festiwal-pierniczkowy-27071

Pierniczki z marmoladą


Nie mam zbyt wielkiego porównania , jeśli chodzi o przepisy piernikowe , ale jak dla mnie , ten był strzałem w dziesiątkę. Pierniczki wyszły pulchne i mięciutkie , w środku z marmoladą – po prostu ideał :-) Co prawda wprowadziłam do przepisu drobną zmianę (dodałam proszek do pieczenia zamiast amoniaku) , ale myślę , że to nie miało większego znaczenia. I jeszcze jedno… pierniczki można zrobić tuż przed świętami , ponieważ ciasto nie musi długo leżakować , wystarczy kilka godzin.


Składniki:
- 6 jaj (3 całe i 3 żółtka) + 1 jajko do smarowania
- 1 kg mąki
- 25 dag margaryny
- 1 szkl. miodu
- 20 dag cukru
- 1/2 szkl. kwaśnej śmietany
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżeczka amoniaku (dałam proszek do pieczenia)
- 2 łyżeczki sody
- 1 op. przyprawy do piernika
- 1 łyżka smalcu (niekoniecznie)
- marmolada lub gęsty dżem (u mnie powidła śliwkowe z dżemem truskawkowym)

Z 10 dag cukru zrobić karmel (cukier podgrzewać na niezbyt silnym ogniu , aż się rozpuści) , wlać ok. 1/2 szkl. gorącej wody , dobrze wymieszać i dodać miód.
3 jajka i 3 żółtka ubić z resztą cukru (10 dag). Mąkę wymieszać z sodą , a karmel z amoniakiem. Margarynę roztopić. Wszystkie składniki wymieszać razem i pozostawić w chłodnym miejscu na co najmniej kilka godzin (najlepiej na noc).
Ciasto cienko rozwałkować (na ok. pół cm – ja wałkowałam nieco cieniej) i wycinać kółka. Na środek kłaść marmoladę i przykrywać drugim krążkiem , lekko dociskając brzegi. Układać na wysmarowanej i posypanej mąką blasze. Wierzch pierniczków posmarować roztrzepanym jajkiem. Piec 10-20 minut (zależnie od wielkości i grubości ciasteczek) w temp. 160 st.C.

festiwal-pierniczkowy-27072

Piernik wyborny

Początek grudnia to najlepsza pora na przygotowanie ciasta do tego piernika. Zawsze wydawało mi się , że dwa tygodnie to strasznie długo , ale kiedy porównałam inne przepisy , w których ciasto leżakuje nawet po kilka miesięcy , to od razu zmieniłam zdanie ;-) Piernik z tego przepisu jest troszkę nietypowy , ale zapewniam , że w pełni zasługuje na swoją nazwę. Wymaga tylko nieco cierpliwości ze względu na: czas oczekiwania , pieczenie oddzielnych placków , a przede wszystkim rozsmarowywanie ciasta na pergaminie. Tak , tak… nie wałkuje się , tylko rozsmarowuje i jest to dosyć mozolne zajęcie , choć według mnie do pieczenia drobnych pierniczków (zagniatanie , wałkowanie , wykrawanie , dekorowanie) potrzeba więcej czasu i cierpliwości.


Składniki:
- 1/2 kg mąki

- 15 dag masła

- 4 jaja

- 1 szkl. cukru

- 1 szkl. miodu

- 1 łyżeczka sody

- 1/2 łyżki przyprawy piernikowej (lub samodzielnie przygotowanej ze zmielonych goździków , gałki muszkatołowej , imbiru , cynamonu , pieprzu i ziela angielskiego)

Masło utrzeć z cukrem , stopniowo wbijając po jednym jajku. Następnie dodawać miód , przyprawę piernikową i sodę. Ciągle ucierając wsypywać mąkę. W sumie należy ucierać 40 minut (to chyba metoda „ręczna” , mikserem jest szybciej ;-) ). Wyrobioną masę odstawić na 1-2 tygodnie w chłodne miejsce. Następnie podzielić na 4 części , każdą z nich cienko rozsmarować w blaszkach wyścielonych pergaminem. Piec w temperaturze ok. 180 st.C. (placki są cienkie i trzeba uważać żeby nie spiekły się zbyt mocno). Już po kilku minutach można sprawdzić , czy ciasto jest gotowe.

