną folią.
Nagrzać piekarnik do 240 stopni, spryskać wodą. Posmarować bochenki jajkiem roztrzepanym z odrobiną słodkiej śmietanki. Jeden bochenek posypać pestkami dyni, drugi pestkami słonecznika.
Piec 10 minut w 240 stopniach, potem jeszcze 20 minut w 190 stopniach.

tydzien-kuchni-rosyjskiej

Watruszki z serem



Watruszki to takie rosyjskie bułeczki drożdżowe. Najbardziej przypominają znane mi już od dawna kołaczyki z serem. Są mięciutkie i mają dużo serowego nadzienia – takie mini-serniczki na drożdżówce. Pyszne !

Przepis podała Rzymianka na stronie Wielkiego Żarcia.

Ciasto:
- 400 g mąki
- 200 ml mleka
- 3 żółtka
- 5 łyżek stopionego masła (70 g)
- 60 g cukru
- 20 g świeżych drożdży ( dałam 7 g suszonych)
- sól
- 1 jajko do smarowania

Mąkę przesiać. Drożdże rozpuścić w letnim mleku , wymieszać z 1 łyżeczką cukru i 1/3 mąki , odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny.
Żółtka utrzeć z resztą cukru na jasną , puszystą masę. Połączyć z wyrośniętym zaczynem , dodać resztę mąki , sól i dokładnie wyrobić. Dodać rozpuszczone (ostudzone) masło , wyrabiać dalej , aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Przykryć i odstawić ponownie do wyrośnięcia na kolejne 2 godziny (u mnie po 1 godzinie ciasto było wystarczająco wyrośnięte , więc nie czekałam dłużej).

Masa serowa:
- 300 g świeżego twarogu
- 3 jajka (dałam 2 i uważam , że tyle w zupełności wystarczy)
- 30 g cukru (dosypałam 1 łyżkę więcej)
- 2 łyżki masła
- 1/4 drobno posiekanej laski wanilii lub cukier waniliowy

Twaróg zemleć. Żółtka utrzeć z cukrem , masłem i wanilią na puszystą masę , dodać ser. Z białek ubić sztywną pianę i wymieszać z masą serową.

Wyrośnięte ciasto podzielić na równe porcje o wadze ok. 50 g (wyszło mi 15 sztuk). Z każdej z nich uformować kulkę , lekko spłaszczyć , w środku zrobić spore wgłębienie i napełniać je masą serową. Układać na blasze wyłożonej pergaminem lub wysmarowanej tłuszczem , w dość dużych odstępach. Wierzch posmarować roztrzepanym jajkiem (ja smarowałam bułeczkę przed nałożeniem farszu – masa serowa jest dosyć luźna i ciężko by było smarować nie rozmazując sera).
Piec ok. 15 minut w temperaturze 220 st.C.

Uwagi:
W przepisie nie było mowy o tym , żeby gotowe bułeczki zostawić przed pieczeniem do wyrośnięcia , więc połowę upiekłam od razu , a druga część poczekała tyle czasu , ile piekły się bułeczki , czyli ok. 15 minut. Po upieczeniu nie zauważyłam różnicy pomiędzy tymi pieczonymi bez wyrastania , a tymi , które troszkę podrosły przed pieczeniem , a zatem rzeczywiście można je upiec bezpośrednio po uformowaniu ;-)


SONY DSC

Trufle czekoladowo-śliwkowe


Dopiero co skończył się Czekoladowy weekend , a ja już wypróbowałam jeden z przepisów , na trufle czekoladowo – śliwkowe. Zamiast gorzkiej czekolady dałam półsłodką (gorzkiej po prostu nie lubię) i zrezygnowałam z alkoholu. Trufelki wyszły pyszne , a ich przygotowanie zajęło niewiele czasu (nie licząc tych kilku godzin , które masa spędziła w lodówce).
Przepis podała Bea na swoim blogu.

Składniki na ok. 30 sztuk:
- 200 g gorzkiej czekolady
- 150 g słodkiej śmietanki
- 30 g masła
- 50 g zmielonych migdałów
- 15 suszonych śliwek namoczonych w alkoholu (np. armagnac,brandy, rum etc.)

