Pain-polka2

Pain Polka

Jest to chlebek o miękkim i puszystym wnętrzu , z charakterystyczną głęboko naciętą w kratkę skórką (dodam , że wspaniale chrupiącą).
Do jego wykonania , jako zaczątka , używa się kawałka ciasta pozostawionego z bagietek. Nie jest to jednak konieczne , bo taki zaczątek można wykonać oddzielnie , niezależnie od tego , czy wcześniej piekliśmy bagietki , czy też nie :-)


Zaczątek (starter):
- 225 g 6-15 -godzinnego ciasta na bagietki francuskie

ALBO:

- 7 g świeżych drożdży

- 120 ml ciepłej wody

- 115 g mąki

Ciasto (dough):
- 7 g świeżych drożdży (dałam 1 łyżeczkę suszonych)

- 280 ml ciepłej wody
- 450 g mąki pszennej chlebowej , plus dodatkowo na podsypywanie

- 1 łyżka soli (dałam niepełną)

Przygotowanie zaczątka (jeśli mamy już gotowy – pominąć):
Drożdże wymieszać z wodą , stopniowo dodawać mąkę (na początku należy mieszać dość energicznie). Zagnieść miękkie ciasto i wyrabiać przez 5 minut. Włożyć do miski , przykryć posmarowaną olejem folią i zostawić w temperaturze pokojowej na 4-5 godzin lub do momentu , kiedy dobrze wyrośnięte zacznie opadać.

Wykonanie ciasta chlebowego:
W dużej misce wymieszać drożdże z połową wody , następnie dolać resztę. Dodać zaczątek i zagniatać , aż się rozpuści (a przynajmniej rozrzedzi). Stopniowo dodawać mąkę i sól. Wyłożyć na lekko posypany mąką blat i wyrabiać przez 8-10 minut do momentu , kiedy ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Przełożyć do naoliwionej miski , przykryć folią (także posmarowaną olejem) i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 i 1/2 godziny (aż podwoi swoją objętość). Wyłożyć na lekko posypany mąką blat , lekko ugnieść i uformować kulę. Troszkę spłaszczyć i ułożyć na posypanej mąką blasze. Przykryć ponownie naoliwioną folią i pozostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę lub do momentu , kiedy prawie podwoi swoją objętość. Następnie posypać mąką wierzch bochenka i , używając ostrego noża , naciąć dość głęboką kratkę. Pozostawić na 10 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. Piec 25-30 minut lub do zrumienienia. Wnętrze piekarnika spryskać wodą od razu po wstawieniu chleba do środka , a potem jeszcze 3 razy w ciągu pierwszych 10 minut pieczenia.

Uwagi: Zaczątek można przechowywać w zamkniętym pojemniku w lodówce do 2 dni albo w zamrażalniku do 1 miesiąca (przed użyciem wystarczy go rozmrozić i pozostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę).

Bagietki-francuskie

Bagietki francuskie

Co prawda nie wypiekam ostatnio żadnych słodkości , ale za to testuję nowe przepisy na pieczywo (z niedawno zakupionej książki). Dzisiaj proponuję bagietki francuskie. Sposób wykonania może nie należy do najprostszych (ciasto trzeba kilkakrotnie składać) , ale nie jest też specjalnie trudny. Ja jednak popełniłam jeden błąd , który dostrzegłam dopiero wpisując przepis. Otóż składniki podane były zarówno w gramach jak i kubkach – skupiłam się na kubkach nie podejrzewając , że mogą być one mniejsze niż typowa szklanka (250 ml). Na szczęście bagietki i tak wyszły pyszne – chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku :-) Podejrzewam , że zrobione ściśle według przepisu byłyby jeszcze bardziej puszyste i delikatne , ale o tym przekonam się dopiero następnym razem.