Krem:
- 30 dag masła

- 2 jaja

- 25 dag cukru pudru

- 3 dag kawy parzonej lub sok z 1 cytryny (zawsze wybieram tę drugą opcję , bo nie przepadam za smakiem kawy w cieście)

Masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę , następnie wbijać po jednym jajku. Na koniec dodać ostudzoną kawę lub sok z cytryny. Upieczone i ostudzone placki przełożyć masą i powidłami (śliwkowymi lub wieloowocowymi) – dwa razy masą , a po środku powidłami.

Polewa:
- 1 jajko

- 3 łyżki cukru

- 2 łyżki kakao

- 1/2 kostki margaryny

Jajko ubić z cukrem , dodać kakao , a następnie wlewać rozpuszczoną , gorącą margarynę. Lekko przestudzić i polać ciasto.

Uwagi:
Blachy do pieczenia powinny być duże – im cieniej uda się nam rozsmarować masę , tym lepiej. Moje blaszki były średniej wielkości (20 x 30 cm) , więc placki wyszły nieco grubsze i o mniejszej powierzchni , niż powinny być. Z tego też powodu zmniejszyłam trochę ilość kremu.

Torcik-maslany2

Torcik maślany (zwany także melbą)


Przepis stary jak świat , wielokrotnie wypróbowany. Myślę , że większość z Was zna ten torcik , więc nie ma co się rozpisywać na jego temat ;-) A dla nie wtajemniczonych dodam tylko , że jest to ciasto deserowe , przypominające odrobinę sernik na zimno , tyle , że w ogóle niekwaśne :-)


Składniki:

- 1 l mleka
- 1 kostka masła
- 1 szkl. kwaśnej śmietany
- 3/4 szkl. cukru pudru
- 5 jaj
- cukier waniliowy lub aromat
- dowolna galaretka na wierzch
- herbatniki lub biszkopty do wyłożenia formy

Mleko zagotować. Jaja roztrzepać ze śmietaną (najlepiej mikserem) , wlać na wrzące mleko i podgrzewać aż zetnie się na twaróg (od czasu do czasu mieszając). Odcedzić i wystudzić.
Masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę , stopniowo dodawać twaróg oraz cukier waniliowy. Średniej wielkości tortownicę wyłożyć herbatnikami , na to dać przygotowaną masę. Wierzch zalać tężejącą galaretką (można też udekorować owocami).

cytrusowy-weekend

Babka z mandarynkami

Kolejna okazja do świętowania , a czasu mało.Na szczęście przypomniałam sobie o pewnym przepisie , który wypróbowałam już jakiś czas temu (tym samym uprościłam sobie zadanie na teraz). Znowu jest to babka , bardzo łatwa i smaczna. Do jej przygotowania nie potrzeba wyciągać miksera – wszystkie składniki wystarczy wymieszać łyżką. Wcześniej piekłam to ciasto tylko raz (dokładnie według receptury) i wydawało mi się , że trochę za dużo było w nim mąki , dlatego też , tym razem odjęłam pół szklanki. Wyszło moim zdaniem lepsze , więc poniżej podaję przepis już w zmienionej formie.



Składniki:

- 4 jajka
- 2 szkl. cukru (można trochę mniej , ale ciasto wcale nie jest zbyt słodkie)
- 1/2 szkl. oleju
- 1 cukier waniliiowy lub aromat
- 3,5 szkl. mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 puszka mandarynek
- szczypta soli

Jajka , cukier , cukier waniliowy , olej i sól dobrze wymieszać (łyżką). Dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia oraz mandarynki wraz z sokiem (jeśli chcemy żeby w cieście były większe kawałki owoców , najpierw dodajemy tylko sok i dokładnie mieszamy z pozostałymi składnikami , a dopiero na koniec dodajemy mandarynki). Ciasto wyłożyć do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy (może to być forma do babek lub średniej wielkości prostokątna blaszka). Piec w temp. 160-180 st.C. przez ok. 50-60 minut (ja piekłam ponad godzinę , ale to zależy od różnych czynników – najlepiej sprawdzać patyczkiem).