+ kakao i migdały do obtoczenia trufli

Śliwki namoczyć w podgrzanym alkoholu przez min. 2 godziny, lecz im dłużej się macerują, tym lepiej (możemy też alkohol lekko ‘rozcieńczyć’ odrobiną wrzątku , jeśli ‘obawiamy się’ zbyt mocnego smaku). Po namoczeniu odsączyć je i pokroić w małą kostkę. Zachować łyżkę alkoholu z maceracji.
Śmietanę zagotować na średnim ogniu, zdjąć z ognia, dodać posiekaną czekoladę i rozpuścić ją stale mieszając, następnie dodać masło w kawałkach i dobrze wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Następnie dodać pokrojone śliwki, migdały oraz jedną łyżkę alkoholu z maceracji i ponownie wszystko dobrze wymieszać. Masę ostudzić i wstawić do lodówki na kilka godzin , aż lekko stężeje. Następnie formować z niej kuleczki i obtaczać je w kakao lub w mielonych migdałach. Najlepiej przechowywać w hermetycznym pudełku w lodówce.

bannerChocolat309

Nutty Chocolate Clusters


Właśnie trwa Czekoladowy weekend. Nie mogłam przepuścić takiej okazji , zwłaszcza , że to ostatnie dni karnawału i przygotowałam takie oto czekoladki. Łatwe do zrobienia , w miarę szybkie i co najważniejsze bardzo smaczne. Należy jednak pamiętać o tym , żeby wyjąć je z lodówki odpowiednio wcześnie , bo na początku czekolada jest twarda jak kamień ;-) Przepis zaczerpnęłam z książki „Chocolate Box”.

Składniki na ok. 30 sztuk:
- 175 g białej czekolady
- 100 g ciastek grahamków (mogą być ‚digestive’ lub zwykłe herbatniki)
- 2/3 szkl. posiekanych orzechów brazylijskich lub ‚macadamia’ (dałam trochę brazylijskich , a resztę zastąpiłam włoskimi)
- ew. 25 g posiekanego kandyzowanego imbiru (pominęłam)
- 175 g półsłodkiej czekolady

Białą czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej.
Ciastka pokruszyć na małe kawałki , dodać orzechy , ew. imbir i wymieszać z czekoladą. Nabierać czubatą łyżeczkę masy i układać na tacy wyścielonej pergaminem. Schłodzić.
Półsłodką czekoladę również połamać na kawałki i rozpuścić. Lekko przestudzić , zanurzać w niej zastygnięte czekoladki , wyjmować i chwilę trzymać np. na widelcu , aż nadmiar czekolady skapie do miseczki. Następnie układać z powrotem na pergaminie i znowu schłodzić.

paczkowy-tydzien-maly

Pączki ziemniaczane

Przyznam , że dość długo krążyłam wokół tego przepisu , zanim zdecydowałam się go wypróbować. Wierzyć mi się nie chciało , że z tak dużą ilością dodanych ziemniaków mogą wyjść smaczne pączki. A jednak! Wyszły wspaniałe pączusie i wcale nie czuło się w nich ziemniaków. Owszem , były trochę cięższe i bardziej wilgotne od typowych pączków drożdżowych , ale nie musi to być ich wadą. Mnie osobiście bardzo smakowały i jeszcze na drugi dzień nie straciły aż tak wiele ze swojej świeżości , a to właśnie dzięki ziemniakom. Dodatkową zaletą tego przepisu jest to , że nie trzeba czekać , aż ciasto urośnie. Polecam wypróbować :-)

Składniki (na dużą porcję , z połowy wychodzi ok. 18 sztuk):
- 1 kg ziemniaków
- 1 kg mąki
- 10 dag drożdży
- 3/4 szklanki cukru
- 3 jajka (na połowę porcji dałam 1 całe jajko i 2 żółtka)
- 3 żółtka
- 25 dag masła (może być roślinne)
- cukier waniliowy
- szczypta soli
- 2 łyżki spirytusu lub octu
- marmolada lub gęsty dżem
- cukier puder do posypania

Ziemniaki obrać, ugotować, gorące zemleć w maszynce lub przecisnąć przez praskę. Do wciąż gorących ziemniaków dodać masło i od czasu do czasu zamieszać , aż całkiem się rozpuści. Przestudzić , rozkruszyć drożdże i wymieszać z masą ziemniaczaną. Jajka ubić z żółtkami i cukrem, dodać do ziemniaków. Wsypać mąkę, sól i wyrobić. Na koniec dodać spirytus i wszystko dokładnie wyrobić (ciasto powinno być miękkie i lepkie, ale nie takie jak drożdżowe). Nabierać łyżką ciasto, rozpłaszczać na dłoni placuszek, kłaść na środek marmoladę i zlepiać. Układać na stolnicy posypanej mąką. Po zrobieniu wszystkich pączków rozgrzać tłuszcz do temperatury około 180 st.C. Smażyć z obu stron , jak typowe pączki, tylko trochę dłużej (sprawdzać patyczkiem). Po usmażeniu posypać cukrem pudrem.

