Piaskowiec-z-truskawkami1

Piaskowiec z truskawkami


Przyznam , że nie przepadam za babkami piaskowymi , bo są dla mnie po prostu za suche. Jednak ten piaskowiec jest inny – dzięki truskawkom , nabiera zupełnie innego wyrazu , a w połączeniu z budyniem śmietankowym jest tak wspaniale aromatyczny , że nie sposób mu się oprzeć ;-)


Składniki:
- 25 dag masła
- 2 szkl. mąki
- 1 szkl. cukru
- 1 budyń śmietankowy
- 3 jajka
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- ok. 40 dag truskawek

Miękkie masło utrzeć z cukrem. Dodawać po jednym jajku (ogrzanym do temp. pokojowej), za każdym razem dobrze ucierając. Wsypać proszek do pieczenia , budyń , mąkę i wymieszać. Ciasto podzielić na dwie części – jedną wyłożyć do wysmarowanej tłuszczem blaszki (u mnie o wymiarach 12 x 22 cm , ale lepsza jest nieco większa) , na wierzchu rozłożyć pokrojone truskawki (jeśli są małe , to mogą być w całości) i wyłożyć resztę ciasta. Piec ok. 40 minut w temp. 160 – 180 st.C. (zależnie od wielkości blaszki i ilości owoców czas pieczenia może się znacznie różnić – ja piekłam ponad godzinę).

Muffiny-z-jagodami-i-b.-czekolada1

Muffiny z jagodami i białą czekoladą


Jak muffiny , to wiadomo , że banalnie proste , jak z białą czekoladą i jagodami , to na pewno smaczne , a jak jeszcze do tego z kruszonką , to już lepiej nie trzeba. Chociaż… źródło przepisu podaje , żeby wierzch polać jeszcze rozpuszczoną czekoladą – jak dla mnie to już rozpusta , bo muffiny same w sobie są wystarczająco czekoladowe i słodkie ;-)

Przepis pochodzi ze strony „Very Best Baking”.


Składniki:
- 2 szkl. mąki
- 1/2 szkl. cukru
- 1/4 szkl. brązowego cukru
- 2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam 1 czubatą łyżeczkę proszku + 1/2 łyżeczki sody)
- 1/4 łyżeczki soli
- 3/4 szkl. mleka
- 1 duże jajko
- 1/4 szkl. (ok. 6 dag) roztopionego masła lub margaryny (ja dałam olej)
- 1/2 łyżki startej skórki cytrynowej (zastąpiłam aromatem waniliowym)
- 1 i 1/2 szkl. białych kuleczek czekoladowych (dałam niepełną szklankę)
- 1 i 1/2 szkl. jagód (mogą być mrożone)

W jednej misce wymieszać mąkę , cukry , proszek do pieczenia i sól. W drugiej: mleko , lekko roztrzepane jajko , rozpuszczony tłuszcz i skórkę cytrynową. Zawartość obu misek krótko wymieszać ze sobą , dodać jagody , czekoladę. Nakładać łyżką do foremek muffinkowych napełniając prawie do pełna , posypać kruszonką i piec ok. 25 minut w temp. 200 st.C. Wierzch ostudzonych muffinów można dodatkowo ozdobić rozpuszczoną białą czekoladą , ale moim zdaniem to już przesada ;-)

Kruszonka:
- 1/3 szkl. cukru (można dać cukier puder , żeby kruszonka była delikatniejsza)
- 1/4 szkl. mąki
- szczypta cynamonu
- 3 łyżki (4-5 dag) masła lub margaryny

Wszystko razem wymieszać i posiekać nożem lub rozetrzeć w palcach na kruszonkę.

Z tej porcji wychodzi ok. 18 muffinów (ja zmieściłam wszystko do 12 foremek).