P.S. W przepisie podaję tylko w gramach , żeby nie „mieszać” tymi kubkami ;-)


Składniki:
- 500 g mąki pszennej chlebowej
- 115 g delikatnej mąki francuskiej
- 2 łyżeczki soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 525 ml letniej wody (na początek radzę dać mniej , a potem ew. dolać resztę)

Mąki i sól przesiać razem. Drożdże rozpuścić w wodzie (w dużej misce) , stopniowo dodawać połowę mieszanki mąk i soli , aż składniki dobrze się połączą. Miskę przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej na ok. 3 godziny albo do momentu , aż ciasto urośnie prawie 3 – krotnie i powoli zacznie opadać. Następnie dodawać stopniowo resztę mąki , przełożyć na blat lekko posypany mąką i wyrabiać przez 8 – 10 minut (ciasto powinno być miękkie i wilgotne). Włożyć do lekko wysmarowanej olejem miski i przykryć folią (także posmarowaną olejem) i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Kiedy ciasto urośnie prawie dwukrotnie – uderzyć z góry , żeby opadło , wyłożyć na lekko posypany mąką blat i podzielić na 3 równe części. Z każdej z nich uformować kulę , a następnie prostokąt o wymiarach ok. 15 x 7,5 cm. Dłuższy bok prostokąta złożyć od dołu do góry (1/3 całości) , a następnie tyle samo z góry na dół (tak jak się składa papier listowy) , dociskając lekko do dołu. Końce zlepić. Składanie powtórzyć 2 lub 3 razy. Jeśli trzeba , po każdym składaniu zostawić ciasto na kilka minut , żeby odpoczęło , a dzięki temu unikniemy rozrywania ciasta przy formowaniu prostokątów. Następnie każdą z trzech przygotowanych bagietek rozciągnąć na długość 33 – 35 cm. Na dużej blasze rozłożyć ściereczkę kuchenną , posypać mąką i ułożyć na niej bagietki (w dość dużych odstępach). Następnie bagietki przysunąć do siebie w ten sposób , aby pomiędzy nimi powstały fałdy ze ściereczki , oddzielające je i tworzące jednocześnie „formę” do wyrastania (najlepsze do tego celu byłyby specjalne podłużne koszyczki). Przykryć lekko naoliwioną folią i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 45 – 60 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do temp. 230 st.C. Bagietki „stoczyć” ze ściereczki na blachę (mnie się ta sztuczka za bardzo nie udała , więc musiałam jeszcze trochę poczekać , aż bagietki się „wyprostują”) , w dużych odstępach. Używając ostrego noża naciąć bagietki kilka razy ukośnie. Blachę umieścić w górnej części piekarnika , wnętrze piekarnika spryskać wodą , piec 20 – 25 minut na złoty kolor. Piekarnik spryskać jeszcze dwukrotnie podczas pierwszych 5 minut pieczenia.

Tort2

Tort urodzinowy

Kilka dni temu moja córcia skończyła 3 lata i z tej to właśnie okazji zrobiłam tort. Biszkopt upiekłam taki jak zawsze , tylko zmniejszyłam proporcje , ze względu na wielkość formy (użyłam mniejszej , o średnicy 20 cm). Krem czekoladowy zrobiłam natomiast z nowego przepisu (teraz już wypróbowanego – polecam). Oprócz tego , dwie warstwy tortu posmarowałam dla kontrastu bitą śmietaną oraz dżemem wiśniowym. Boki obsypałam pokruszonym karmelem z migdałami (przygotowałam go wcześniej , bo jednak to rozdrabnianie zajmuje trochę czasu , ale warto – dodaje wybornego smaku). Za to wierzch ozdobiłam skromnie , ale jubilatce i tak podobał się torcik , a co najważniejsze baaardzo smakował :-)


Biszkopt
o średnicy ok. 20 cm (będą potrzebne dwa takie biszkopty , więc , jeśli mamy możliwość upieczenia ich jednocześnie , to można od razu robić z podwójnej porcji):
- 3 jajka
- 1/2 szkl. cukru
- 3/4 szkl. mąki

Jaja ubić z cukrem na puszystą , kremową masę , wymieszać delikatnie łyżką z przesianą mąką i wyłożyć do wyścielonej pergaminem tortownicy. Piec w temp. 180 st.C. przez 25-30 minut.

Krem czekoladowy:
- 1/2 tabliczki czekolady gorzkiej (dałam półsłodką)

- 1/2 szkl. słodkiej śmietanki

- 1/3 szkl. cukru

- 1 kostka masła (może być połowa margaryny)

Czekoladę , śmietankę i cukier rozpuścić na parze lub malutkim ogniu i dokładnie wymieszać , ostudzić. Ogrzane do temperatury pokojowej masło utrzeć i stopniowo dodawać masę czekoladową.