Uwaga: ciasto nie musi wyrastać , jak typowe ciasto drożdżowe. Tak samo uformowane pączki – wystarczy , że poleżą kilka minut , zanim rozgrzeje się tłuszcz , a potem urosną jeszcze podczas smażenia.

SONY DSC

Chałka na zakwasie


Pierwszy raz upiekłam chałkę z dodatkiem zakwasu i baaardzo mi smakowała. Trzy kromki zjadłam od razu na ciepło , bez niczego , a potem jeszcze z masłem i dżemem – pycha ! :-) Zakwas sprawia , że chałka jest bardziej aromatyczna i dłużej zachowuje świeżość , a kwaskowy smak dodaje jej charakteru. Przepis podała Mirabbelka na forum CinCin.


Składniki:
- 80 g zakwasu
- 1/2 szklanki wody
- 450 g mąki wysokoglutenowej
- 1 i 1/2 łyżeczki drożdży instant
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 2 duże jajka
- 60 g miodu
- ¼ szklanki oleju kukurydzianego
- 60 g masła

Na glazurę:
- 1/2 jajka
- ew.1 łyżeczka maku

Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami, dodać sól. Oddzielnie rozmieszać jajka z miodem, olejem oraz rozpuszczonym masłem. Zakwas rozpuścić w wodzie. Wymieszać mikserem wszystkie składniki. Wyrabiać około 5 minut , aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Jeśli potrzeba , skorygować ilość mąki i płynów.
Ciasto powinno odstawać od miski, nie może być klejące, ale dać się uformować w kulę.
Włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 1, 5 godziny, żeby podwoiło swoją objętość. Wyrośnięte ciasto uderzyć w celu odgazowania, rozłożyć płasko na blacie i poskładać dwukrotnie jak kartkę papieru listowego.
Odstawić jeszcze raz do wyrośnięcia na około 45 minut. W tym momencie można też wstawić ciasto do lodówki na noc ( będzie bardziej aromatyczne). W takim przypadku po wyjęciu z lodówki podzielić od razu na 4 części i pozwolić odpocząć około 20 minut, zanim zacznie się formować wstęgi warkocza.
Ciasto wyłożyć na blat (nie posypywać mąką), podzielić na 4 równe części. Uformować z nich wałki, które za pomocą obydwu dłoni rozciągać na długość ok. 40cm. Wałki powinny być przy końcach nieco cieńsze niż w środku. Jeśli ciasto nie daje się wyciągnąć na pożądaną długość, przykryć, dać mu chwilę odpocząć, a w międzyczasie rolować następny.
Wałki połączyć ściśle z jednego końca i zaplatać poczwórny warkocz. Po zapleceniu całości końce mocno złączyć i podwinąć.
Odstawić do wyrośnięcia na blasze wyłożonej papierem. Blachę najlepiej przykryć folią albo zapakować całą do torby foliowej i odstawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę.
Po wyjęciu posmarować glazurą z jajka, ew. posypać makiem.
Piec w nagrzanym piekarniku (można na kamieniu) ok. 20 minut, jeszcze raz posmarować jajkiem miejsca, które wyrosły, piec jeszcze 10-15 minut. Jeśli rumieni się zbyt mocno, przykryć folią aluminiową.


SONY DSC

Red Velvet Cupcakes


Moje babeczki niezupełnie wyszły ‚red’ , ale to dlatego , że dałam tylko połowę czerwonego barwnika (następnym razem spróbuję całkiem zastąpić go jakimś naturalnym składnikiem – może sokiem wiśniowym?). W smaku kakaowe , nie za suche , ani mocno wilgotne. Z tej porcji powinny wyjść co najmniej 24 sztuki , ale ja tego nie doczytałam i koniecznie chciałam wszystko zmieścić do 12 foremek. Co prawda udało mi się to , ale nie radzę mnie naśladować , do zamiast babeczek wyjdą grzybki ;-)
Po upieczeniu nadałam im walentynkowego akcentu posypując cukrem pudrem.
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 1/2 kostki masła
- 2 jajka
- 2 i 1/3 szkl. mąki
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 szkl. maślanki*
- 1 i 1/2 łyżki czerwonego brawnika spożywczego (w płynie)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1 łyżeczka octu

*Maślankę można zrobić szybkim domowym sposobem dodając do mleka 1 łyżkę octu i zostawiając na około 10 minut (osobiście skorzystałam z tej metody).