Epi4

Epi

To taka niezwykła bagietka , która swym kształtem przypomina kłos pszenicy albo sękaty kij , a czasem nawet koronę – zależnie od sposobu formowania i tego , co nam wyobraźnia podpowie. Do wykonania tej bagietki używa się kawałka przefermentowanego ciasta na bagietki francuskie (dobrze wpływa ono na smak i strukturę chlebków). Oczywiście nie trzeba dodatkowo piec bagietek francuskich , jeśli nie mamy tego w planach. Ja skorzystałam z przepisu na starter do Pain Polka i podzieliłam go na połowę (jedną część zamroziłam i będę miała gotowy zaczątek na następny raz). A jeśli chodzi o formowanie ciasta , to trochę kombinowałam i dosłownie w ostatniej chwili zmieniłam koncepcję (miała być na początku prostsza wersja) i nie do końca wyszło mi tak , jak planowałam. W każdym razie bagietki były naprawdę smaczne i miały wspaniale chrupiącą skórkę :-)

P.S. Epi najlepsze są , tak jak i większość pieczywa , bardzo świeże , więc jeśli nie mamy za bardzo z kim się nimi podzielić i z góry wiemy , że część zostanie na drugi dzień , to warto pozostawiony kawałek zamrozić – po rozmrożeniu będzie prawie tak samo dobry jak świeży , z tą tylko różnicą , że już niechrupiący.


Składniki:

- 7 g świeżych drożdży (dałam 1 łyżeczkę suszonych)
- 275 ml letniej wody
- 115 g 6-10 -godzinnego surowego ciasta na bagietki francuskie (użyłam połowę zaczątka z tego przepisu , resztę zamroziłam)
- 225 g białej mąki chlebowej
- 75 g delikatnej mąki francuskiej (tortowa będzie odpowiednia , choć ja dałam zwykłą pszenną)
- 1 łyżeczka soli

Drożdże wymieszać z wodą. Ciasto bagietkowe włożyć do dużej miski , porozrywać na małe kawałki i wymieszać z odrobiną rozpuszczonych drożdży , żeby rozmiękło. Dodać trochę mąki , wymieszać , a następnie dodawać po trochu , na przemian , wymieszane ze sobą obydwie mąki oraz wodę z drożdżami – mieszać , aż składniki dobrze się połączą. Na koniec ciasto posypać solą , zagnieść , przenieść na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać ok. 5 minut (aż będzie gładkie i elastyczne). Włożyć do lekko naoliwionej miski , przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 godzinę. Odgazować (uderzyć kilkakrotnie pięścią) , przykryć ponownie folią i pozostawić do wyrośnięcia na kolejną godzinę.
Następnie ciasto podzielić na dwie części (na posypanej mąką stolnicy), każdą z nich rozciągać i rolować formując bagietkę. Jeśli trzeba , robić w międzyczasie kilkuminutowe przerwy , żeby uniknąć rozerwania ciasta. Czystą ściereczkę posypać mąką i uformować z niej „rynienki”. Pomiędzy fałdy włożyć bagietki (ja zawsze mam problem z przenoszeniem wyrośniętych bagietek na blachę , dlatego układam je do wyrośnięcia od razu na posypanej mąką blasze) , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 30 minut.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. Używając nożyc nacinać bagietki mniej więcej w 5 – centymetrowych odstępach naprzemiennie (tak , żeby nacięcia z obydwu boków nie były naprzeciwko siebie) na głębokość do połowy bagietki. Delikatnie rozciągnąć każdą bagietkę tak , żeby nacięcia były bardziej widoczne. Przenieść na posypaną mąką blachę i piec 20 minut , do zrumienienia. Wnętrze piekarnika spryskać wodą 2-3 razy w ciągu pierwszych pięciu minut pieczenia.

Uwagi:
Bagietki można formować także w inny sposób (powyżej podałam najprostszy). Jeśli ktoś ma ochotę „pobawić się” można uformować takie kłosopodobne bagietki albo „koronę” , ale nie jestem pewna jak ona ma dokładnie wyglądać , bo nie było do niej instrukcji , ani zdjęć ;-)

Bagietki tuż przed nacinaniem:
W trakcie nacinania (u góry wersja prostsza , tyle , że powinna być trochę rozciągnięta wzdłuż , ale nie miałam już na to miejsca):
W zbliżeniu:Gotowe do pieczenia:I już po…

Ciasto-czekoladowo-gruszkowe1

Ciasto czekoladowo-gruszkowe


Kolejny przepis pochodzący ze zbioru „drogich” gazet ;-) To ciasto trochę długo się piecze , ale za to jest naprawdę smaczne , a do tego łatwe do zrobienia. Następnym razem dodałabym tylko nieco więcej mąki , bo chociaż trzymałam się przepisu , to w porównaniu z oryginałem , moje ciasto wyszło bardziej puszyste , a czekolada i gruszki w większości opadły na dno (po części to moja wina , bo dałam kuleczki czekoladowe i to w całości , zamiast posiekanej czekolady). Mimo to , ciasto i tak było bardzo dobre :-)