Bita śmietana:
- 2 szkl. słodkiej śmietanki (30%)

- 2 opakowania zagęstnika (śmietan-fix)

- 4-5 łyżek cukru pudru

Zimną śmietankę ubijać z zagęstnikiem i cukrem pudrem do momentu , aż powstanie gęsta , puszysta masa.

Dodatkowo:
- kwaśny dżem (najlepiej z czerwonej porzeczki lub wiśniowy)

Poncz:
- ok. 1/2 l letniej , przegotowanej wody

- sok cytrynowy (lub kwasek)

- odrobinę aromatu rumowego lub cytrynowego

Wszystko razem wymieszać.

Posypka:
- 10 dag posiekanych migdałów
- 10 dag cukru
- 1/2 łyżki masła

Masło podgrzać na patelni lub w garnuszku z grubym dnem , wsypać cukier i smażyć , aż cukier się rozpuści i lekko zbrązowieje. Następnie dodać migdały , wymieszać , chwilę jeszcze podsmażyć , wyłożyć na twardą powierzchnię (płyta porcelanowa , stalowa lub posmarowana tłuszczem gruba folia aluminiowa) i wystudzić. Następnie odważnikiem lub jakimś innym ciężkim i twardym przedmiotem rozdrobnić masę karmelową (wokół niej mozna ustawić obręcz tortownicy , żeby odpryski nie „strzelały” na boki).

Upieczone dzień wcześniej biszkopty poprzekrajać na dwa krążki (w sumie wyjdą cztery). Jeden krążek nasączyć , posmarować bitą śmietaną (ok.1/3 całej porcji) , przykryć drugim krążkiem posmarowanym od dołu dżemem , ponownie nasączyć , posmarować kremem czekoladowym i przykryć trzecim krążkiem. Znowu nasączyć , posmarować 1/3 bitej śmietany i przykryć ostatnim krążkiem posmarowanym od dołu dżemem. Wierzch nasączyć , posmarować resztą kremu czekoladowego (łącznie z bokami) i wyrównać. Boki tortu obsypać migdałowym karmelem , a wierzch udekorować resztą bitej śmietany oraz ozdobić według uznania (można wykorzystać dodatki typu: kandyzowane owoce , wiórki czekolady , kwiatuszki cukrowe , bakalie).


Trufelki-chalwowe3

Trufelki o smaku chałwy

Nie miałam w domu pasty tahini , więc trochę „oszukałam” przepis ;-) Ziarna sezamu lekko uprażyłam na suchej patelni (trzeba uważać , żeby się nie przypaliły) , ostudziłam i zmieliłam w blenderze. Wiedziałam , że muszę dodać czegoś jeszcze , żeby masa dała się formować (przy użyciu gotowej pasty nie ma tego problemu) , no i dolałam śmietanki o smaku orzechowym. Dzięki niej trufelki dobrze się lepiły i wyszły jeszcze bardziej aromatyczne :-)
Poniżej podaję przepis w oryginale , znaleziony tutaj.


Składniki:
- 4 łyżki pasty sezamowej tahini
- 1 szkl. mleka w proszku
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 łyżka masła
- 15 orzechów laskowych
- ok. 1 szkl. posiekanych orzechów laskowych do obtaczania (u mnie drobno pokruszone herbatniki – mniej niż 1/2 szkl.)

Mleko w proszku, cukier puder, masło i tahini utrzeć w misce na gładką masę. Nabierać łyżeczką i formować w dłoniach kulkę , wciskając do środka orzech. Trufelki obtaczać w posiekanych orzechach i wstawić do lodówki.

Z tej ilości składników wychodzi około 15 trufelków wielkości orzecha włoskiego.