Babka-jogurtowa1

Babka jogurtowa


Ostatnio coraz bardziej doceniam jogurt. To dzięki niemu ciasta zachowują dłużej świeżość i nie są „suche”. Jeszcze nie jadłam takiego ciasta jogurtowego , które by mi nie smakowało. Być może akurat miałam szczęście i trafiły mi się dobre przepisy , a może to właśnie ten „magiczny” składnik… :-) Co prawda dzisiejsza babka nie jest jakaś rewelacyjna , ale ja ją bardzo lubię , zwłaszcza jak mam ochotę na coś słodkiego i brak weny do upieczenia czegoś skomplikowanego ;-)


Składniki:
- 1 kubek jogurtu (mały)
- 1 kubek (po jogurcie) cukru
- 2 kubki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 jajka
- 1/2 kubka oleju
- ew. rodzynki , jeśli ktoś lubi

Jajka roztrzepać widelcem , dodać cukier i jogurt , wymieszać. Wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia, następnie dodać olej. Wyłożyć do wysmarowanej i wyścielonej pergaminem blaszki. Piec ok. 40 minut w temp. 180 st.C.

Ciasto można polać lukrem lub polewą.
U mnie tradycyjnie lukier śmietankowy: ok.1/2 szkl. cukru pudru wymieszać z 1-2 łyżkami mleka i kilkoma kroplami aromatu śmietankowego.

Mazurek-bez-pieczenia1-1

Mazurek bez pieczenia


Od razu uprzedzam , że nie pomyliły mi się święta ;-) Mazurek , to co prawda tradycyjne ciasto wielkanocne , ale ten jest dość nietypowy , więc śmiało można go wypróbować również na Boże Narodzenie. Powinien przypaść do gustu zwłaszcza wielbicielom wyrobów czekoladowo – kakaowo – bakaliowych z dodatkiem mielonych herbatników. Sama zaliczam się do tej grupy osób , więc postanowiłam wykorzystać dwa „nadliczbowe” wafle i sporządzić ciasto z tego przepisu , dodam , że już nie pierwszy raz. Jedynym utrudnieniem będzie tu ubijanie jajek na parze (sama tego nie lubię) , ale ciasto jest naprawdę smaczne , więc warto się poświęcić :-)


Składniki:

- 2 wafle
- po 15 dag masła i dobrej margaryny
- 25 dag cukru pudru
- 3 jaja
- 4 paczki herbatników
- 10 dag orzechów
- 10 dag rodzynków
- 2-3 łyżki kakao
- 1/2 tabliczki posiekanej czekolady (według mnie można nie dodawać)

Jaja ubić z cukrem pudrem na parze (woda ma być gorąca , ale lepiej żeby się nie gotowała , wtedy masa powoli będzie się ogrzewać i nie skrystalizuje się na ściankach naczynia) , ostudzić. Masło z margaryną utrzeć , dodawać stopniowo masę jajeczną. Następnie dodawać zmielone herbatniki , kakao , rodzynki , zmielone lub posiekane orzechy , czekoladę i dobrze wymieszać. Masę równomiernie rozłożyć na waflu i przykryć drugim.

Polewa:
- 1/2 szkl. śmietany
- 1 szkl. cukru
- 4 łyżki kakao

Śmietanę zagotować z cukrem i od czasu do czasu mieszając gotować 15 minut. Lekko przestudzić (ok. 10 minut) , dodać kakao i jeszcze ciepłą polewą posmarować ciasto. Podawać schłodzone , od razu po wyjęciu z lodówki.

Sernik-japonski1

Cotton Soft Japanese Cheesecake


To ciasto faktycznie jest miękkie jak wata ;-) Z wyglądu bardziej przypomina biszkopt , a w smaku sernik , dodam , że najdelikatniejszy , jaki w życiu jadłam :-)
Przepis pochodzi ze strony „Diana’s Desserts”.