Składniki:
- 200 g masła lub margaryny
- 175 g cukru (ok. 3/4 szkl.)
- 2 torebki cukru waniliowego (dałam 1)
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 3 jajka
- 150 g mąki (moim zdaniem trzeba trochę więcej )
- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia (w oryginale są dwie , ale jedna w zupełności wystarczyła)
- 100 g mąki ziemniaczanej
- po 50 g półgorzkiej i gorzkiej czekolady
- 2 dojrzałe , ale twarde gruszki lub 4 ugotowane i odsączone połówki gruszek (dałam z puszki)

Tłuszcz ogrzać do temp. pokojowej.

Cukier wymieszać z cynamonem , cukrem waniliowym i jajkami , ubić na pienistą masę. Masło utrzeć , dodawać porcjami masę jajeczną. Mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia , przesiać na masę i razem wymieszać. Czekoladę drobno pokroić lub grubo zetrzeć. Obrane gruszki pokroić w kostkę i wraz z czekoladą dodać do ciasta. Piec w temp. 180 st.C. przez 70-75 minut. Po ok. 10 minutach wyjąć z formy i ostudzić , przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Ciasto-Martynika1r

Kokosowe ciasto „Martynika”


Puszyste i delikatne ciasto z lekką masą budyniową. W oryginale używa się do niego świeżych orzechów kokosowych , ja jednak zrobiłam z gotowymi wiórkami (kokosów ci u mnie dostatek , ale zwyczajnie nie chciało mi się w nich „dłubać” ;-))
Przepis pochodzi z gazetki Ciasta domowe , którą to kupiłam jeszcze w czasach , gdy kosztowała ponad 23000 zł ;-)


Biszkopt:
- 4 jajka
- 2 łyżki ciepłej wody
- 15 dag (ok. 3/4 szkl.) cukru
- 12 dag mąki pszennej
- 6 dag mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ew. starta skórka z cytryny (dałam aromat waniliowy)

Biszkopt upiec najlepiej dzień wcześniej.
Jajka ubijać chwilę z cukrem i wodą , zostawić na kilka minut i znowu trochę ubić , ponownie zostawić i ubijać , aż masa będzie puszysta i kremowa. Można ubijać ciągle , ale dzięki przerwom cukier i tak dobrze się rozpuszcza , masa lepiej się ubija , a poza tym w międzyczasie można zająć się czymś innym ;-) Do ubitej masy przesiać mąki z proszkiem do pieczenia i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do natłuszczonej i posypanej tartą bułką tortownicy (24 – 26 cm) lub po prostu wyścielonej pergaminem. Piec 30 – 40 minut w temp. 190 st.C. Lekko ostudzić (ok. 10 minut) i wyjąć z formy.

Krem:
- 1/2 l mleka
- 3 jajka
- 18 dag cukru
- 1 budyń waniliowy

Budyń , żółtka i 3 łyżki mleka wymieszać. Resztę mleka zagotować z połową cukru , wlać mieszankę budyniową , chwilę gotować. W międzyczasie ubić białka z resztą cukru , następnie dodać do ugotowanego budyniu (trzymając ciągle na palniku) i dokładnie wymieszać. Czynność tę trzeba wykonywać szybko , bo masa łatwo tężeje i przypala się. Ostudzić.

Poza tym:
- 3 łyżki cukru
- 20 g rumu
- 2 świeże orzechy kokosowe (ja dałam zwykłe wiórki kokosowe)
- wiśnie kandyzowane do ozdoby

Kokosy nawiercić , mleczko kokosowe wlać do filiżanki. Następnie 3 łyżki mleczka zagotować z 3 łyżkami cukru tak , żeby z syropu powstał tzw. rafinowany cukier. Do niego dodać rum , wymieszać i schłodzić (zamiast syropu zrobiłam zwyczajny poncz jak do tortu , z aromatem rumowym).