Muffiny-bananowe-z-jogurtem

Muffiny bananowo-orzechowe


Kiedy trafiłam na ten przepis od razu wiedziałam , że to jest to , co lubię. A to dlatego , że jednym ze składników tychże muffinów jest jogurt , a jak już kiedyś pisałam (i moja teoria ciągle się potwierdza) – wszystko co z jogurtem , musi być dobre :-) Dopracowałam tylko jeden drobny szczegół , a mianowicie zmniejszyłam ilość proszku do pieczenia i teraz jest już idealnie – przynajmniej dla mnie ;-)

Składniki na 12 sztuk:
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- 3/4 szkl. cukru (ja dałam połowę brązowego)
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 1 jajko
- 1/2 szkl. oleju
- 1/2 szkl. jogurtu naturalnego (dałam waniliowy)
- 1 szkl. rozgniecionych widelcem bananów
- ekstrakt waniliowy
- ok. 3/4 szkl. siekanych orzechów włoskich

W jednej misce wymieszać wszystkie „suche” składniki (mąka , cukier , proszek , soda , sól) , a w drugiej „mokre” (jajko , olej , jogurt , ekstrakt waniliowy). Następnie połączyć zawartość obydwu misek i lekko wymieszać. Na koniec dodać banany i orzechy. Ciasto nakładać łyżką do foremek muffinkowych i piec w temperaturze 180 st.C. około 25 minut.

Amerykanskie-la-pasionate

Amerykańskie La Pasionate


Pod taką właśnie nazwą znalazłam przepis na stronie Czarnej Oliwki i pomimo sprzecznych opinii na jego temat , postanowiłam go wypróbować. I co mi z tego wyszło ? – lekko gliniaste , odrobinę piernikowe , trochę kokosowe ciasto. Mnie osobiście nie zachwyciło smakiem , ale sądząc po komentarzach , są też i jego wielbiciele ;-)

Składniki:
- 2 szkl. mąki
- 1/2 torebki proszku do pieczenia (dałam 1,5 łyżeczki , ale chyba lepiej dać ciut więcej)
- 1 budyń waniliowy
- 1 szkl. cukru
- 1,5 szkl. mleka
- 2 łyżki kakao
- 3 jaja
- 3 łyżki śmietany
- 1 łyżeczka dżemu
- olej do smażenia (ok.1 łyżka)
- wiórki kokosowe (podobno im więcej , tym lepiej – ja dałam ok. 15 dag)

W garnku z grubym dnem podsmażyć cukier (na oleju) , aż lekko się zrumieni , wsypać kakao i mieszać ok. dwie minuty , dodając mleko i wiórki kokosowe. Poczekać , aż masa się zagotuje i odstawić do ostygnięcia. Następnie dodawać kolejno , żółtka , śmietanę , dżem , mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i budyniem (też w proszku), dokładnie wymieszać. Na koniec dodać ubitą pianę z białek. Ciasto wyłożyć do wysmarowanej formy (u mnie keksowa) i piec w temp. 200 st.C. przez ok.45 minut.

Paczki-berlinskie1

Pączki berlińskie

Co prawda „tłusty czwartek” już za nami , ale pozostało jeszcze kilka dni karnawału. Tym razem proponuję przepis zwłaszcza dla tych , którzy mają odwieczny problem „do czego zużyć białka” , bo zazwyczaj po zrobieniu pączków zostaje ich całkiem sporo. Otóż do wykonania tych pączków używa się całych jajek , więc ten kłopot mamy z głowy.
Poza tym , jak podaje źródło , z tego samego ciasta można też zrobić bułeczki albo zapleść w warkocz (tak jak chałkę) i upiec. Niektórzy nie przepadają za ciastkami smażonymi albo po prostu nie mogą jeść takich rzeczy , więc myślę , że to dla nich dobra alternatywa :-)

P.S. Wiem , że kolory „flagi” nie wyszły po kolei , ale tak mi lepiej pasowało (miała to być tylko kompozycja barw) , ewentualnie zmienię nazwę na „pączki belgijskie”- nawet podobnie brzmi ;-))


Składniki:
- 65 dag mąki

- 3 dag świeżych drożdży (dałam jedną paczuszkę suszonych , czyli 7 g + ok.1/4 łyżeczki)

- 2/3 szkl. mleka
- 1 cytryna (konkretnie chodzi o skórkę – ja zamiast niej dałam trochę soku cytrynowego i aromat)