Składniki:
- 14 dag cukru
- 6 jaj
- 5 dag masła
- 25 dag serka „Philadelphia”
- 100 ml mleka
- 1 łyżka soku cytrynowego
- 6 dag mąki tortowej
- 2 dag mąki ziemniaczanej
- szczypta soli
- 1/4 łyżeczki „cream of tartar” (nie musi być – zamiast tego dałam dodatkowo odrobinę soku cytrynowego)

(można dodać kilka kropli aromatu cytrynowego lub waniliowego , żeby sernik miał „konkretniejszy” smak)

Rozpuścić serek i masło w mleku – na parze , ostudzić. Dodać mąki , sól , żółtka , sok cytrynowy i dobrze wymieszać. Białka ubić na sztywno (razem z „cream of tartar” , jeśli ktoś ma) , wsypać cukier i ubijać , aż cukier się rozpuści.Dodać masę serową i delikatnie wymieszać. Okrągłą formę o średnicy ok. 20 cm lekko nasmarować tłuszczem i wyścielić pergaminem łącznie z bokami. Wlać ciasto i piec w kąpieli wodnej (foremkę należy włożyć do większej formy wypełnionej wodą i razem wstawić do piekarnika) przez 1 godzinę i 10 minut w temp.160 st.C.

Chocolate-chip-muffins

Chocolate Chip Muffins


W końcu zakupiłam foremki do muffinów (zresztą nie tylko takie – od razu cały silikonowy komplet) , więc musiałam je jak najszybciej wypróbować. Na pierwszy ogień poszły „Chocolate chip muffins” i… z foremek jestem bardzo zadowolona , za to z wypieków trochę mniej. Spodziewałam się , że muffiny będą nieco inne , przede wszystkim bardziej wilgotne , ale to ocena według moich upodobań ;-) Być może znajdą się wielbiciele właśnie takich babeczek – w przeciwnym razie zastąpię ten przepis takim , który będzie mi bardziej odpowiadał – jak tylko go znajdę ;-)


Składniki:

- 2 szkl. mąki
- 1/2 szkl. cukru

- 1 łyżka proszku do pieczenia (dałam 2 płaskie łyżeczki)
- szczypta soli

- 1 jajko

- 3/4 szkl. mleka

- 1/3 szkl. oleju

- ok. 3/4 szkl. ‚chocolate chips’

W jednej misce wymieszać 4 pierwsze składniki. W drugiej lekko ubić jajko , mleko i olej. Zawartość obu misek wymieszać razem , niezbyt dokładnie , na końcu dodać czekoladowe kuleczki. Napełniać foremki muffinkowe do 3/4 wysokości i piec 20-30 minut w temp. ok. 200 st.C. (podaję orientacyjnie – oryginalny przepis nie był zbyt dokładny i moje muffiny troszkę za bardzo się przypiekły).

banner-orzechowyweekend

Przekładaniec czekoladowo-orzechowy „Żółw”


To ciasto jest nie lada wyzwaniem dla łasuchów – mocno czekoladowe , słodkie i sycące. Próbowałam trochę zmniejszyć ilość cukru , ale za bardzo nie dało się , no bo jak inaczej zrobić dobrą masę typu „toffi” ? ;-) A masa do tego ciasta jest bardzo podobna , tyle , że zawiera jeszcze dodatkowo orzechy.
Właśnie… orzechy , uwielbiam je , więc nie mogłam nie skorzystać z okazji , by przyłączyć się do świętowania „Orzechowego weekendu” :-) Co prawda moje ciasto zostało zdominowane przez czekoladę , ale orzechów także jest w nim dość dużo. Nie wiem , czy dopatrzycie się tu czegokolwiek , co przypominałoby żółwia , ale przepis był bez zdjęcia i nie zawierał żadnych dodatkowych wskazówek ponad te , które umieściłam w recepturze poniżej. A zatem nie pytajcie mnie skąd taka nazwa , bo nie mam pojęcia ;-)


Ciasto:
- 1 łyżeczka sody

- 2,5 szkl. mąki tortowej

- 22 dag czekolady w proszku (dałam zwykłą czekoladę)

- 1/2 szkl. wrzącej wody (nie dodawałam)

- 25 dag masła

- 2 szkl. cukru (dałam 1,5 szkl.)