Biszkopt przekroić dwukrotnie (na 3 placki). Posmarować dość grubo kremem pierwszy placek , przykryć drugim , skropić syropem rumowym (ja skropiłam delikatnie każdy placek ponczem) , posmarować kremem , przykryć ostatnim plackiem. Wierzch i boki ciasta także posmarować kremem oraz posypać świeżo startymi wiórkami kokosowymi , ozdobić wisienkami.

Plesniak4

Pleśniak


To jedno z pierwszych ciast , jakie w życiu upiekłam. W sumie proste , choć nie w stylu „wymieszać łyżką i gotowe” , ale też nie ma z nim większych problemów. A zresztą , co tu będę dużo się rozpisywać , przecież na pewno większość z Was piekła je już nieraz. Może dodam tylko , że ja sama przez dłuższy czas robiłam pleśniaka bez cukru (słodziłam tylko pianę) i smakował mi tak samo dobrze jak z cukrem , tylko okruszki , które zostawały na końcu , były jakieś takie bezsmakowe , więc zaczęłam trochę dosładzać ciasto , ale niedużo ;-)


Składniki:
- 3 szkl. mąki
- 1 kostka margaryny lub masła
- 4 żółtka
- 2 łyżki cukru
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy lub aromat (czasem daję rumowy lub arakowy)
- szczypta soli

Ponadto:
- 1-2 łyżeczki kakao
- 1/3 szkl. cukru
- 4 białka
- ew. 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- dżem

Wszystkie składniki ciasta wymieszać (najpierw margarynę posiekać z mąką) i zagnieść. Podzielić na 3 części: jedną od razu rozwałkować i włożyć do średniej wielkości blaszki lub tortownicy , do drugiej dodać kakao , po czym włożyć razem z trzecią częścią na kilka minut do zamrażalnika.
Białka ubić , dodać cukier i dalej ubijać , aż cukier się rozpuści. Na koniec można dodać 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej , żeby piana była bardziej stabilna.
Ciasto w blaszce posmarować dżemem , na to zetrzeć ciasto kakaowe , wyłożyć pianę , wyrównać , wierzch posypać startym ciastem jasnym. Piec ok. 40 minut w temperaturze 200 st.C.

Drozdzowe-slimaczki

Drożdżowe ślimaczki na dwa sposoby

Ten przepis znalazłam na stronie ” The Fresh Loaf „ i żałuję… , że nie skorzystałam z niego wcześniej ;-) Okazał się po prostu rewelacyjny. Zarówno ślimaczki serowe jak i rodzynkowe wyszły przepyszne. Oczywiście jak ktoś woli tylko jedną wersję , to żaden problem , wystarczy podwoić proporcje składników ulubionego nadzienia. Serek Philadelphia też można zastąpić tłustym , białym serem – to rada dla tych , którym ‚cream cheese’ niezbyt smakuje ;-) I jeszcze jedno , ciasto przygotowuje się dzień wcześniej , a potem leżakuje ono przez noc w lodówce , ale dzięki temu łatwiej daje się formować (świeżo wyrobione ciasto ma dość luźną konsystencję) i jest delikatne jak na babkę :-)


Ciasto:
- 1 op. drożdży suszonych (7 g)
- 3/4 szkl. wody
- 3 i 1/2 szkl. mąki
- 1 i 1/2 łyżeczki soli (dałam mniej niż połowę porcji , czyli tak pomiędzy 1/2 a 3/4 łyżeczki)
- 2 łyżki mleka w proszku (zamiast tego , można zastąpić 1/2 szkl. wody mlekiem płynnym)
- 4 łyżki cukru
- 3 jajka
- 8 dag masła

Drożdże rozpuścić w 1/2 szkl. wody i pozostawić na 10 minut (drożdże instant można wsypać od razu do mąki). W dużej misce wymieszać razem mąkę , sól , cukier i mleko w proszku. Dodać drożdże , wodę , jajka i dobrze wymieszać. Następnie dodać miękkie masło i wyrabiać , aż ciasto będzie gładkie , błyszczące i zdecydowanie klejące się. Przełożyć do posmarowanej olejem miski , przykryć folią i pozostawić na 1 – 1 i 1/2 godziny (aż podwoi swoją objętość). Odgazować (kilka razy ugnieść) , włożyć z powrotem do miski , przykryć folią i wstawić na noc do lodówki.