- 10 dag cukru

- 4 jaja
- 10 dag masła lub margaryny

- marmolada lub konfitury

Wszystkie „lodówkowe” składniki wyjąć odpowiednio wcześnie , aby ogrzały się do temperatury pokojowej.
Około 10 dag mąki przesiać , zrobić w niej wgłębienie. Drożdże rozpuścić w 1/3 szkl. letniego mleka , wlać do „dołka” i zagnieść. Zaczyn powinien być na tyle gęsty , żeby dało się z niego uformować kulę , którą należy naciąć na krzyż , przykryć i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu (można też umieścić ją w naczyniu z letnią wodą , ale ja wybrałam tradycyjną metodę). Gdy zaczyn podwoi swoją objętość , na stolnicę przesiać resztę mąki , dodać drobniutko startą skórkę z dokładnie wymytej cytryny , cukier , tłuszcz pokrojony na małe kawałki , jajka i pozostałe mleko , zagnieść (mąkę należy dodawać stopniowo w trakcie zagniatania). Jeśli ciasto jest zbyt gęste – dodać jeszcze troszkę mleka. Na samym końcu wrobić zaczyn i wszystko razem wyrabiać tak długo , aż ciasto nie będzie się przyklejało do palców ani do stolnicy (ja wyrabiałam w dużej misce , dopiero w końcowej fazie przeniosłam się na stolnicę). Natępnie z ciasta uformować kulę , włożyć do miski posypanej mąką , u góry ponownie naciąć na krzyż , przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość). Trwa to w zależności od temperatury pomieszczenia , od 30 do 90 minut. Wyrośnięte ciasto wyłożyć , lekko wyrobić i dalej można robić na dwa sposoby.
Pierwszy sposób: uformować wałek o średnicy 5 cm i odkrajać z niego kawałki grubości 3 cm. Z każdego z nich formować rękami zanurzanymi w mące kulkę i lekko spłaszczać. Układać na posypanej mąką ściereczce i zostawić do wyrośnięcia , aż podwoją swoją objętość (nadziewać marmoladą po usmażeniu).
Sposób drugi: odrywać nieduże kawałki ciasta , rozpłaszczać na dłoni , nakładać łyżeczką marmoladę i formować pączki. Układać na posypanej mąką ściereczce do wyrośnięcia. Wkładać do rozgrzanego (180 st.C.) tłuszczu odwracając dolną częścią do góry i smażyć z obu stron na rumiano (w pierwszej fazie smażenia pod przykryciem , żeby pączki dodatkowo wyrosły , dzięki temu będą miały też jasną obwódkę). Usmażone pączki wyjąć , odsączyć na papierowym ręczniku , przestudzić i , jeśli były robione pierwszą metodą , nadziewać marmoladą , a jeśli drugą , to już tylko posypać cukrem pudrem lub polukrować.

Szarlotka-z-budyniem1

Szarlotka z budyniem


Jeśli lubicie budyń i jesteście wielbicielami szarlotki , to ten przepis jest właśnie dla Was. Z połączenia delikatnego , kruchego ciasta , budyniu i jabłek wychodzi naprawdę smaczna kompozycja :-)

Składniki:
- 1/2 kg mąki
- 1 kostka margaryny (lub masła)
- 1 szkl. cukru + ok. 4 łyżki do budyniu
- 2 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 2 budynie śmietankowe
- 3 szkl. mleka
- 1 i 1/2 kg jabłek (ja dałam tylko 4 duże jabłka , czyli w sumie ok.75 dag i tyle też wystarczyło)

Jajka utrzeć z cukrem i solą. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , posiekać z margaryną i dodać utarte jajka , wszystko razem zagnieść. Ciasto podzielić na połowę – jedną rozwałkować i wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) , a drugą włożyć do zamrażalnika. Na rozwałkowanym cieście ułożyć obrane i pokrojone w kawałki jabłka , a na nich rozprowadzić budyń (może być nawet gorący , bo jak wystygnie , to za bardzo zgęstnieje) ugotowany w 3 szkl. mleka z dodatkiem kilku łyżek cukru. Wierzch posypać startą drugą połową ciasta (ja swoją „skubałam” palcami) lub też można ją tylko rozwałkować (nie schłodzoną) i w całości ułożyć na wierzchu. Piec ok. 45 minut w temp. 200 st.C. Upieczone i wystudzone ciasto posypać cukrem pudrem.