- 4 jajka (białka oddzielnie ubić)

- 1 łyżeczka cukru waniliowego

- 1 szkl. gęstej śmietany

- szczypta soli

Przesiać razem mąkę , sodę i sól. Czekoladę w proszku rozpuścić w gorącej wodzie (zwykłą rozpuścić na parze lub w mikrofalówce , nie dodawać wody). Utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym do uzyskania puszystej masy. Dodawać kolejno po jednym żółtku. Następnie dodać rozpuszczoną (nie gorącą) czekoladę oraz mąkę i śmietanę stopniowo po 1/3 porcji. Ubić białka na sztywno , połączyć z ciastem i delikatnie wymieszać. Lekko wysmarować masłem 3 okrągłe (o średnicy ok.20 cm) formy do pieczenia , wyłożyć ciasto i piec 35-40 minut w temp 180 st.C. (ja piekłam każdy placek osobno , a żeby ciasto nie musiało czekać zbyt długo upiekłam jeden placek z 1/3 porcji,a drugi z 2/3 , potem przekroiłam ten drugi na połowę). Przed wyjęciem z foremek ciasto studzić 10 minut.

Masa orzechowa:
- 1,25 szkl. brązowego cukru (dałam 1 szkl.)
- 1/2 szkl. białego cukru

- 2/3 szkl. miodu (dałam ok.1/2 szkl.)
- 8 dag masła

- 1 szkl. mleka skondensowanego (dałam słodzone , ale nie było to zaznaczone)

- 1 łyżeczka cukru waniliowego

- 2 szkl. orzechów włoskich w kawałkach

Zmieszać cukier z miodem , podgrzać w garnku z grubym dnem i zagotować ciągle mieszając. Dodać masło , mleko , cukier waniliowy i orzechy , wymieszać. Ponownie zagotować nie przerywając mieszania. Gorącą masę wylać na każdy z trzech placków i ułożyć je jeden na drugim.

Polewa:
- 22 dag półsłodkiej czekolady

- 1/2 kostki masła

Czekoladę rozpuścić na parze , dodać masło , dokładnie wymieszać i polać wierzch ciasta.

Buleczki-drozdzowe1

Bułeczki drożdżowe


Lekko słodkie , mięciutkie , najlepsze tuż po upieczeniu. Można posmarować masłem lub dżemem , albo bez niczego – zajadać popijając mlekiem :-)

Przepis w oryginale znajduje się tutaj. Robiłam z połowy porcji i tak też podaję poniżej.

Składniki:
- 1 op. drożdży suszonych (7 g)
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1/4 kostki masła
- 1/4 kostki tłuszczu roślinnego (coś w rodzaju „Planty”)
- 3-3,5 szkl. mąki
- 1/2 szkl. gorącej wody
- 1/3 szkl. cukru
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 jajko

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z 1 łyżeczką cukru , odstawić na 5 minut. Wymieszać pozostały cukier , sól i tłuszcz w dużej misce. Wlać gorącą wodę i mieszać , aż tłuszcz się rozpuści. Przestudzić , dodać rozpuszczone drożdże , lekko ubite jajko i połowę mąki , dobrze wymieszać na gładką masę. Następnie dodawać stopniowo resztę mąki , aż powstanie miękkie ciasto. Umieścić w wysmarowanej tłuszczem misce , przewrócić ciasto , żeby całe pokryło się tłuszczem. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5 godziny lub aż podwoi swoją objętość. Wyłożyć na dobrze posypaną mąką stolnicę i kilkakrotnie ugnieść. Formować kulki wielkości ok. 5 cm średnicy. Układać na wysmarowanej tłuszczem blaszce , przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 30-40 minut. Piec 20-25 minut w temp. ok. 180 st.C. na złotobrązowy kolor.