Glazura: roztrzepać 1 jajko z 1 łyżką mleka.

Masa serowa:

- 3/4 op. serka Philadelphia (ok. 18 dag)
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (dałam olejek śmietankowy)
- 1 łyżka wcześniej przygotowanej glazury jajecznej

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać.

Ciasto podzielić na dwie części. Jedną pozostawić w lodówce , a drugą rozwałkować na posypanym mąką blacie , na kształt prostokąta o wymiarach mniej więcej 20 x 30 cm i pokroić wzdłuż na 8 pasków. Każdy pasek rozciągnąć tak bardzo , jak tylko się da , skręcić spiralnie (u mnie rozcięgnęły się naprawdę mocno , więc składałam je na połowę i skręcałam podwójnie) , zwijać formując ślimaczki. Układać na blasze wyścielonej pergaminem lub dobrze wysmarowanej tłuszczem i delikatnie posmarować glazurą. Przy pomocy palców zrobić na środku każego ślimaczka wgłębienie , nakładać do niego po 1 łyżce masy serowej , a na to jeszcze odrobinę dżemu lub konfitury. Zostawić do wyrośnięcia na 1 – 1 i 1/4 godziny. Piec 15 – 17 minut w temp. ok. 200 st.C. Natychmiast po wyjęciu z piekarnika posmarować lukrem.

Lukier (w wersji ‚light’):
- 1/4 szkl. ciepłej wody
- 1/4 szkl. cukru
- kilka kropli ekstraktu waniliowego

Mieszać do momentu , aż cukier się rozpuści.

Jeśli ktoś lubi bardzo słodkie wypieki , można zrobić tradycyjny lukier z 2/3 szkl. cukru pudru i 1 – 2 łyżeczek gorącej wody. W tym wypadku polać już ostudzone bułeczki.

W międzyczasie przygotować nadzienie do drugiej porcji ślimaczków.

Nadzienie rodzynkowe:
- 1/4 szkl. cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/3 szkl. rodzynek

Wymieszać.

Drugą część ciasta wyjąć z lodówki i rozwałkować na prostokąt o wymiarach mniej więcej 20 x 25 cm , posmarować glazurą jajeczną , posypać mieszanką rodzynkowo – cynamonową , zwinąć jak roladę i pokroić na 8 równych kawałków. Układać na blasze wyłożonej pergaminem , lekko spłaszczać i smarować glazurą jajeczną. Pozostawić do wyrośnięcia na 45 min. – 1 godzinę. Piec 15 – 17 minut w temp. ok. 200 st.C. Od razu po wyjęciu z piekarnika posmarować lukrem typu ‚light’ lub dopiero po ostygnięciu zrobić esy – floresy z tradycyjnego lukru.

Ciastka-z-melasa1

Ciastka z melasą

Zebrało mi się kilka przepisów do wstawienia i chyba czas najwyższy wziąć się do roboty ;-)
Melasę kupiłam już dość dawno temu z myślą o pewnym przepisie , ale zmieniłam plany , a raczej odłożyłam na później. W związku z tym potrzebowałam czegoś innego i to na teraz , więc przejrzawszy różne strony kulinarne natknęłam się na
ten oto przepis. Wydał mi się idealny , bo mogłam wykorzystać część melasy , a przy okazji zużyć resztki maślanki. Przyznam , że na początku melasa niezbyt przypadła mi do gustu (ma taki specyficzny smak) , jednak zawiera sporo cennych składników takich jak: potas , wapń , witamina B6 , żelazo , magnez i chyba właśnie dzięki temu zaczęłam się do niej przekonywać. Co więcej , ciasteczka naprawdę mi posmakowały i to nie ze względu na zawartość powyższych składników ( bardziej ze względu na czekoladę) , a ostatnie ciastko to już w ogóle wydało mi się pyszne i to dwa dni po upieczeniu ;-)


Składniki:
- 15 dag tłuszczu roślinnego typu „Planta”
- 1/2 szkl. cukru
- 1 jajko
- 2 i 1/2 szkl. mąki
- 1 łyżeczka sody
- 1/4 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- duża szczypta imbiru
- 1/2 szkl. melasy
- 1/2 szkl. maślanki
- 1 szkl. półsłodkich kuleczek czekoladowych