Francuskie-ciasteczka-z-serem1

Francuskie ciasteczka z serem


Wykorzystałam zamrożone ciasto francuskie , które zrobiłam kiedyś według tego przepisu , na nadzienie zużyłam resztki białego sera , a całość posypałam cukrem waniliowym domowej roboty. Tak oto w bardzo szybki i prosty sposób powstały smaczne ciasteczka , w dodatku bez specjalnej receptury :-)

Sposób wykonania:

Zamrożone ciasto francuskie wyjąć z lodówki ok. 1 godzinę wcześniej. Rozwałkować dość cienko na kształt prostokąta i pokroić radełkiem w kwadraty o boku ok. 10 cm. Na środek każdego kwadratu nakładać łyżką masę serową , lekko rozsmarowując w formę paska. Składać na połowę i dociskać lekko brzegi (można też naciąć w kilku miejscach , tak jak ja to zrobiłam). Wierzch ciasteczek smarować roztrzepanym jajkiem lub samym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cukrem waniliowym. Piec w temp. ok. 220 st.C. do lekkiego zrumienienia (20 – 25 minut).

Masa serowa (na 300 g ciasta francuskiego):
- ok. 20 dag zmielonego sera białego
- 1 żółtko
- cukier do smaku – ok. 1/3 szkl. (w zależności od kwaśności sera i własnych upodobań)
- odrobina aromatu waniliowego lub śmietankowego

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Jeśli masa jest zbyt „sucha” – dodać odrobinę śmietany.

Piankowe-ptasie-mleczko2

Piankowe ptasie mleczko


Nazbierało mi się trochę białek , a w poszukiwaniu przepisu na ich zużycie trafiłam tutaj. Wprowadziłam kilka zmian , bo uparłam się , żeby zmieścić wszystko w tortownicy (była trochę za mała , więc musiałam kombinować). Biszkopt upiekłam tylko z 2 jajek (według własnego przepisu) , do pianki dodałam nieco więcej cukru , a na środku ciasta zrobiłam „górkę” , żeby masa nie wylała się poza formę. Poza tym wyszła mi dodatkowa warstewka galaretki , ale to akurat nie było zamierzone ;-) W każdym razie Piankowe ptasie mleczko było bardzo smaczne – miałam tylko zastrzeżenia co do polewy , ale nikt , oprócz mnie samej , nie zwrócił na nią większej uwagi :-)

Biszkopt:
- 3 jajka
- 6 łyżek cukru (płaskich)
- 6 łyżek mąki (troszkę czubatych)
- odrobina proszku do pieczenia (niekoniecznie)

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę , dodać przesianą mąkę (ew. z proszkiem do pieczenia) i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do formy większej niż typowa tortownica i piec w temp. 180 st.C. około 25 minut. Jeśli na wierzchu ostudzonego biszkoptu utworzy się „skórka” , która łatwo odstaje – należy ją usunąć.

Pianka:
- 9 białek
- 3 łyżki cukru pudru
- 3 galaretki o różnych smakach

Dodatkowo:
- kilka łyżek dżemu malinowego
- polewa czekoladowa

Każdą galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody (może być nawet trochę mniej) i ostudzić. Ubić 3 białka z 1 łyżką cukru pudru na sztywno , dodać 1 tężejącą galaretkę i dokładnie wymieszać. Wylać to na posmarowany dżemem biszkopt i schłodzić. Podobnie postąpić z kolejnymi trzema białkami , 1 łyżką cukru pudru i 1 galaretką. Na to wyłożyć ostatnią warstwę pianki przygotowanej w ten sam sposób. Schłodzone ciasto oblać polewą czekoladową (najlepiej sprawdzoną). Ja zrobiłam według przepisu autorki ciasta , niestety polewa nie wyszła najlepiej ( „mazała się” przy krojeniu). Być może zrobiłam coś nie tak , więc jeśli ktoś chce sam wypróbować , podaję sposób wykonania (na całą porcję – ja robiłam z połowy).

Polewa:
- 1/2 kostki masła
- 4 łyżki gęstej śmietany kremówki
- 1/2 szkl. cukru
- 4 łyżeczki kakao

Masło rozpuścić razem z cukrem i śmietaną. Podgrzewać mieszając , na małym ogniu , aż do zagotowania. Następnie zdjąć z ognia i energicznie mieszając , wsypać kakao. Ucierać , aż masa ostygnie i zgęstnieje , polać ciasto.
Na wierzchu można dodatkowo zrobić wzorki z odrobiny rozpuszczonej białej czekolady.