Miękkie masło utrzeć z cukrem , dodając po jednym jajku (o temp. pokojowej) , za każdym razem dokładnie ubijając.
Przesiać razem wszystkie suche składniki (mąkę , proszek do pieczenia , sodę , kakao i sól) do jednej miski , a w drugiej wymieszać maślankę z jajkami , octem , wanilią i barwnikiem. Dodawać po trochu do masy maślanej na przemian suche i mokre składniki. Gotowe ciasto nakładać do foremek (1/2 – 3/4 wysokości) i piec 18-22 minut w temperaturze 180 st.C.
Z tej porcji powinny wyjść co najmniej 24 babeczki. Można je ozdobić tak jak ja cukrem pudrem albo , jak podaje przepis , masą serową.

Masa:
- 1/2 kostki masła
- 22 dag serka kremowego
- 2-3 szkl. cukru pudru (osobiście uważam , że wystarczy 1)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki (ogrzane do temp. pokojowej) ubić na gładką masę.

SONY DSC

Bułeczki wiedeńskie


Na początek należałoby uprzedzić , że za przygotowanie tych bułeczek trzeba się zabrać dzień wcześniej. Za to następnego dnia zostaje nam mniej do zrobienia. Owszem , ogólnie jest z nimi trochę pracy , podobne jak w przypadku croissantów , ale jednak trochę mniej. Poza tym bułeczki wiedeńskie zawierają znacznie mniej tłuszczu , no i są to bułeczki , więc nie aż tak delikatne jak croissanty. Dosyć jednak tych porównań , bo same w sobie są przepyszne. Tuż po upieczeniu mają cudownie chrupiącą skórkę i mięciutki środek. Idealne na śniadanie. No , dobrze… późne śniadanie , chyba , że ktoś nie ma problemu z bardzo wczesnym wstawaniem ;-) Przepis pochodzi z tej strony .


Składniki:
- 228 ml ciepłej wody
- 228 ml pełnego mleka
- 770 g mąki chlebowej
- 15.6 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych (1 opakowanie)
- 1 i 3/4 łyżeczki drobnej soli morskiej
- 50 g masła

Dodatkowo:
- 1 żółtko + 1 łyżka wody (do posmarowania)

Mleko zagotować z solą , ostudzić (żeby było ciepłe). Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na ok. 5 minut , aż zacznie bąbelkować. Wyrośnięte drożdże wymieszać z mąką , dodać mleko. Wyrabiać , aż ciasto będzie gładkie i miękkie. Jeśli wydaje się być zbyt klejące , można dodać mąki , lub wody , jeśli jest zbyt suche. Przykryć i zostawić na 15 minut w temperaturze pokojowej. Następnie ciasto włożyć do natłuszczonej miski , przykryć i wstawić na całą noc do lodówki.

Następnego dnia wyrośnięte ciasto spłaszczyć , rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 1/2 cm , na lekko posypanej mąką stolnicy.
Na całej powierzchni ciasta porozkładać wiórki zimnego masła.


Całość złożyć tak jak papier listowy (1/3 ciasta założyć od dołu do góry , a potem 1/3 od góry do dołu – wzdłuż dłuższego boku).


Przekręcić o 90 stopni , ponownie rozwałkować i złożyć.


Wałkowanie i składanie powtórzyć jeszcze 2 razy , w międzyczasie dając ciastu odpocząć kilka minut po każdym składaniu (tak , jak to się robi z ciastem na croissanty).

Gotowe ciasto podzielić na porcje (nożycami lub ostrym nożem). Źródło podaje wagę jednej porcji 45 g – ja dzieliłam na większe. Z każdej części formować dowolne kształty: paluchy , rogale lub zwykłe bułeczki (w oryginale są jeszcze inne , bardziej wymyślne kształty , ale zrezygnowałam z nich). Moim zdaniem najlepsze są rogale lub paluchy. Okrągłe bułeczki są mniej atrakcyjne , bo nie widać w nich „zwojów”.

Formowanie palucha…


…lub rogala , czyli w sumie tak samo , tylko końce zawijamy do środka


Gotowe bułeczki układać na blachach i smarować żółtkiem wymieszanym z wodą. Zostawić w cieple do wyrośnięcia (na co najmniej 45 minut). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec na złoty kolor (u mnie zajęło to tylko 15 minut). Studzić na kratce kuchennej.