Tłuszcz utrzeć z cukrem , wbić jajko i jeszcze chwilę ucierać. Mąkę , sodę , sól , cynamon i imbir przesiać razem. Melasę połączyć z maślanką i stopniowo dodawać do utartej masy , na przemian z mieszanką mączną. Dodać kuleczki czekoladowe i wymieszać. Nabierać łyżką ciasto i nakładać na nie posmarowaną tłuszczem blachę (lepiej jednak wyścielić pergaminem , zwłaszcza jak mamy piec kilka porcji na tej samej blasze), w dość dużych odstępach. Piec 12 – 15 minut w temp. 180 st.C.

Babeczki-czekoladowe6r

Babeczki czekoladowe

W pierwszej chwili pomyślałam sobie , że w przepisie brakuje proszku do pieczenia , ale nie kombinowałam i zrobiłam tak , jak miałam zapisane w notatkach. Po upieczeniu babeczki trochę opadły i obawiałam się , że będę miała mini – zakalce ;-) Nie czekając , aż ostygną , czym prędzej spróbowałam jedną babeczkę i… prawie się rozpłynęłam. Była delikatna , cudownie wilgotna , na ciepło wręcz soczysta , no i oczywiście bez śladu zakalca :-)


Składniki:
- 1 czekolada gorzka (dałam półsłodką)
- 5 jaj
- 1 szkl. cukru pudru
- 3/4 kostki masła
- 5 łyżek mąki
- konfitura z wiśni

Masło roztopić , dodać cukier , żółtka , rozpuszczoną na parze czekoladę oraz mąkę , wymieszać. Na koniec dodać ubitą pianę z białek. Ciasto nakładać do wysmarowanych tłuszczem i posypanych tartą bułką foremek babeczkowych (użyłam silikonowych foremek , więc nawet nie musiałam ich smarować). Na środek nakładać po 1 – 2 odsączone wisienki. Piec 25 – 30 minut w temperaturze ok. 160 st.C.
Z podanej porcji wychodzi średnio 12 babeczek.

Pugliese1

Pugliese


Jest to klasyczny włoski chleb o miękkim i puszystym miąższu. Może jestem wybredna , ale nie przypadł mi on do gustu. Wolę chleby , że tak powiem konkretne , czyli z chrupiącą skórką i mięsistym wnętrzem (dlatego też typowe amerykańskie „waciaki” omijam szerokim łukiem) ;-) Ogólnie w smaku chlebek nie jest zły , tylko po prostu nie w moim typie , ale biorąc pod uwagę wielbicieli takiego właśnie pieczywa , postanowiłam podzielić się tym oto przepisem :-)

Biga:
- 175 g białej mąki chlebowej
- 7 g świeżych drożdży (dałam 1 łyżeczkę suszonych)
- 90 ml (6 łyżek) letniej wody

Mąkę przesiać , drożdże rozpuścić w wodzie , wymieszać z mąką formując gęste ciasto. Wyłożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 5 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć z powrotem do miski , przykryć lekko naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 8 – 10 godzin.

Dough:
- 225 g białej mąki chlebowej (plus dodatkowo do podsypywania)
- 225 g pszennej mąki razowej
- 1 łyżeczka drobnego cukru
- 2 łyżeczki soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 7 g suszonych)
- 275 ml letniej wody
- 75 ml (5 łyżek) oliwy z oliwek

Mąki wymieszać z cukrem i solą. Drożdże rozpuścić w wodzie , dodać zaczyn (biga) i wymieszać. Dodawać po trochu mąkę oraz oliwę , formując miękkie ciasto. Wyłożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 8 – 10 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć do lekko naoliwionej miski , przykryć folią (także naoliwioną) i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 1 – 1 i 1/2 godziny (aż podwoi swoją objętość). Wyłożyć ponownie na stolnicę , lekko ugnieść w celu odgazowania , brzegi delikatnie zawinąć pod spód formując kulę. Przenieść na posypaną mąką blachę , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na 1 – 1 i 1/2 godziny lub do momentu , aż prawie podwoi swoją objętość.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. Wyrośnięty bochenek lekko posypać mąką i piec 15 minut. Zmniejszyć temperaturę do 200st.C. i piec jeszcze 20 minut.